Wirtualna Polska opisała działalność firmy założonej przez wiceministra sportu Łukasza Mejzę. Spółka Vinci NeoClinic oferowała osobom nieuleczalnie chorym i rodzicom dzieci z takimi chorobami wyjazd do Meksyku na terapię. Firma reklamowała się sloganem "Leczymy nieuleczalne".

Czytaj więcej

Sprawa Łukasza Mejzy. Doktor z Meksyku chciał 15 tys. dolarów. Spółka wiceministra 80 tys. dolarów

Mejza poinformował, że "w związku z bezpardonowym atakiem" zawiesił swój udział w pracach Ministerstwa Sportu i Turystyki. Wystąpił również o "urlop z wykonywania obowiązków poselskich".

W czwartek wieczorem Mejza wydał oświadczenie, w którym informuje o "dobrowolnej dymisji".

"W poczuciu odpowiedzialności za Polskę i obóz Zjednoczonej Prawicy, doskonale rozumiejąc przy tym twarde reguły politycznej gry i coraz poważniejsze zagrożenie oddania władzy w ręce politycznych bandytów z opozycji, systematycznie donoszących na swój kraj za granicą i tą drogą próbujących przejąć władzę w Polsce, a także usłużnym im mediom, podjąłem decyzję o dobrowolnym podaniu się do dymisji ze stanowiska Sekretarza Stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki" - czytamy.

"Odchodzę na swoich warunkach"

Mejza podziękował wszystkim "którzy w ostatnich tygodniach wspierali mnie, wiedząc, że wszystkie oskarżenia formułowane w moją stronę przez medialnych płatnych zabójców, są wyssane z wyjątkowo brudnego palca politycznego zleceniodawcy".

Wiceminister wymienił m.in. Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego, Adama Bielana i Kamila Bortniczuka.

"Odchodzę na swoich warunkach, z podniesionym czołem i poczuciem uczestniczenia w (jak wskazują zasięgi medialne i internetowe) największej nagonce w historii polskiej polityki, mającej na celu zniszczenie mnie w przestrzeni publicznej i zrzeczenie się przeze mnie mandatu poselskiego, a co za tym idzie doprowadzenie do sytuacji, w której patriotyczny obóz Zjednoczej Prawicy traci większość sejmową (którą wraz z Posłem Ajchlerem mocno wsparliśmy) i powstania olbrzymiego kryzysu politycznego" - przekazał Mejza.

"Ten ruch pozwoli mi także na obronę mojego dobrego imienia i pokazanie, że cała ta sprawa została wymyślona i spreparowana na potrzeby wojny z rządem. Wszyscy „dziennikarze”, a także politycy, którzy w pogoni za ugraniem kilku politycznych punktów, rozsiewali fake newsy na mój temat, poniosą adekwatne konsekwencje prawne. Polacy zasługują na prawdę i spokojną, bezpieczną przyszłość, a próba zamachu na rząd i przejęcia władzy nie podczas wyborów, a przy zielonym stoliku, to próba zamachu na polską przyszłość" - przekonuje poseł.

Mejza zapowiedział jednocześnie, że nadal będzie wspierał Prawo i Sprawiedliwość.