Dane o kondycji polskiej gospodarki w I kwartale tego roku przyniosły słodko-gorzkie informacje. PKB wzrósł o solidne 3,4 proc. w ujęciu rocznym, co potwierdza, że Polska należy do najszybciej rozwijających się krajów UE. Z drugiej jednak strony tempo wzrostu okazało się niższe od wyników za IV kw. 2025 r. (gdy PKB wzrósł o 4,1 proc.), a co gorsza – niższe od oczekiwań ekonomistów. A to wskazuje, że gospodarka spowalnia nie tylko przez ostrą zimę, ale coraz większą rolę zaczynają odgrywać także inne czynniki. Pytanie, czy i jak to makroekonomiczne spowolnienie z początku roku wpływa na oczekiwania i nadzieje na rozwój z perspektywy przedsiębiorców?

Geopolityka pogarsza nastroje firm

– No cóż, nie ma co ukrywać, że na nastroje w biznesie duży wpływ ma sytuacja geopolityczna – komentuje Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan. – Wybuch konfliktu na Bliskim Wschodzie pod koniec lutego spowodował natychmiastowe obawy o łańcuchy dostaw, wzrost cen paliw, surowców, energii itp. Niepewność, która już wcześniej była wszechobecna, teraz jeszcze wzrosła. Polskie przedsiębiorstwa wciąż mają dobre perspektywy przed sobą, ale wyraźnie weszły w tryb „wait and see” – opisuje.

Brak dużego optymizmu, jeśli chodzi o przyszłą koniunkturę, dobrze pokazują wyniki badania PMI dla polskiego przemysłu z maja 2026 r. Choć ekonomiści oczekiwali wyraźnej poprawy, wskaźnik PMI utrzymał się poniżej granicy 50 pkt, co sygnalizuje utrzymującą się słabość sektora. Według uczestników badania problemem nadal pozostają przede wszystkim ograniczony napływ nowych zamówień i ostrożność firm w podejmowaniu nowych inwestycji. Negatywnie działa też utrzymująca się niepewność w światowej gospodarce – od słabego popytu w Europie, w tym we wciąż pogrążonej w stagnacji niemieckiej gospodarce, po napięcia geopolityczne związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie, które zwiększają obawy o koszty transportu i stabilność łańcuchów dostaw.

Mieszany obraz nastrojów wśród przedsiębiorców pokazują też najnowsze badania Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) z maja tego roku. Miesięczny Indeks Koniunktury (MIK) spadł z relatywnie wysokiego poziomu w kwietniu do 94,5 pkt w maju, czyli poniżej poziomu neutralnego wynoszącego 100 pkt. Jego wartość w maju była najniższa od początku 2026 r.

Spośród siedmiu komponentów tworzących MIK dwa pozostały powyżej poziomu neutralnego – wynagrodzenia oraz płynność finansowa. Jednocześnie poniżej 100 pkt uplasowały się wskaźniki mocy produkcyjnych, inwestycji, wartości sprzedaży, nowych zamówień, a także – po raz pierwszy od roku – zatrudnienie.

– Głównym powodem pogorszenia się koniunktury jest osłabienie popytu, co skutkuje niższą sprzedażą i ograniczeniem nowych zamówień, szczególnie w handlu i budownictwie – komentuje dr Katarzyna Dębkowska, koordynator procesu badawczego w PIE. – Nasze badania pokazują rosnącą ostrożność przedsiębiorców, co sugeruje podwyższoną niepewność i ograniczoną aktywność rozwojową – wyjaśnia.

Wzrost kosztów jako największa obawa

Jako jedną z największych obaw co do perspektyw rozwojowych przedsiębiorcy wskazują powrót presji kosztowej. Z badań koniunktury GUS wynika, że 85–95 proc. firm, praktycznie ze wszystkich branż – od przedsiębiorstw produkcyjnych, poprzez handel, po transport i logistykę – spodziewa się wzrostu cen energii i paliw. Silnie odczuwany jest także wzrost cen komponentów i usług wykorzystywanych w działalności – obawia się go od ponad 50 proc. firm handlowych do niemal 72 proc. przedsiębiorstw przemysłowych.

Wyzwaniem pozostają również koszty pracy. Oczekiwany wzrost wynagrodzeń jako istotne obciążenie wskazuje ponad 74 proc. firm z sektora transportu i gospodarki magazynowej oraz około 65–70 proc. przedsiębiorstw z budownictwa, handlu i gastronomii. To pokazuje, że mimo słabszej koniunktury firmy nadal działają pod presją rynku pracy i mają ograniczone możliwości redukcji kosztów zatrudnienia.

