Spór sądowy toczył się o znak, którego używa przedsiębiorstwo z Bańskiej Niżnej. Jako pierwsi napisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej”. Rysunek skoczka narciarskiego w góralskim stroju na tle Tatr, a także napis „Marusarz” oraz „Wyskokowy” umieścił on m.in. na butelkach bimbru, śliwowicy i wódce, które są sprzedawane w sklepach oraz za pomocą sklepu internetowego. Między przedsiębiorcą a rodziną Stanisława Marusarza, czterokrotnego uczestnika igrzysk olimpijskich w skokach narciarskich, wybuchł spór o prawa do wizerunku.

Sąd Okręgowy w Katowicach Wydział Własności Intelektualnej 24 kwietnia wydał wyrok, w którym nakazał przedsiębiorcy Andrzejowi Marusarzowi zaniechanie używania znaku towarowego, zarejestrowanego w Urzędzie Patentowym z wizerunkiem skoczka narciarskiego i napisem „Marusarz”. Ponadto zasądził od niego na rzecz Fundacji Stanisława Marusarza z Zakopanego 25 tys. zł, obciążył go też kosztami zastępstwa procesowego.

Narciarz Stanisław Marusarz podczas skoku. Zdjęcie z 1939 r.

Narciarz Stanisław Marusarz podczas skoku. Zdjęcie z 1939 r.

Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

– Wyrok musi się uprawomocnić, nie mamy także jeszcze uzasadnienia – powiedział nam Stanisław Piotr Marusarz, syn zakopiańskiego olimpijczyka, który w czasie wojny był łącznikiem i kurierem tatrzańskim.

Osobna skarga w WSA na decyzję Urzędu Patentowego RP

Dodał, że jego pełnomocnik złożył także skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na decyzję Urzędu Patentowego RP, który oddalił wniosek syna sportowca o wycofanie tego znaku towarowego. Do skargi dołączył m.in. pisma dyrektorów dwóch szkół im. Stanisława Marusarza, a także Klubu Sportowego SN PTT 1907 Zakopane z adnotacją, że „korzystanie z przedmiotowego znaku towarowego, szczególnie w kontekście napojów alkoholowych budzi ich oburzenie i zastrzeżenia ze strony instytucji honorujących pamięć Stanisława Marusarza”.

Znak towarowy w marcu 2023 r. został objęty ochroną przez Urząd Patentowy RP. Decyzja obejmuje szeroką paletę wyrobów spożywczych, nie tylko alkoholu, ale też m.in. dżemów, soków, których wytwórcą jest przedsiębiorca Andrzej Marusarz z Podhala.

Czytaj więcej

„Marusarz", czyli brudna chata z TVP

Od tej decyzji urzędu odwołał się Stanisław Piotr Marusarz oraz Fundacja Stanisława Marusarza z Zakopanego. Wnioskowali o unieważnienie prawa ochrony do słowno-graficznego znaku „Marusarz”. Wskazywali, że zarówno w części słownej, jak i graficznej, „w sposób jednoznaczny nawiązuje do postaci ojca – słynnego skoczka narciarskiego Stanisława Marusarza”. Ich zdaniem znak towarowy „został zgłoszony w złej wierze, jest sprzeczny z dobrymi obyczajami, a ponadto ze swojej istoty może wprowadzić odbiorców w błąd”. Podnosili, że rejestracja spornego znaku, „godzi w cześć, godność i szacunek, jaki powinien być okazany znanemu sportowcowi o wielkich osiągnięciach i bohaterskiej postawie w czasie II Wojny Światowej, który jest postacią istotną dla kultury narodowej”.

Przedsiębiorca też nazywa się Marusarz

Inaczej widziała to pełnomocniczka przedsiębiorcy mecenas Justyna Nykiel. W odpowiedzi, którą otrzymała „Rzeczpospolita” przypominała, że przedsiębiorca prowadzi swoją firmę pod własnym nazwiskiem „Marusarz” od wielu lat i „jest to nazwisko popularne na Podhalu”. – Zbieżność z nazwiskiem skoczka jest tutaj przypadkowa. Andrzej Marusarz jest uprawniony, a nawet zobowiązany do posługiwania się własnym nazwiskiem w prowadzonej przez siebie od wielu lat działalności gospodarczej, w tym uwzględnienia tego nazwiska w swoim znaku towarowym – dodała. Zwracała także uwagę, że Urząd Patentowy RP nie przyznał racji synowi skoczka, oddalił wniosek i utrzymał rejestrację znaku na rzecz jej klienta.

Stanisław P. Marusarz poprosił o interwencję w tej sprawie m.in. resort zdrowia, bowiem wizerunek sportowca znalazł się na butelkach z napojami wyskokowymi. Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt zmian ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, który zakłada ograniczenie promocji napojów alkoholowych oraz całkowity zakaz ich reklamy, w tym m.in. piwa zero proc. oraz sprzedaży alkoholu na odległość.

„Projektowane regulacje mają na celu wprowadzić także wymagania odnośnie do wyglądu opakowań napojów alkoholowych oraz wyglądu i treści umieszczanych na nich informacji, które – analogicznie jak obecnie reklama piwa – nie będą mogły łączyć spożywania alkoholu m.in. ze sprawnością fizyczną” – stwierdzili urzędnicy resortu zdrowia.