Z tego artykułu dowiesz się:
- Na jakich zasadach Łukasz Mejza, jako pierwszy czynny poseł w Europie, ma stoczyć walkę w oktagonie.
- Czym charakteryzuje się formuła „brudnego boksu” i jakie zasady mogą jej towarzyszyć.
- Kto ma zostać przeciwnikiem polityka i jak tło polityczne ma podgrzać atmosferę przed starciem.
- Jaką stawkę za udział w gali wyznaczył Łukasz Mejza i na jaki cel planuje ją przeznaczyć.
Dirty street boxing, czyli brudny boks uliczny, to formuła walki, w której boks wzbogacony jest o możliwość ciosów głową, łokciami, uderzenia młotkowe i backfisty, czyli ciosy obrotowe tylną częścią zaciśniętej pięści. Innymi słowy: dozwolone jest niemal wszystko, co można wykonać rękami i głową, a żeby było jeszcze „brudniej”, zawodnicy walczą w małych rękawicach. Tego typu zasady stosuje się rzadko, najczęściej po to, by zwiększyć atrakcyjność pojedynku i zainteresować widownię. I to właśnie według nich ma odbyć się debiutancka walka na gali freak fightów posła Łukasza Mejzy.
Ten ostatni jest jednym z budzących największe emocje polityków wybranych z list PiS. Ma na koncie liczne wykroczenia drogowe i kontrowersje związane z działalnością biznesową, polegającą m.in. na oferowaniu terapii metodami niemającymi uzasadnienia medycznego. Z drugiej strony, Łukasz Mejza znany jest z propagowania sportowego stylu życia, a sam uprawia m.in. boks.
Czytaj więcej
Poseł PiS Łukasz Mejza ustala warunki swojej pierwszej walki na gali freak fightów – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. „Szczerze? Rozważam” – napis...
O tym, że poseł wchodzi do „klatki”, czyli oktagonu, w którym walczą zazwyczaj zawodnicy MMA, napisaliśmy pod koniec kwietnia. Ujawniliśmy, że Łukasz Mejza rozmawia z federacją Prime MMA, organizującą tzw. freak fighty, czyli gale, w czasie których występują osoby niezwiązane zawodowo ze sztukami walki, np. aktorzy, sportowcy innych dyscyplin czy osobowości internetowe.
We freak fightach występują już osoby ze świata polityki, np. były poseł PiS Przemysław Czarnecki i były asystent Grzegorza Brauna Piotr Korczarowski. Jednak informacja o tym, że walczyć ma w nich po raz pierwszy czynny poseł, spowodowała polityczną burzę. Dwa dni po naszej publikacji nawiązał do niej w Sejmie premier Donald Tusk. – Wy przypominacie taką wielką klatkę pełną freaków, bardzo agresywnych! – mówił do polityków PiS i Konfederacji.
My nie bawimy się w wasze walki szaleńców w klatce. My ciężko pracujemy
Teraz – jak ustaliliśmy – plan startu Mejzy we freak fightach się konkretyzuje. Najprawdopodobniej wystąpi na gali Prime MMA we wrześniu, a jego przeciwnikiem będzie Jacek Murański.
Współtwórca Prime MMA mówi wprost: Po wakacjach coś ma się wydarzyć
Ten ostatni to weteran polskich freak fightów, który szerszej publiczności dał się poznać pod koniec kampanii prezydenckiej, gdy w rozmowie z TVP Info zarzucił kandydatowi PiS Karolowi Nawrockiemu uczestnictwo w procederze sutenerstwa. Na Murańskiego powołał się Donald Tusk w rozmowie z Polsat News, a w reakcji na słowa premiera politycy PiS i prawicowe media zaczęły przedstawiać Murańskiego jako osobę niewiarygodną. On odpowiedział pozwami.
Do walki Mejzy z Murańskim miałoby dojść właśnie ze względu na różnice polityczne, które mogłyby być wyeksponowane przed galą. Freak fighty to bowiem nie tylko same walki. Obejmują też poprzedzające je wydarzenia, podczas których zawodnicy konfrontują się ze sobą, często bardzo agresywnie. Ma to podnieść ciśnienie przed walką – zarówno u zawodników, jak i u widowni.
Czytaj więcej
Po tym, jak w sprawie organizacji w Polsce gal freak fightowych wypowiedział się premier Donald Tusk, o sprawę został zapytany także prezes PiS Jar...
Zresztą już teraz z Prime MMA płyną pierwsze komunikaty, które sprawiają wrażenie podnoszenia ciśnienia przed walką. O nadchodzącym starciu była m.in. mowa w internetowym studiu Fansportu TV, w którym w czwartek gośćmi byli Murański, Korczarowski i jeden z włodarzy Prime MMA Paweł Jóźwiak.
