Przy okazji komunikatu o tym, że zostanie pan szefem EY na nasz kraj, mówił pan, że rolą EY Polska jest pomoc w tworzeniu innowacji i budowaniu konkurencyjności państwa klientów. Jak pan rozumie te słowa w codziennej pracy z klientami?
Rzeczywiście, naszą rolą jest pomoc klientom w bardzo wielu obszarach ich działalności. Biorąc pod uwagę, jak świat dzisiaj pędzi, z jakim tempem zmian mamy do czynienia, szeroko rozumiana innowacyjność staje się tematem priorytetowym dla każdego sektora i firmy. Na Europejskim Kongresie Finansowym w Sopocie chyba nie było panelu, na którym nie byłoby mowy o innowacyjności i jej zastosowaniu w praktyce. Właśnie to jest odpowiedź na pana pytanie, bo biznes nie lubi teorii. Biznes potrzebuje konkretnych rozwiązań i wdrożeń, które w szybkim tempie przełożą się na konkretną, mierzalną wartość dodaną. W tym postrzegamy naszą rolę – w tłumaczeniu, przekładaniu ogromu zmian technologicznych na życie codzienne i na konkretne pomysły wdrożeniowe, które mogą rzeczywiście dla firmy, dla naszego klienta spowodować, że technologia nie będzie tylko hasłem, lecz czymś konkretnym, co daje mierzalne wyniki.
W różnych badaniach widać ostrożność, bo firmy patrzą na zysk z codziennej działalności. Z tym związane są także inwestycje. Czy mają świadomość, że nowe technologie trzeba traktować właśnie jako inwestycję w przyszłość, w przyszłe zyski?
Myślę, że tak. Generalnie świat i biznes rozumieją, że bez szeroko rozumianej zmiany technologicznej, opartej przede wszystkim na AI, trudno dziś mówić o rozwoju czy nawet utrzymaniu pozycji. Wiadomo, że to się wiąże z inwestycjami, ale myślę, że pieniądze nie są tu głównym wyzwaniem, lecz raczej kwestia tego, jak to zorganizować. Bo skala tej zmiany jest naprawdę znacząca. Nie chodzi o to, żeby zadziałać punktowo i coś zmienić. Sytuacja wymaga systemowej, fundamentalnej zmiany wielu obszarów działalności firmy. I dopiero wtedy efekt rzeczywiście będzie zwielokrotniony, a inwestycja może się zwrócić i to znacząco.
Teraz więc nie tylko działy IT, jak to dotąd było przy zmianach technologicznych, ale całe firmy muszą się zmienić od wewnątrz.
Tak. Patrząc bardzo systemowo, mamy typowo do czynienia z dwoma obszarami działalności firm: do wewnątrz i na zewnątrz, do klienta. Zmiana, o której mówimy, dotyczy obu. I to właśnie powoduje, że z jednej strony jest tak trudna, ale z drugiej strony daje duże możliwości. Bo technologia w sposób znakomity może uprościć funkcjonowanie wewnątrz firmy. Bardzo wiele szeroko rozumianych procesów związanych z compliance może przebiegać prościej, szybciej, efektywniej i dawać lepszą informację do podejmowania decyzji biznesowych, również w tym obszarze skierowanym do klienta. Wyjście na rynek, budowanie nowych produktów i kanałów dystrybucji, ocena w oparciu o wiele danych, które nasze działania są skuteczne, a które nie, co poprawić – to wszystko stoi otworem i tworzy gigantyczne możliwości.
Czy branża finansowa w Polsce jest zaawansowana, jeśli chodzi o nowinki technologiczne, o generatywną sztuczną inteligencję?
Myślę, że na tle innych sektorów można powiedzieć, że jest zaawansowana. Natomiast na tle możliwości – które powstają nie tyle co roku, ile wręcz co miesiąc – dzisiaj chyba nikt nie jest zaawansowany. To jest magia sytuacji, w której się znaleźliśmy. Branża finansowa ma rzeczywiście tę przewagę, że już od dłuższego czasu, ponownie szybciej w porównaniu z innymi sektorami, odkryła wartość danych. A one są podstawą dla AI. Jeżeli w firmie dane nie są uporządkowane i nie rozumie się ich, wykorzystanie możliwości sztucznej inteligencji pozostaje bardziej teoretyczne. W tym sensie przewaga w sektorze finansowym została zbudowana. Ale to zdecydowanie nie jest przewagą na zawsze. Jestem przekonany, że kolejny krok trzeba robić bardzo sprawnie i szybko.
Możliwości, jakie daje technologia, skłaniają także firmy do partnerstw. Podczas Europejskiego Kongresu Finansowego była mowa o tym, że banki współdziałają z innymi firmami, na przykład z branży handlowej czy z e-commerce. Czy takie partnerstwa to przyszłość w gospodarce?
Zdecydowanie tak. Bo dzisiaj większość firm, niezależnie od branży – ale w sektorze finansowym widać to bardzo wyraźnie – walczy o przyciągnięcie zainteresowania klienta. A zdobyć to zainteresowanie jest coraz trudniej. Bo do nas, jako konsumentów, spływa masa informacji i bodźców, więc przebicie się z konkretną ofertą, z konkretnym produktem staje się coraz trudniejsze. Zwrócenie się w kierunku świata e-commerce, szeroko rozumianych dużych platform handlowych, i włączenie do tego produktów bankowych jest słusznym kierunkiem.
—not. jer
Partner rozmowy: EY Polska