Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są konkretne finansowe skutki wojen celnych dla europejskiego sektora rolno-spożywczego?
  • Co doprowadziło do spadku konkurencyjności europejskich towarów na rynku amerykańskim?
  • Które kluczowe produkty oraz państwa członkowskie Unii Europejskiej zostały najbardziej dotknięte cłami?
  • Jakie przewidywane korzyści ekonomiczne mogą przynieść nowe umowy o wolnym handlu?

- Sektor rolno-spożywczy UE przechodzi jeden z najtrudniejszych okresów w swojej najnowszej historii – napisali autorzy raportu opublikowanego przez Komitet Regionów. Analiza przypomina, jak wysoką cenę płaci Europa za niezrównoważoną politykę Stanów Zjednoczonych, a zwłaszcza wojnę celną rozpoczętą przez Donalda Trumpa równo przed rokiem, w kwietniu 2025.

Straty są duże, wskazuje unijny raport, natomiast opublikowane kilka dni później opracowanie niemieckiego instytutu Ifo wskazuje, że jest remedium na tę chorobę płynącą z USA, tyle że Europa je zwalcza. Chodzi o umowy o wolnym handlu z Mercosurem czy Australią, które producentom żywności, zwłaszcza rolnikom, nie do końca się podobają.

Czytaj więcej

USA za wojnę z Iranem zapłaciły już 38 miliardów dolarów. Rachunek nadal rośnie

Jakie są konsekwencje wojen celnych dla europejskiego sektora żywności?

Europa straciła na cłach blisko jedną czwartą wartości eksportu żywności do USA. – Nasz przewidywany ogólny spadek eksportu z UE do USA wynikający z nowo wprowadzonego cła wynosi około 23,5 proc. wartości z 2023 r., co odpowiada kwocie 7 mld euro – napisali autorzy najnowszego raportu unijnego Komitetu Regionów. Wojna celna uderzyła mocno, ponieważ sektor rolno-spożywczy zajmuje strategicznie ważne miejsce w stosunkach gospodarczych UE–USA. Ameryka jest drugim co do wielkości rynkiem eksportowym produktów rolno-spożywczych UE po Wielkiej Brytanii, przyjmuje ok. 5,6 proc. całkowitego eksportu UE. Ogółem zaś wartość handlu towarami i usługami między UE a USA osiągnęła około 1,6 bln euro. Ten handel tworzy też miejsca pracy, około 2,3 mln etatów w USA, 3,4 mln etatów w Europie jest związane z unijno-amerykańskim handlem i inwestycjami.

Z czego wynika strata w eksporcie żywności? Europejskie towary stały się droższe, a więc mniej konkurencyjne, to zachęcało Amerykanów do zastępowania unijnych towarów importem z innych krajów, ze względu na dyskryminacyjny charakter ceł amerykańskich – informuje unijna analiza.

Czytaj więcej

Największe zagrożenie dla globalnej gospodarki zaczyna płynąć z USA

Dlatego groźba Trumpa skierowana do Emmanuela Macrona, że nałoży 200 proc. cła na szampana, była dobrze wycelowana, ponieważ to właśnie Francja, wraz z Włochami, Holandią, Hiszpanią i Niemcami odpowiada za ponad 75 proc. eksportu żywności z UE-27 do USA, a dominują produkty premium, jak wina, oliwa, sery, alkohole. Dotknięty przez amerykańskie cła eksport koncentruje się w niewielkiej liczbie państw członkowskich i garstce produktów o wysokiej wartości. – Producenci stoją nie przed abstrakcyjnym spadkiem procentowego eksportu, lecz przed realną perspektywą akumulacji zapasów, załamania marży i wymuszonego wyjścia z rynku – ostrzega raport. Co gorsza, skutki dotykają w sposób nieproporcjonalny małe i średnie przedsiębiorstwa oraz spółdzielnie, którym brakuje buforów finansowych i odporności dużych producentów – informują autorzy raportu.

Jakie są skutki ceł Trumpa dla europejskiej żywności?

