Spektakularnym upadkiem jest odwołanie w referendum Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa. Stolica Małopolski jest największym miastem, którego włodarza udało się odwołać i to zaledwie po dwóch latach rządzenia. Ok. 40 tys. wyborców więcej zagłosowało za odwołaniem Miszalskiego, niż głosowało za nim w wyborach samorządowych.

Czytaj więcej

Władysław Kosiniak-Kamysz: Przy wyborze prezydenta Krakowa zabrakło nam roztropności

Wynik referendum to też porażka Donalda Tuska i koalicji rządzącej. Referendum nie dotyczyło tylko odwołania prezydenta Krakowa, a dla opozycji ma być początkiem końca rządów Donalda Tuska. PiS liczy, że od odwołania prezydenta stolicy Małopolski rozpocznie się koniec koalicji 15 października. Politycy opozycji już zapowiadają wnioski referendalne w Rzeszowie i Wrocławiu. A to dopiero początek procesu zmian.

Czy dojdzie do efektu domina i upadek rządów Donalda Tuska rozpocznie się 24 maja w Krakowie? To pytanie zadaje sobie wielu polityków i analityków krajowej sceny.

Od zmiany w Krakowie ma się rozpocząć zmiana w całej Polsce

Odwołanie rok temu bezpartyjnej, ale wystawionej z rekomendacji Koalicji Obywatelskiej prezydent Zabrza Agnieszki Rupniewskiej dało wiatr w żagle opozycji. Lokalne referendum w maju 2025 r. pokazało, że przy dobrej mobilizacji i kampanii przeciwko włodarzowi miasta zmiana jest możliwa. KO zignorowała sygnał ostrzegawczy wysłany z Zabrza. Aleksander Miszalski i jego partyjni koledzy bezowocnie zniechęcali do udziału w referendum. W Krakowie zmiana się udała, nawet jeśli nie udało się odwołać rady miasta Krakowa. Za odwołaniem rady głosowało aż 168 010 osób, przeciwko tylko 6713. Minimalnie za niska frekwencja przesądziła, ale rozkład głosów pokazuje, jakie są nastroje w stolicy Małopolski.

Czy rządzący wyciągną wnioski z przegranej Miszalskiego? Dzisiaj pocieszają się, że rada Krakowa nie została odwołana, opozycja jest podzielona, prawica – z PiS na czele – nie ma szans na prezydenta w stolicy Małopolski, a następcą Aleksandra Miszalskiego może będzie polityk związany z koalicją 15 października. Tylko partii Jarosława Kaczyńskiego nie tyle chodziło o wybory w Krakowie, bo PiS wie, że nie jest silne w stolicy Małopolski, ile o stworzenie u obserwatorów wrażenia atmosfery schyłkowej obecnych rządów i maksymalne osłabienie ich przed elekcją parlamentarną w 2027 r. Od porażki do porażki Tuska – tak będzie wyglądała próba narzucenia narracji przez opozycję. 

Radny Rzeszowa Jacek Strojny już ogłosił, że przedstawi Radzie Miasta Rzeszowa wniosek o przeprowadzenie referendum ws. odwołania prezydenta Konrada Fijołka. „Informuję, że w związku z pogarszającym się stanem finansów miasta, bezprecedensową próbą przepchnięcia zamiany po zaniżonej wartości działek miejskich, utajnieniem planu ogólnego, licznymi kontrowersjami wokół kluczowych inwestycji miejskich oraz wieloma innymi grzechami wobec miasta i jego mieszkańców nadszedł czas na odwołanie najgorszego po 1990 r. prezydenta. Czas przeciąć ten chocholi taniec mieczem gordyjskim” – napisał radny w poniedziałek 25 maja na Facebooku.

Czytaj więcej

Poseł Polski 2050 o referendum w Krakowie: Czerwona kartka, klęska KO i Nowej Lewicy

Koalicja rządząca dzieli się po referendum w Krakowie

W rozmowie „Rzeczpospolitej” z przedstawicielami KO i koalicji rządowej przed referendum wynikało, że jest niezadowolenie z Miszalskiego i obawa przed wynikiem referendum. – Efekt psychologiczny wyniku referendum może być dla nas zabójczy – mówił nam przedstawiciel rządu. Po referendum PiS przystąpiło do ataku. Przemysław Czarnek zapowiedział, że odwołanie „krakowskiego Tuska” to „początek wielkiej fali”. 

Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że PiS będzie chciało kolejnych referendów, nie tylko w Rzeszowie, a nastrój zmiany ma być odczuwalny w całej Polsce. – Z Wrocławiem, Gdańskiem, Poznaniem na czele – mówi w rozmowie z „Rz” jeden z parlamentarzystów PiS. Pojawiają się też inne miejscowości, w których opozycja chce zmienić włodarza, jak np. Bochnia. Po co? Żeby osłabić obóz rządzący i tworzyć podziały. A to już się udaje. 

Nowa Lewica wystawi własnego kandydata lub kandydatkę na prezydenta Krakowa – zapowiedział Włodzimierz Czarzasty w reakcji na odwołanie Miszalskiego. Dwa lata temu Nowa Lewica popierała kandydata KO i miała wiceprezydentkę w gabinecie Miszalskiego. Jeśli inne partie koalicji 15 października wystawią swoich kandydatów i będzie ich kilku, to może dojść do bratobójczej walki rządzących o Kraków. To, że wybory odbędą się w wakacje, może być dodatkową trudnością dla obozu władzy, których wyborcy nie są tak zmobilizowani jak elektorat PiS i Konfederacji. A co z kolejnymi miastami?

Czytaj więcej

Estera Flieger: Referendum w Krakowie. KO zaspała. Ma problem nie tylko w tym mieście

Karol Nawrocki miałby się zaangażować w zmianę w Gdańsku

Odwołanie Jacka Sutryka we Wrocławiu może się udać, gdyż nawet rządzący chcieliby, żeby obecny prezydent stolicy Dolnego Śląska odszedł. W Gdańsku zmiana jest mniej możliwa, ale z informacji „Rz” wynika, że w odwołanie Aleksandry Dulkiewicz miałby się zaangażować sam prezydent Karol Nawrocki. W Poznaniu afera z tramwajami z Niemiec już ma podkopywać zaufanie do Jacka Jaśkowiaka. Widoczny jest ruch w mediach społecznościowych, także ze sztucznych kont, które są zaprzęgnięte do krytyki prezydenta Poznania. 

Nawet jeśli Miszalski upadnie, KO może wygrać wybory w Krakowie

Politycy KO liczą, że po upadku Aleksandra Miszalskiego zachowają Kraków, wystawiając silniejszego kandydata w wyborach. – Kogo wystawi PiS? Ryszarda Terleckiego czy Andrzeja Dudę? Łukasz Gibała już miał swoją szansę i mieszkańcy pokazali mu, co myślą – mówi „Rz” jeden z polityków partii Donalda Tuska.

Do sierpnia nie tylko Kraków będzie żyć lokalną kampanią wyborczą. Partia Razem przedstawi swojego kandydata lub kandydatkę, prawdopodobnie Aleksandrę Owcę. PiS rozważa Małgorzatę Wassermann, która, jak wynika z informacji „Rz”, byłaby chętna kandydować. Koalicja Obywatelska rozważa krakowską senator Monikę Piątkowską.

Wybory samorządowe to też okazja do promocji polityków. Kandydować w Krakowie może Grzegorz Braun z Konfederacji Korony Polskiej, Bartosz Bocheńczak z Konfederacji, a gotowość do wzięcia udziału w wyborach zapowiedział Marian Banaś, były szef NIK. Równolegle będą odbywać się kampanie przed referendami w innych miastach Polski np. we Wrocławiu. 

– Afera z Collegium Humanum dobiła Sutryka. Nikt go nie będzie bronił, ani z rządzących, ani z mieszkańców – zakłada polityk Jarosława Kaczyńskiego, który jest przekonany, że „od Krakowa zacznie się upadek rządów Donalda Tuska”.

Czytaj więcej

Politycy opozycji komentują wyniki referendum w Krakowie. „Tusku, Ty będziesz następny”

Czy Donald Tusk ma plan, żeby obronić się przed pisowską taktyką salami? Dzisiaj wiadomo, że strategia zniechęcania do referendum w Krakowie była brzemienna w skutki nie tylko dla byłego posła KO Aleksandra Miszalskiego, ale również dla jego partii, która zaliczyła spektakularną porażkę w drugim mieście Polski.

Czy koalicja 15 października wyciągnęła wnioski z przegranej? Zostało mało czasu na otrząśnięcie się. Polityczny wiatr zmian już nadciąga.