Niedzielne referendum w Krakowie – które zakończyło się odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego – oznacza, że Kraków „to początek fali”, która zakończy się porażką Donalda Tuska w przyszłym roku. Takim stwierdzeniem powitali dziennikarzy na porannej konferencji prasowej na krakowskim Rynku Głównym kandydat PiS na premiera, Przemysław Czarnek razem z byłą premier Beatą Szydło oraz samorządowcami i lokalnymi politykami.
Wybory prezydenckie w Krakowie będą przykuwać uwagę polityków i opinii publicznej. Dla wszystkich partii i środowisk to czas decyzji. Już przed ogłoszeniem wyników politycy, od Razem po prawicę, przyznawali zgodnie w rozmowach kuluarowych, że to test i poligon przed przyszłorocznymi wyborami do Sejmu. Kampania potrwa do sierpnia i będzie prowadzona w specyficznych, lokalnych warunkach. Organizatorzy referendum świadomie wybrali terminy składania i zbierania podpisów tak, by maksymalnie utrudnić najsilniejszej w mieście KO mobilizację własnego elektoratu – stąd „celowanie” w sierpniowy termin. Ten element planu już się udał.