Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie okoliczności dotyczą potencjalnego debiutu posła w walkach freak fight?
- Czym charakteryzują się walki freak fight i jakie kontrowersje wzbudzają?
- Jakie są zależności między światem polityki a środowiskiem freak fightów?
- Jakie motywacje kierują politykami rozważającymi udział w takich wydarzeniach?
- Jakie szczegóły dotyczą negocjacji posła z federacjami walk?
- Jakie reakcje towarzyszą perspektywie zaangażowania posła w tę rozrywkę?
W sobotę 25 kwietnia w Nysie odbyła się gala freak fightów Prime MMA, podczas której walką wieczoru było starcie dwóch legend tej dyscypliny: Jacka „Murana” Murańskiego i Pawła „Popka” Mikołajuwa. Została zakończona przez sędziego w drugiej rundzie, dzięki czemu „Popek” pokonał starszego o dziesięć lat i znacznie lżejszego rywala.
Jednak nie tylko ich starcie przyciągnęło uwagę mediów. Wcześniej walczyli były poseł PiS Przemysław Czarnecki i były asystent Grzegorza Brauna Piotr Korczarowski. Wygrał ten pierwszy, a w czasie ich walki przy oktagonie sfotografować dał się jeden z najbardziej kontrowersyjnych posłów. „Wsparcie posła Łukasza Mejzy dla Przemysława Czarneckiego” – napisała federacja Prime MMA na platformie X.
Z naszych informacji wynika, że to nie przypadek, bo Łukasz Mejza negocjuje swój debiut we freak fightach.
Freak fighty są krytykowane przez najważniejszych liderów partyjnych. Mimo to ich związki z polityką nasilają się
Czym one są? To pojedynki w formule MMA albo np. boksu, organizowane z udziałem osób niezwiązanych na co dzień ze sportami walki. Np. wspomniany Jacek Murański jest aktorem niezawodowym, znanym z ról serialowych, a Paweł Mikołajuw – raperem, który zasłynął licznymi tatuażami i modyfikacjami ciała. Freak fighty budzą kontrowersje, jednak nie tylko z powodu samych walk, ale też z powodu towarzyszących im wydarzeń, podczas których zawodnicy wchodzą w agresywne interakcje. – Nie wiem, czy dzieci powinny to oglądać bez żadnych ograniczeń. Uważam, że nie – mówił w 2024 r. o freak fightach premier Donald Tusk. – To czysta patologia. Nie wiem, dlaczego to jest tolerowane – wtórował mu prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Czytaj więcej
Po tym, jak w sprawie organizacji w Polsce gal freak fightowych wypowiedział się premier Donald Tusk, o sprawę został zapytany także prezes PiS Jar...
Mimo to świat freak fightów i polityki coraz mocniej się przenika. Na galach, oprócz Czarneckiego i Korczarowskiego, występuje też Marianna Schreiber, była żona posła PiS Łukasza Schreibera, która sama próbowała kariery politycznej, tworząc partię Mam Dość 2023. Zaś latem ubiegłego roku do mediów społecznościowych trafiły zdjęcia ze wspólnych wakacji posła Łukasza Mejzy z Patrykiem „Wielkim Bu” Masiakiem, innym zawodnikiem freak fightów, obecnie przebywającym w areszcie z podejrzeniem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej handlującej narkotykami.
O tym, że Mejza sam chciałby zawalczyć na gali, dowiedzieliśmy się nieoficjalnie w świecie freak fightów. Jak mówi jeden z naszych rozmówców, poseł chciałby wykorzystać swoją sławę, bo nie jest pewny znalezienia się na listach do Sejmu w przyszłorocznych wyborach.
Powodem są coraz liczniejsze kontrowersje z nim związane. W 2021 r. wyleciał ze stanowiska wiceministra sportu po publikacjach Wirtualnej Polski na temat jego firmy, która oferowała kosztowne terapie niemające medycznego uzasadnienia. Zaś kilka tygodni temu zrzekł się immunitetu w związku z licznymi wykroczeniami drogowymi, w tym jazdą z prędkością 200 km na godz. po drodze ekspresowej. „Jeśli zsumować wszystkie wykroczenia Łukasza Mejzy, także te wykryte przez policję, na jego konto wpadną 163 punkty karne. Suma mandatów wyniesie 17 tys. zł” – wyliczyła RMF FM.
Jak wynika z naszych rozmów, z powodu licznych wykroczeń drogowych Mejza miałby walczyć na gali freak fightów pod pseudonimem „Pirat”. – Są już na końcówce dogadywania kontraktu – mówi nasz rozmówca. – Jedyną przeszkodą są pieniądze, które chciałby otrzymać Mejza. Po prostu bardzo wysoko się ceni – słyszymy.
