Niedzielne referendum w Krakowie – które zakończyło się odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego – oznacza, że Kraków „to początek fali”, która zakończy się porażką Donalda Tuska w przyszłym roku. Takim stwierdzeniem powitali dziennikarzy na porannej konferencji prasowej na krakowskim Rynku Głównym kandydat PiS na premiera, Przemysław Czarnek razem z byłą premier Beatą Szydło oraz samorządowcami i lokalnymi politykami.

Wybory prezydenckie w Krakowie będą przykuwać uwagę polityków i opinii publicznej. Dla wszystkich partii i środowisk to czas decyzji. Już przed ogłoszeniem wyników politycy, od Razem po prawicę, przyznawali zgodnie w rozmowach kuluarowych, że to test i poligon przed przyszłorocznymi wyborami do Sejmu. Kampania potrwa do sierpnia i będzie prowadzona w specyficznych, lokalnych warunkach. Organizatorzy referendum świadomie wybrali terminy składania i zbierania podpisów tak, by maksymalnie utrudnić najsilniejszej w mieście KO mobilizację własnego elektoratu – stąd „celowanie” w sierpniowy termin. Ten element planu już się udał. 

Czytaj więcej

Poseł Polski 2050 o referendum w Krakowie: Czerwona kartka, klęska KO i Nowej Lewicy

Wybory prezydenta w Krakowie: Bartosz Bocheńczak kandydatem Konfederacji. PiS wzmacnia Przemysława Czarnka samorządowcami

PiS mocno wspierał wysiłki referendalne, chociaż zgodnie z doktryną Nowogrodzkiej politycy partii Kaczyńskiego oddali pole komitetowi obywatelskiemu w Krakowie. Partyjna centrala od kilku tygodni planowała kolejne działania związane z samorządami. Jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej” już we wtorek, w Dzień Samorządu Terytorialnego PiS pokaże samorządowych doradców Przemysława Czarnka – trzech samorządowców z różnych regionów Polski, którzy będą wspierać go w kampanii. Ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego stopniowo buduje zaplecze Czarnka, kilka tygodni temu powołało np. rzecznika kampanii Mateusza Kurzejewskiego.

Nawet sprawny samorząd może mieć trudność w zapanowaniu nad przekazem lokalnym, gdy krytycy są rozproszeni i mogą zorganizować się bardzo szybko 

Mateusz Sabat, szef firmy Big Dreams 4 Leaders

Centrala partyjna bardzo uważnie śledziła to, co dzieje się w stolicy Małopolski. Przetrwanie Rady Miasta zostało przyjęte w kręgach PiS z wyraźnym poczuciem ulgi. Dlaczego? Wybory w Krakowie nie doprowadzą do wejścia do Rady np. Konfederacji czy partii Brauna. Sama Konfederacja zadeklarowała już, że jej kandydatem będzie Bartosz Bocheńczak, szef sztabu Sławomira Mentzena i jeden z jego najbliższych współpracowników. Chęć startu po prawej stronie zadeklarował już były szef NIK Marian Banaś, który gra nie tylko na prawicowej, ale na antypartyjnej nucie. 

KO w Krakowie przed najważniejszym wyborem. Dwie ważne decyzje przed Donaldem Tuskiem

W zgodnej opinii osób znających polityczne realia Krakowa od kilku dni było całkiem jasne, że referendum może się udać. Emocje w mieście rosły, a przeciwników Miszalskiego mobilizował m.in. bojkot posiedzenia Rady Miasta w ubiegłym tygodniu zorganizowany przez KO.

