– Jeżeli decyzje naszych sojuszników zależą od tego, jaki w danym tygodniu czy miesiącu nastrój będzie mieć prezydent Stanów Zjednoczonych, albo czy z większą czy mniejszą sympatią myśli o tym czy innym polityku, to nie jest stabilne, bezpieczne, trwałe rozwiązanie, które pozwala zamknąć oczy i spać spokojnie – mówił Adrian Zandberg w Radiu Łódź. 

Współprzewodniczący partii Razem zaapelował, żeby spojrzeć na sytuację realistycznie. Jego zdaniem Stany Zjednoczone są coraz mniej zainteresowane sytuacją w Europie i w naszym regionie, niezależnie od konkretnych decyzji o rotacjach i relokacjach wojsk. – Obrazek jest taki: Amerykanie kierują się w stronę Pacyfiku. Główny ich konkurent to Chiny. Główne ich interesy gospodarcze są w tej chwili w regionie Pacyfiku. Tej Ameryki, dla której sytuacja w naszym regionie była absolutnie centralna i kluczowa, już nie ma – zauważył.

„Tej Ameryki już nie ma”. Adrian Zandberg o polityce USA wobec Polski

Zapytany o samoloty F-35 w Łasku odpowiedział, że Polska potrzebuje własnych zdolności obronnych, ale to nie wystarczy. Trzeba myśleć o różnych formatach współpracy w regionie. Jako kierunki do zacieśniania relacji wskazał Skandynawię, Rumunię i Francję, która – jego zdaniem – jasno sygnalizuje gotowość do pogłębiania współpracy.

Czytaj więcej

Decyzja Trumpa o żołnierzach USA nie zaskoczyła Pałacu Prezydenckiego. Wręcz przeciwnie

Na uwagę dziennikarza, że Francja leży daleko i może poprzestać na deklaracjach chęci obrony, Zandberg przyznał, że realne położenie partnerów na mapie ma znaczenie. Dodał jednak, że z Francuzami warto rozmawiać także o sprawach wykraczających poza czystą obronność – wymienił w tym kontekście bezpieczeństwo energetyczne i budowę kolejnych elektrowni jądrowych. Wspomniał też o współpracy przemysłowej z państwami skandynawskimi po drugiej stronie Bałtyku.

– Naprawdę dobrze, żebyśmy wyzwolili się z takiego myślenia, że sprawy bezpieczeństwa Stany Zjednoczone załatwią za nas i my możemy z takim założeniem żyć przez kolejne dekady. Myślmy, bądźmy przewidujący – zaapelował Adrian Zandberg. 

W połowie maja  Pentagon anulował planowaną rotację około czterech tysięcy amerykańskich żołnierzy do Polski. 20 maja rzecznik resortu obrony USA Sean Parnell oficjalnie potwierdził, że liczba Brygadowych Zespołów Bojowych (BCT) w Europie zostanie zmniejszona z czterech do trzech, co oznacza powrót do poziomu sprzed rosyjskiej agresji na Ukrainę. Parnell mówił też o „opóźnieniu rozmieszczenia sił amerykańskich w Polsce”, którą jednocześnie nazwał „wzorcowym sojusznikiem”.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Donald Trump pisze o 5 tys. żołnierzy dla Polski. Więcej pytań, niż odpowiedzi

Kilka dni później Donald Trump zapowiedział wysłanie nad Wisłę dodatkowych pięciu tysięcy żołnierzy, a polski rząd uzyskał zapewnienia, że dotychczasowy kontyngent zostanie utrzymany. „W związku z pomyślnym wynikiem wyborów, w których zwyciężył obecny prezydent Polski Karol Nawrocki – którego z dumą poparłem – oraz biorąc pod uwagę nasze relacje z nim, mam przyjemność ogłosić, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowe 5 000 żołnierzy” – napisał na swoim portalu Truth Social.