– Paweł, nie chcę pytać, czy coś jest na rzeczy, tylko chcę zapytać, jak blisko jest takiego występu? – spytał Jóźwiaka dziennikarz, prowadzący program.
– Jestem z Łukaszem cały czas w kontakcie, rozmawiamy. Ja już teraz chciałbym to zrobić, w czerwcu, wiem, że był case taki, że dopiero po wakacjach coś ma się wydarzyć – opowiadał Jóźwiak.
– Ta walka się odbędzie – zadeklarował jasno Jacek Murański.
Mejza swój występ uzależnia od rekordowego honorarium, które chce przeznaczyć na cele charytatywne
Czy słowa o tym, że „wydarzy się coś po wakacjach”, można traktować jako potwierdzenie naszych nieoficjalnych informacji, że walka odbędzie się we wrześniu? Zwróciliśmy się o komentarz do wszystkich zainteresowanych stron: Murańskiego, Mejzy i Jóźwiaka i od wszystkich usłyszeliśmy: „nie potwierdzam, nie zaprzeczam”.
Hajs ma się zgadzać: okrągły milion na stół i będą grzmoty
– Po pierwsze, by móc coś ogłosić, musimy mieć podpisany kontrakt. Po drugie, wychodzimy z zasady, że to federacja jako pierwsza podaje takie informacje – mówi Paweł Jóźwiak. – Na ten moment mogę jedynie powiedzieć, że jesteśmy bardzo zainteresowani zakontraktowaniem Łukasza Mejzy. Myślę, że byłby bardzo ciekawą postacią we freak fightach. Jako promotor chętnie zorganizowałbym jego walkę, a naturalnym przeciwnikiem jest Jacek Murański – dodaje.
– Nie mam nic do powiedzenia poza tym, co powiedziałem podczas transmisji na żywo – słyszymy od Jacka Murańskiego.
– Pewnie te informacje pochodzą od kolegi Tuska, postaci znanej, Jacka Murańskiego, tak? To zaznaczam, że jest tak samo wiarygodna, jak jego rewelacje o prezydencie Karolu Nawrockim oraz opowieści o Legii Cudzoziemskiej i desancie w Algierii. Jaka partia, taki ekspert. Idealnie pasuje do bandy tuskowych matołów – ironizuje z kolei Łukasz Mejza.
Jednak wcale nie zaprzecza, że wystąpi na gali we wrześniu. – Po raz kolejny powtarzam: jestem skłonny rozważyć udział w gali freak fightowej, jako pierwszy czynny polityk w Europie, jeśli mój udział realnie pomoże potrzebującym zwierzętom i dzieciom. Dlatego hajs ma się zgadzać: okrągły milion na stół i będą grzmoty. Pół miliona dam na schronisko, a pół miliona na dzieci chore na nowotwory. Za rządów Tuska zarówno schroniska, jak i szpitale, są w fatalnym stanie, dlatego te pieniądze bardzo się przydadzą – podkreśla.
Czytaj więcej
„Nie trzymasz ciśnienia, dziadku” – to najłagodniejsze ze sformułowań, jakie w sejmowej restauracji poseł PiS Łukasz Mejza miał skierować do senato...
O tym, że swój udział uzależnia od honorarium wynoszącego milion złotych, mówił już wcześniej. Łukasz Mejza od początku deklarował, że pieniądze trafią na cele charytatywne. Czy federacja jest w stanie tyle zapłacić? O szczegółach negocjacji finansowych nie chcą mówić „Rzeczpospolitej” ani Mejza, ani Paweł Jóźwiak. Ten ostatni nie wyklucza jednak, że jeśli walka zostanie zorganizowana, odbędzie się w formule brudnego boksu ulicznego. – Taka formuła jest jak najbardziej możliwa. Jest ulubioną Jacka Murańskiego. Myślę, że gdyby doszło do walki, Jacek optowałby za tą opcją, a pan poseł by nie odmówił – dodaje Paweł Jóźwiak.
Nie jest wykluczone, że formuła zostanie jednak dodatkowo urozmaicona o kolejny brutalny element: możliwość dobijania przeciwnika przez dziesięć sekund, gdy jest liczony na macie. Podczas rozmowy z Fansportu TV wprost mówił o tym Jacek Murański. Ogłosił, że chce „ukarać Mejzę w imieniu rodziców chorych dzieci, których oszukał z premedytacją, wyłudzając od nich pieniądze”. – Będę mieczem sprawiedliwości! – ogłosił Jacek Murański.
Jednak szybko sam siebie sprostował. Powiedział, że chce być nie tyle mieczem, co nogami, bo właśnie nimi zamierza kopać leżącego na macie polityka.