Wybory na najniższym szczeblu warszawskiego samorządu zaskoczyły mieszkańców nietypowymi układami personalnymi. Na wspólnych listach zdecydowali się wystartować lokalni politycy konkurencyjnych formacji.

Wybory do rad osiedli w Warszawie. Kto znalazł się na listach?

Na liście komitetu „Łączy nas Grochów Północny” znaleźli się pierwotnie m.in. dzielnicowa radna Koalicji Obywatelskiej Grażyna Serzysko, radny Prawa i Sprawiedliwości Marek Borkowski oraz Jacek Bartyzel, działacz związany z partią Grzegorza Brauna. Podobny blok złożony z przedstawicieli PiS-u, KO i Konfederacji uformował się na sąsiedniej Saskiej Kępie.

Partyjni liderzy, w tym burmistrz Pragi Południe Tomasz Kucharski (KO) odcinali się od sterowania komitetami. – To jest inicjatywa oddolna. To suwerenna decyzja tych osób, ja w to absolutnie nie ingeruję ani nie patronuję” – zapewniał w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Radna KO Anna Auksel-Sekutowicz tłumaczyła, że rady osiedli z założenia działają ponad podziałami. Szef warszawskiego PiS-u Sebastian Kaleta zaznaczał z kolei, że start bez partyjnego szyldu nie narusza statutu partii, choć członkowie muszą uważać, by „nie promować sprzecznych programów”.

Sytuacja na Grochowie zmieniła się już przed samym głosowaniem. Na kilka dni przed wyborami radna Grażyna Serzysko poinformowała o wycofaniu swojej kandydatury.

„Decyzja ta wynika z faktu, iż na liście kandydatów znalazły się osoby, których poglądy oraz wartości są całkowicie sprzeczne z tymi, które reprezentuję, a o czym wcześniej nie miałam wiedzy ani świadomości” – napisała w oświadczeniu, dodając, że „nie odnajduję w sobie zgody” na obecność w gronie osób prezentujących postawy „nazbyt skrajne i agresywne”.

Czytaj więcej

Polacy zapytani o polexit. Ilu z nas chciałoby opuszczenia Unii Europejskiej?

Co połączyło PiS, KO z Konfederacją w Warszawie?

Głównym spoiwem łączącym radnych partii, które na co dzień znajdują się po przeciwnych stronach politycznego sporu, był m.in. sprzeciw wobec polityki transportowej Warszawy. Chodziło przede wszystkim o blokowanie rozszerzania stref płatnego parkowania, zwężania ulic oraz o obronę status quo przed postulatami organizacji zrzeszających miejskich aktywistów.

Działania ostro krytykowało stowarzyszenie Miasto Jest Nasze. Robert Migas z tego stowarzyszenia wprost zarzucił władzom dzielnicy manipulację. – Nic na Pradze-Południe, w czym uczestniczą działacze KO, nie dzieje się oddolnie, bez akceptacji burmistrza Kucharskiego – ocenił radny.

Rady Osiedli na Pradze-Południe. Jak głosowali mieszkańcy?

Niedzielne wybory ujawniły podział wśród mieszkańców Pragi-Południe. Na Saskiej Kępie strategia obrony kierowców zdała egzamin. Komitet „Łączy nas Saska Kępa” zdominował 21-osobową radę, zdobywając aż 20 mandatów.

Lokalny radny Michał Błotny w oficjalnym komunikacie podziękował za poparcie, deklarując budowę „samorządu dialogu”. Jedyny mandat spoza tego układu wywalczyła tam niezależna aktywistka Ewa Brykowska.

Czytaj więcej

Kto kandydatem PiS na prezydenta Krakowa? Małgorzata Wassermann: Nie ja jestem tutaj władna

Inny werdykt zapadł w Radzie Osiedla Grochów Północny. Tam mieszkańcy jednoznacznie odrzucili egzotyczną koalicję. Zdecydowaną większość głosów otrzymali kandydaci z niezależnej listy „Wspólnie dla Grochowa”, reprezentujący środowiska społeczników.

Komitet „Łączy nas Grochów Północny” wprowadził do rady czterech przedstawicieli. Mandaty zdobyli Cezary Wysocki, radny dzielnicowy PiS Marek Borkowski, Blanka Choynacka oraz Jacek Bartyzel ze środowiska Grzegorza Brauna.