Łukasz Mejza nie ukrywa, że rozważa debiut we freak fightach
Co na to federacja, w której miałby walczyć Mejza? – Wiadomo, że biznes lubi ciszę, więc nie mogę oficjalnie powiedzieć, że prowadzone są takie rozmowy. Krótko mówiąc: nie potwierdzam i nie zaprzeczam, co nie zmienia faktu, że chętnie zobaczyłbym we freak fightach Łukasza Mejzę – mówi „Rzeczpospolitej” Paweł Jóźwiak, współtwórca Prime MMA. – Zresztą znam go od wielu lat. Wiem, że lubi boks i systematycznie trenuje. Uważam, że aktywny poseł we freak fightach byłby gamechangerem. Wielu polityków krytykuje freak fighty. Zresztą zgadzam się z nimi, że pewne rzeczy wymagają uregulowania, choć jest też wiele pozytywów, o których politycy już nie mówią. Popularność freak fightów spowodowała zwiększenie zainteresowania młodzieży sportami walki, a krzewienie ducha sportowego jest szczególnie ważne w dobie zagrożenia ze Wschodu. Udział aktywnego posła mógłby rozpocząć proces cywilizowania freak fightów – dodaje Jóźwiak.
Czytaj więcej
Freak fighty, czyli bezpośrednie narażanie zdrowia i życia młodych ludzi pod płaszczykiem „sportu”.
Jak ustaliliśmy, Prime MMA to niejedyna federacja, z którą rozmawia poseł, bo nie wyklucza też debiutu w Fame MMA, której gale przyciągają większą widownię. „Z kim i o czym rozmawiam, to zostawiam dla siebie, bo nie jestem, jak większość polityków, licealną plotkarą sprzedającą swoich rozmówców za chwilę atencji i kilka wyświetleń” – napisał nam Łukasz Mejza.
Jednak nie zaprzeczył, że może zawalczyć w którejś z federacji. „Szczerze? Rozważam. Dopuszczam taką możliwość… Byłbym pierwszym czynnym posłem w Europie, który wziąłby udział w takim wydarzeniu, więc stawka za walkę musiałaby być adekwatna. Oczywiście całe wydarzenie potraktowałbym charytatywnie. Jeśli mógłbym pomóc ludziom lub schronisku dla zwierząt, wchodząc do oktagonu, to warto to rozważyć” – napisał w długim oświadczeniu, wysłanym do naszej redakcji. Dodał, że godzi się tylko na jego publikację w całości, co robimy w tym artykule, choć dzielimy oświadczenie na fragmenty.
Byłbym pierwszym czynnym posłem w Europie, który wziąłby udział w takim wydarzeniu, więc stawka za walkę musiałaby być adekwatna
Poseł napisał w nim, że „bardzo lubi sporty walki, dlatego chętnie jeździ na różne gale”. „Teraz, wśród polityków w modzie jest krytykowanie freak fightów. Ale ja tam widzę również dużo dobrych stron. Chociażby pełne młodzieży kluby sportów walki. To właśnie dzięki freak fightom u młodych ludzi nastąpił renesans tych dyscyplin sportowych. Jasne, że jest wiele do zmiany i trzeba freak fighty uregulować ustawowo, ale nie zgadzam się na bezpardonową krytykę. A najśmieszniejsze jest to, że najbardziej krytykują politycy Lewicy, którzy mają w partii Roberta Biedronia, który tłukł własną mamę. Hipokryzja głębsza niż deficyt intelektualny Treli (posła Lewicy – red.). To ja zdecydowanie wolę freak fighty” – napisał nam.
Przypomnijmy, Robert Biedroń wychował się w przemocowym domu. Ćwierć wieku temu prokuratura postawiła zarzuty Robertowi Biedroniowi znęcania się i lekkiego uszkodzenia ciała matki. Sprawa została warunkowo umorzona. Dziś matka Biedronia nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego oskarżyła syna. Na sali sądowej doszło do pojednania.
Łukasz Mejza miałby zmierzyć się z Jackiem Murańskim, znanym krytykiem Karola Nawrockiego
Z kim miałby się zmierzyć? Jak się dowiedzieliśmy, najbardziej prawdopodobnym rywalem jest wspomniany Jacek Murański. Zresztą on sam nie ukrywa, że są takie plany. – Rozmowy Łukasza Mejzy z federacjami to tajemnica poliszynela – mówi nam Murański.
Ich starcie miałoby przyciągnąć uwagę z uwagi na konflikt polityczny, który mógłby być wyeksponowany przed walką. Chodzi o to, że Murański silnie krytykuje prezydenta Karola Nawrockiego.