Firmy ograniczają rekrutację, ale nadal planują podwyżki płac. Jeśli chodzi o koszty pracy, to firmy zamierzają nadal podnosić wynagrodzenia, ale jednocześnie coraz ostrożniej podchodzą do zwiększania zatrudnienia. Ze wspomnianych wyżej badań PIE wynika, że komponent dotyczący płac utrzymuje się wyraźnie powyżej neutralnego poziomu, co sugeruje dalszy wzrost wynagrodzeń w przedsiębiorstwach. Jednocześnie wskaźnik dotyczący zatrudnienia spadł poniżej granicy neutralności, co pokazuje, że firmy coraz częściej wstrzymują się z rekrutacją nowych pracowników. – To sygnał, że przedsiębiorcy nadal odczuwają presję płacową, ale przy słabszym popycie i większej niepewności gospodarczej wolą ostrożniej planować rozwój zatrudnienia – wyjaśnia Katarzyna Dębkowska.

Potwierdzają to także badania Narodowego Banku Polskiego dotyczące koniunktury w sektorze przedsiębiorstw niefinansowych. Z najnowszego Szybkiego Monitoringu NBP wynika, że firmy planują niższe podwyżki płac niż jeszcze rok czy dwa lata temu, a dynamika wynagrodzeń w kolejnych kwartałach ma stopniowo zbliżać się do tempa wzrostu wydajności pracy. Jednocześnie przedsiębiorstwa coraz ostrożniej podchodzą do nowych rekrutacji, choć rynek pracy nadal pozostaje relatywnie napięty z powodu problemów demograficznych i ograniczonej podaży pracowników.

Koszty są przerzucane na klientów

– Nasilająca się presja kosztowa sprawia, że przedsiębiorstwa zaczynają podnosić ceny swoich produktów i usług – zauważa Mariusz Zielonka. – W kwietniu tzw. inflacja producencka PPI wzrosła po raz pierwszy po wielu miesiącach spadków – dodaje. Według deklaracji w badaniach PIE w I kwartale 2026 r. już niemal połowa przedsiębiorstw podniosła swoje ceny, a prognozy na II kwartał wskazują, że podobnie może zrobić 37 proc. firm. Z punktu widzenia biznesu to sposób na ochronę własnych marż i rentowności, jednak może to przynieść powrót presji inflacyjnej i osłabienie popytu ze strony konsumentów.

– Czynnikiem ryzyka dla gospodarki w kolejnych kwartałach jest potencjalna negatywna reakcja konsumentów na wzrost cen paliw i możliwe ograniczenie aktywności zakupowej – wskazuje Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. – Spodziewany przez nas dalszy wzrost inflacji, w sytuacji spowalniającego wzrostu płac, będzie dodatkowo redukował skalę wzrostu realnych dochodów. Pod tym względem 2026 r. wygląda gorzej niż bardzo mocne poprzednie dwa lata – dodaje.

Inwestycje firm pod presją

Według oczekiwań z początku 2026 r. głównym kołem zamachowym aktywności przedsiębiorstw w tym roku miał być boom inwestycyjny. Jednak maj przyniósł wyraźne ochłodzenie nastrojów pod względem planowanych przedsięwzięć rozwojowych. Najnowsze wskaźniki koniunktury obliczane przez PIE pokazują wyraźne spadki w tym obszarze, a aż 67 proc. firm wstrzymuje obecnie swoje wydatki rozwojowe i odkłada decyzje kapitałowe w czasie, czekając na większą stabilizację otoczenia gospodarczego i geopolitycznego.

Z drugiej strony część ekonomistów podkreśla, że obraz nie jest jednoznacznie pesymistyczny. Jak wskazuje Mariusz Zielonka, inwestycje w gospodarce już wcześniej zaczęły rosnąć – według danych NBP w IV kwartale ubiegłego roku wzrosły realnie o 8,7 proc. r./r., a silnym impulsem pozostają środki publiczne, w tym z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) i z zapowiadanego programu SAFE. – To właśnie inwestycje publiczne mają stabilizować aktywność w kolejnych kwartałach i częściowo kompensować ostrożność sektora prywatnego – zaznacza ekonomista.

– Inwestycje ogółem mogły rzeczywiście spaść na początku roku o ok. 1,5 proc. w ujęciu rocznym – przyznaje Karol Pogorzelski, ekonomista Banku Pekao. – W kolejnych kwartałach należy się jednak spodziewać powrotu inwestycji na regularne, wyznaczone m.in. przez kalendarz absorpcji środków UE tory – ocenia Pogorzelski.

Według najnowszego raportu Grant Thornton Polska z kwietnia tego roku część firm mimo rosnącej niepewności geopolitycznej nadal planuje zwiększać inwestycje, ale robi to znacznie bardziej selektywnie niż jeszcze rok temu. Przedsiębiorstwa koncentrują się przede wszystkim na projektach związanych z cyfryzacją, automatyzacją i poprawą efektywności operacyjnej. Aż 43 proc. firm deklaruje zwiększenie nakładów na technologie IT, a prawie 40 proc. chce więcej inwestować w kapitał ludzki i rozwój kompetencji pracowników.