Eksport żywych zwierząt i mięsa jest bliski wyeliminowania, bo zniósł 98,7 proc. eksportu wieprzowiny, napoje notują największe straty bezwzględne, cierpią też produkty markowe, jak wino, oliwa z oliwek, czekolada i wyroby piekarnicze. Hiszpania, Irlandia, Włochy, Francja i Dania odczuwają najpoważniejsze skutki, ale i tak – średnie krajowe znacznie zaniżają wrażliwość regionalną i sektorową. To znaczy, że z perspektywy całego kraju sytuacja może wyglądać lepiej, a w pojedynczym regionie, jak Andaluzja, już bardzo źle. Problem w tym, że wojna cenowa nie dzieje się w próżni, ale prowadzi do kumulacji długiej listy problemów producentów żywności. W Andaluzji straty w eksporcie oliwy i oliwek do USA pogłębiają już istniejący kryzys wywołany suszą i rosnącymi kosztami nawadniania. Producenci wieprzowiny, zwłaszcza w Hiszpanii, obserwują utratę rynków przez wojnę celną, powrót ASF oraz chińskie cła antydumpingowe, co powoduje potrójny szok dla wyspecjalizowanych regionów produkcyjnych.

Czytaj więcej

Bariery w UE większe niż amerykańskie cła. Nadchodzi plan naprawy

Eksperci w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wskazują, że wojna celna nie skończyła się po wyroku Sądu Najwyższego USA w lutym 2026 r., który zakwestionował możliwość nakładania ceł przez prezydenta (na podstawie ustawy IEEPA) bez zgody Kongresu. – Sam wyrok Sądu Najwyższego nie znosi automatycznie stawek pobieranych przy imporcie. Firmy wciąż muszą je stosować, dopóki administracja USA formalnie nie zakończy poboru ceł opartych na IEEPA, co – zgodnie z zapowiedziami – ma nastąpić »tak szybko, jak to możliwe«, ale bez wskazania konkretnej daty – mówił Marcin Majewski, dyrektor PwC. Wyrok otworzył też pole do ogromnego sporu o zwroty – wedle szacunków ekonomistów chodzi nawet o 170 mld dol. już zapłaconych ceł. Większość tej kwoty obciążyła firmy z siedzibą w USA, jednak znaczące koszty – bezpośrednio lub pośrednio – poniosły także przedsiębiorstwa z Unii Europejskiej, działające w globalnych łańcuchach dostaw.  – Efekt sporu politycznego szybko odczują też firmy, które funkcjonują dziś w warunkach skrajnej niepewności. Stawki celne formalnie obowiązują, ich przyszłość jest niejasna, a ryzyko kolejnych, nagłych zmian pozostaje bardzo wysokie. Coraz częściej zdarza się, że w momencie wysyłki towaru do USA nie da się jednoznacznie określić, jakie cło będzie należne przy faktycznym imporcie za Atlantykiem – mówi Marcin Majewski z PwC. Dobrym przykładem są stawki dla motoryzacji – samochody z UE wjeżdżają dziś do USA z łącznym cłem rzędu ok. 27,5 proc. (2,5 proc. stawki podstawowej plus 25 proc. cła na podstawie Section 232), a części samochodowe – z cłem około 25 proc.

Wyjście to ucieczka do przodu – do krajów Mercosuru, Indii, Australii

Europa zna kilka sposobów na rozwiązanie tego problemu. To ucieczka zarówno do przodu, na nowe rynki, jak i zadbanie wreszcie o swój wewnętrzny rynek Unii Europejskiej.  Finalizacja negocjacji UE w sprawie wolnego handlu może zniwelować negatywne skutki amerykańskich ceł, twierdzi EconPol Europe.  W tym samym czasie nadal – jak wylicza Europejski Bank Centralny – bariery w handlu towarami na wspólnym unijnym rynku można porównać do ceł wartych 67 proc.

– Nowe umowy handlowe z państwami Mercosuru, Indiami, Australią, ZEA i państwami Azji Południowo-Wschodniej mogłyby ożywić europejską gospodarkę, pomimo szkodliwego wpływu amerykańskich ceł na handel światowy – mówi Lisandra Flach, badaczka z Ifo. Nowe umowy o wolnym handlu mogą zwiększyć produkcję przemysłową w UE nawet o 1,1 proc., a europejska produkcja gospodarcza o 0,43 proc., obliczył renomowany niemiecki instytut Ifo. Z łatwiejszego handlu z nowymi rynkami skorzystałyby kraje UE, i to wcale nie Niemcy najbardziej, bo gdy produkcja gospodarcza w Niemczech wzrosłaby w średnim okresie nawet o 0,47 proc., we Francji o 0,29 proc., a we Włoszech o 0,33 proc., to największe korzyści odniosłyby Malta (1,91 proc.), Belgia (1,14 proc.) i Irlandia (1,13 proc.). – Bez nowych umów handlowych z UE, cła USA uderzyłyby w europejską gospodarkę o 0,08 proc. Przemysł zostałby szczególnie mocno dotknięty, tracąc 1,32 proc. wartości dodanej – mówi Flach.