Czytaj więcej
Prezes IPN, przymierzany przez PiS do ubiegania się o Pałac Prezydencki, dał się sfotografować podczas przyjaznych spotkań z byłym członkiem gangu...
Po raz pierwszy podejrzenia na przyszłą wówczas głowę państwa rzucił w sierpniu 2024 r. w rozmowie z Interią, gdy Nawrocki nie był jeszcze oficjalnym kandydatem. Murański zwrócił uwagę na fakt, że Patryk Masiak „Wielki Bu” wrzuca do mediów społecznościowych zdjęcia dokumentujące jego spotkania z Nawrockim. Sprawę opisaliśmy szerzej w „Rzeczpospolitej”, zwracając uwagę na fakt, że „Wielki Bu” był skazany za porwanie i siedział w celi dla niebezpiecznych więźniów. Wybuchła polityczna burza, a media i politycy zaczęli przyglądać się powiązaniom Nawrockiego z trójmiejskim półświatkiem.
Kolejny raz o związkach kandydata z „Wielkim Bu” Murański powiedział w maju 2025 r., na samym finiszu kampanii wyborczej. W rozmowie z TVP Info zarzucił kandydatowi PiS uczestnictwo w procederze sutenerstwa. – Nawrocki pracował dla Masiaka. Panowie współpracowali, jeśli chodzi o ochronę agencji towarzyskich – mówił. Dodał, że wie o tym od Masiaka, z którym wspólnie trenowali.
Tego samego dnia na Murańskiego powołał się w rozmowie z Polsat News premier Donald Tusk. Po tej wypowiedzi politycy PiS i sprzyjające im media zaczęli masowo podważać wiarygodność Jacka Murańskiego. Jak pisaliśmy już w „Rzeczpospolitej”, Murański składa pozwy przeciw swoim oponentom. Na rozpatrzenie w Sejmie czeka m.in. wniosek o uchylenie immunitetu posłowi PiS Sebastianowi Kalecie.
– Jacek Murański od dawna zgłaszał chęć walki z Łukaszem Mejzą. Myślę, że to byłby ciekawy pojedynek. Chciałbym doprowadzić do takiej walki, a jeśli nie, to w ogóle do debiutu Łukasza Mejzy we freak fightach – mówi nam Paweł Jóźwiak.
Do starcia z Murańskim gotowy jest też Łukasz Mejza. A przynajmniej tak wynika z jego wypowiedzi. „Jacula powinien dostać pomnik od wszystkich, którzy Polskę mają w sercu, bo gdyby nie został ekspertem Donalda Tuska, to Trzaskowski mógłby wygrać wybory prezydenckie. A tak wjechał cały na biało na końcówce kampanii i z Tuskiem przegrali Rafałkowi wybory. Więc z jednej strony jako patriota chcę mu podziękować, a z drugiej powinien zostać przykładnie ukarany za to, że wraz z wygraną Trzaskowskiego, chciał nam naściągać migrantów jak we Francji czy Niemczech. Zwycięstwo Karola Nawrockiego zablokowało napływ przestępców do naszej Ojczyzny na wzór krajów zachodnich i na szczęście na polskich ulicach nie są gwałcone kobiety, nie ma codziennych strzelanin czy masowo palonych samochodów” – napisał nam Mejza.
Mejza zderzy się ze mną jak z pociągiem
Co na to Jacek Murański? – Kpiny Łukasza Mejzy są co najmniej nieadekwatne. Potwierdzam wszystkie okoliczności, wszystkie fakty, jakie przytaczał premier Donald Tusk podczas rozmowy u redaktora Bogdana Rymanowskiego. Wszystko, co mówiłem, było prawdą, a więc premier również mówił prawdę. Nikomu w kampanii nie chciałem pomagać, moją intencją było ujawnienie prawdy dla dobra Polski – mówi nam Jacek Murański.
I przechodzi do krytyki swojego potencjalnego rywala. – Łukasza Mejzę, obok posłów Dariusza Mateckiego, Patryka Jakiego, Sebastiana Kalety i redaktora Tomasza Duklanowskiego, zaliczam do Polskiej Partii Kanalii. Jeśli dana mi będzie szansa zmierzyć się z najsilniejszym sportowo przedstawicielem tej partii, chętnie wytrę nim oktagon, a raczej ring, bo – jak wynika z warunków, jakie mi zaproponowano – to ma być boks w małych rękawicach. Mejza uosabia wszystko, co najgorsze w polskiej polityce. Zderzy się ze mną jak z pociągiem – zapowiada Murański.