„Uwaga. W związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej. Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowództwo Operacyjne RSZ uruchomiło niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Operowanie rozpoczęły myśliwce oraz samolot wczesnego ostrzegania, a naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości” – taki komunikat pojawił się na profilu X Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych ok. 2.15. 

Dowództwo podkreśliło, że „działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej i jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów”. 

Syreny alarmowe w Lublinie. Rzecznik wojewody: Otrzymaliśmy informację z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa o zagrożeniu

W związku z atakiem w Lublinie, ok. 3.50, zawyły syreny alarmowe informujące o zagrożeniu powietrznym. Po kilku minutach zagrożenie odwołano.  – Mogę potwierdzić, że rzeczywiście mamy zagrożenie uderzeniami z powietrza. Jest to informacja bezpośrednio z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Jest to informacja wiarygodna i potwierdzona – mówił Marcin Bubicz, rzecznik wojewody lubelskiego, w rozmowie z Wirtualną Polską. 

Bubicz w rozmowie z PAP podkreślił, że syreny uruchomiono zgodnie z Decyzją Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB). Potwierdził, że miało to związek z operowaniem lotnictwa armii Federacji Rosyjskiej i działaniami zbrojnymi na terenie Ukrainy. 

Bubicz mówił też, że wszystkie powiatowe centra zarządzania kryzysowego są w bezpośredniej linii łączności z wojewodą, a sytuacja jest cały czas koordynowana i sprawdzana.

Sygnały alarmowe

Sygnały alarmowe

Foto: PAP

W rozmowie z TVN24 Bubicz podkreślał, że nad województwem lubelskim operowały polskie myśliwce. Mówił też, że alarm wszczęto nie tylko w Lublinie, ale też niemal w całym województwie lubelskim, z wyjątkiem północnych powiatów. Stan alarmowy miał trwać ok. 11 minut.

Czytaj więcej

Rodzaje alarmów w Polsce. Te sygnały powinien znać każdy

Nad ranem pojawiła się informacja, że strażacy zabezpieczają krater, który znaleziono 30 lipca rano w miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim. Informację taką podał rzecznik Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP kpt. Tomasz Stachyra. Wcześniej służby otrzymały zgłoszenie o wybuchu.

29 lipca w Lublinie doszło do spotkania Donalda Tuska z wracającym z USA prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. 

Nocny atak Rosji na Ukrainę. Eksplozje we Lwowie, jedna ofiara śmiertelna w Kijowie

Tymczasem z Ukrainy płyną informacje, że celem nocnego ataku Rosji są m.in. Kijów i Lwów. Ok. 3.40 gubernator obwodu lwowskiego Maksym Kozicki poinformował na swoim kanale w serwisie Telegram, że we Lwowie aktywna jest obrona przeciwlotnicza. W mieście rozległy się eksplozje. 

Po pewnym czasie Kozicki napisał, że w wyniku ataku rakietowego we Lwowie uszkodzone zostały dwa bloki mieszkalne. Początkowo mer miasta, Andrij Sadowy informował, że w ataku na Lwów rannych zostało sześć osób, pięć z nich hospitalizowano. Nieco później pojawiła się informacja o tym, że liczba rannych w ataku wzrosła do 15, z czego 14 rannych hospitalizowano. Wśród hospitalizowanych jest jeden z funkcjonariuszy służb ratunkowych. Kolejne doniesienia mówiły o 20 rannych, a następnie o 30 rannych. 

Z kolei w Kijowie alarm powietrzny rozległ się około północy. Kijowska Miejska Administracja Wojskowa podała, że miasto jest zagrożone atakiem z użyciem pocisków balistycznych. 

W wyniku ataku w rejonie obołońskim doszło do pożaru na terenie budynków niemieszkalnych. W rejonie światoszyńskim w płomieniach stanęły garaże. Ok. 3.00 pojawiła się informacja, że w ataku na ukraińską stolicę zginęła jedna osoba. 

Czytaj więcej

Zełenski prosi Trumpa o pociski Patriot. „Ukraińskie zapasy są prawie wyczerpane”

Nieco później Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnej Ukrainy poinformowała o pożarach w dwóch dzielnicach Kijowa – potwierdzając doniesienia o ogniu, który pojawił się w rejonie obołońskim (do pożaru doszło tu na terenie targowiska) oraz w rejonie światoszyńskim. Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy potwierdziła doniesienia o jednej ofierze śmiertelnej. Dwóch mieszkańców Kijowa zostało rannych. 

Atakowane był też miejscowości w obwodzie kijowskim. Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych informuje, że w rejonie browarskim częściowo zniszczony w ataku został dom jednorodzinny. Łącznie w obwodzie kijowskim rannych zostało pięć osób, w tym jedno dziecko. 

Do rosyjskiego ataku na Ukrainę doszło tuż po wizycie Wołodymyra Zełenskiego w USA. Zełenski rozmawiał w Białym Domu z Donaldem Trumpem m.in. o dostawach zestawów przeciwlotniczych dla Ukrainy. Uzyskał też zapewnienie o przekazaniu Ukrainie licencji na produkcję pocisków do zestawów Patriot. Patrioty są jedynymi zestawami przeciwlotniczymi i przeciwrakietowymi, które dowiodły skuteczności w zwalczaniu rosyjskich pocisków balistycznych. 

29 lipca wieczorem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzegał, że w nocy Ukraina może stać się celem rosyjskiego ataku powietrznego.  „Dowódca Sił Powietrznych Ukrainy Anatolij Krywonóżko przedstawił raport. Rosjanie już kilka dni temu przygotowali się do przeprowadzenia zmasowanego ataku i istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że dojdzie do niego właśnie tej nocy” – napisał Zełenski w serwisie Telegram. 

Krzywy Róg: Pocisk Iskander-M trafił w budynek mieszkalny. Wiele ofiar

Zaatakowany został też Krzywy Róg – na przedmieściach tego miasta, jak informuje stojący na czele lokalnych władz Ołeksandr Wikuł, w wyniku bezpośredniego uderzenia pocisku Iskander-M w budynek mieszkalny zginęło sześć osób: dwie dziewczynki w wieku 5 i 12 lat i czworo dorosłych. Osiem osób zostało rannych, w tym dwoje dzieci – chłopcy w wieku 6 i 15 lat. 

W obwodzie połtawskim rosyjskie drony miały zaatakować magazyny jednego z prywatnych przedsiębiorstw – w ataku tym zginęła jedna osoba. Zaatakowany miał zostać także terminal pocztowy ukraińskiej poczty państwowej – na jego terenie doszło do pożaru magazynu. Tu, jak wynika z wstępnych doniesień, nikt nie ucierpiał.