Przed Donaldem Tuskiem stoją dwie najważniejsze decyzje. Po pierwsze – to kwestia najbliższych kilkunastu, może kilkudziesięciu godzin – decyzja o wskazaniu komisarza w mieście, a po drugie, już nieco później, kandydata lub kandydatki w wyborach na prezydenta miasta. W Krakowie najczęściej wymieniana jest senator Monika Piątkowska, która zastąpiła Bogdana Klicha w ubiegłorocznych wyborach uzupełniających. Klich zrezygnował z mandatu, by objąć funkcję ambasadora w Waszyngtonie (nie zgodził się na to Pałac Prezydencki, Klich jest kierownikiem placówki i chargé d’affaires). KO w mieście po cichu liczyła niemal do samego końca, że referendum jednak się nie uda i będzie „na styk”, chociaż w ostatnich dniach nastroje szybko się pogarszały. Teraz kandydat lub kandydatka KO będą rywalizować nie tylko z prawicą, ale niemal na pewno też rywalem Miszalskiego z 2024 r., radnym Łukaszem Gibałą, który mocno – chociaż z tylnego rzędu – wspierał kampanię referendalną. 

Po referendum w Krakowie będą referenda w kolejnych polskich miastach?

Odrębną kwestią jest sprawa kolejnych referendów w innych miastach w Polsce. Już w poniedziałek Jacek Strojny w Rzeszowie – lider „Przyjaznego Rzeszowa” – zapowiedział wniosek do Rady Miasta o odwołanie prezydenta Konrada Fijołka. Efekt domina, o którym mówili rozmówcy z „Rzeczpospolitej” przed referendum, może też dotyczyć miast takich jak Kielce czy Częstochowa. To nowe wyzwanie dla samorządowców, oczywiście nie tylko z KO. Nakładają się na nie dynamiczne zmiany w sposobie komunikacji z wyborcami i realizacji ich oczekiwań. 

Prezydenci Krakowa

Prezydenci Krakowa

Foto: Infografika PAP

– Social media stały się głównym źródłem informacji lokalnych. Media lokalne w wielu miejscach zamierają, a popularność mediów samorządowych spada. Ludzie czerpią wiedzę bezpośrednio od polityków (to szansa), ale też influencerów, aktywistów czy od innych mieszkańców udzielających się w komentarzach. Nawet sprawny samorząd może mieć trudność w zapanowaniu nad przekazem lokalnym, gdy krytycy są rozproszeni i mogą zorganizować się bardzo szybko – mówi nam Mateusz Sabat, szef firmy Big Dreams 4 Leaders. – Jesteśmy przyzwyczajeni do szybkich rozwiązań online. Szybkie zakupy, szybki dowóz jedzenia, nawet wiele problemów urzędowych możemy rozwiązać przez aplikację. Podobne oczekiwania zaczynamy stawiać samorządom. Zgłaszamy problem w social mediach i oczekujemy, że w kilka godzin przyjedzie serwis z urzędu gminy i to rozwiąże – dodaje Sabat. 

Czytaj więcej

Kto prezydentem Krakowa po Aleksandrze Miszalskim? Jacek Majchrowski wymienia dwa nazwiska

Kłopoty KO nie martwią niektórych jej koalicjantów. W Polsce 2050 jest poczucie – co wynika z naszych rozmów – że porażka Miszalskiego spycha KO i samego Donalda Tuska do głębokiej defensywy, co będzie rzutować na potencjalne decyzje premiera m.in. dotyczące personaliów w rządzie. Krakowski poseł Polski 2050 Paweł Śliz z Polski 2050  mówił w poniedziałek rano w RMF wprost o „czerwonej kartce”.

Wybory w Krakowie będą oznaczać również rywalizację na lewicy. Razem postawi na Aleksandrę Owcę, wiceprzewodniczącą partii i radną miasta. Dla ugrupowania Adriana Zandberga to test przed 2027, tak jak wcześniejszym sprawdzianem rywalizacji z Czarzastym były wybory prezydenckie w 2025 r. Razem uznała ten ostatni test za udany, w kuluarach politycy tej partii uznają, że są mocniejsi jako partia niż przed rokiem.

Jak dalej potoczą się losy KO? – Bez mocnego kandydata i dobrego wyniku w sierpniu 2026 r. kłopoty KO na jesieni tylko się pogłębią – mówi „Rzeczpospolitej” jeden z krakowskich rozmówców. Inny wprost zadaje pytanie: Czy Donald Tusk po wyborach w Krakowie podniesie się tak, jak podniósł się po porażce Rafała Trzaskowskiego? Sierpień w Krakowie da odpowiedź.