Reklama
Reklama

Rusłan Szoszyn: Piąta rocznica aresztowania Andrzeja Poczobuta. Najcenniejszy więzień Łukaszenki

Reżim na Białorusi uwolnił już wszystkich najbardziej znanych więźniów politycznych, ale skazany na osiem lat łagru dziennikarz i jeden z liderów mniejszości polskiej na Białorusi, Andrzej Poczobut, wciąż przebywa w kazamatach dyktatora.
Andrzej Poczobut został aresztowany w 2021 roku. Od tego czasu nie wyszedł na wolność

Andrzej Poczobut został aresztowany w 2021 roku. Od tego czasu nie wyszedł na wolność

Foto: PAP

W środę mija pięć lat, odkąd reżim Aleksandra Łukaszenki wrzucił za kratki Andrzeja Poczobuta, polskiego dziennikarza i jednego z liderów nieuznawanego oficjalnie przez władze w Mińsku Związku Polaków na Białorusi. Jeszcze rok temu brak postępów w sprawie jego uwolnienia można byłoby tłumaczyć złą sytuacją polityczną na Białorusi, nieustającymi represjami i długą listą więźniów politycznych. Ale nie dzisiaj.

Kogo i dlaczego uwolnił Aleksander Łukaszenko?

Aleksander Łukaszenko 19 marca uwolnił 250 więźniów politycznych po tym, jak wysłannik prezydenta USA John Coale po raz kolejny odwiedził Mińsk. W sumie dzięki staraniom Waszyngtonu na wolność w ostatnich miesiącach wyszło już niemal 600 zakładników reżimu. Wielu z nich (Maria Kalesnikowa, Siarhej Cichanouski, Wiktar Babaryka, Paweł Siewiaryniec etc.) Łukaszenko wypchnął za granicę, ale części pozwolił pozostać w swoim kraju. W Mińsku przebywa np. uwolniony niedawno z łagru jeden z liderów opozycji demokratycznej Mikoła Statkiewicz, który w ubiegłym roku miał wraz z innymi „ułaskawionymi” więźniami trafić na Litwę, ale wyszedł z autobusu na granicy i ponownie trafił za kraty. Za kratami miał udar – dopiero wtedy Łukaszenko zgodził się na jego powrót do domu.

Czytaj więcej

Szpagat Łukaszenki. Jak udobruchać Trumpa i nie rozzłościć Putina?

Żaden z dotychczas uwolnionych więźniów politycznych nie miał wpływu na swój los, większość nie zwracała się do dyktatora z prośbą o ułaskawienie i nikt ich nie zapytał o zgodę przed wyrzuceniem z własnego kraju. Z wieloma rozmawiałem osobiście – wielu z nich nie ma nawet paszportów i o uwolnieniu dowiedziało się kilkanaście godzin przed wizytą Amerykanina w Mińsku. Wszystko zależało od woli politycznej dyktatora, który nie robi tego bezinteresownie. Dotychczas USA zniosły nałożone wcześniej sankcje wobec kilku białoruskich banków, linii lotniczej Belavia oraz ważnego dla gospodarki kraju producenta nawozów potasowych (Biełaruśkalij). Dyktator został też zaproszony do USA.

Dlaczego polski dziennikarz Andrzej Poczobut nadal przebywa w więzieniu?

W przypadku Andrzeja Poczobuta Łukaszenko nie chce najwyraźniej załatwić tej sprawy przez Amerykanów czy Watykan (a o takich próbach mówił mi niedawno jeden z najważniejszych polityków w Polsce). Dyktator oczekuje, że z Warszawy do Mińska przyjedzie „polski Coale” w randze co najmniej wiceministra. Reżim chce przywrócenia kontaktów politycznych z Warszawą, która po sfałszowanych wyborach prezydenckich w 2020 r. na Białorusi postawiła wyłącznie na kontakty z opozycją demokratyczną. Najwyraźniej nie przekonało dyktatora nawet otwarcie przejść granicznych.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Andżelika Borys spotkała się z Andrzejem Poczobutem. Ujawnia szczegóły rozmowy

Musimy rozwiać też kilka mitów. Nieprawdą jest, że Andrzej Poczobut nadal przebywa w więzieniu, bo nie chce prosić o ułaskawienie czy nie wyraża zgody na opuszczenie kraju. Polityków, którzy zapewne będą się wypowiadać przy okazji piątej rocznicy aresztowania dziennikarza, zachęcam do lektury chociażby najważniejszych poświęconych Poczobutowi artykułów, wywiadów i komentarzy, które ukazały się na łamach „Rzeczpospolitej”. Bo można odnieść wrażenie, że niektórzy komentatorzy posługują się popularnymi współczesnymi narzędziami, które podsuwają informacje z 2021 r. Nie bądźmy w błędzie. Sprawa jest polityczna, złożona, niejednoznaczna i – niestety – obnaża ograniczone możliwości naszej dyplomacji, niezależnie od tego, kto rządzi w Warszawie.

Andrzej Poczobut jest szczerym i odważnym człowiekiem, uczciwym dziennikarzem i jednym z ostatnich strażników polskości za naszą wschodnią granicą. Pamiętajmy o tym nie tylko przy okazji rocznic jego zniewolenia.

Komentarze
Artur Bartkiewicz: Karol Nawrocki, dziennikarz TVN24 i „Potęga niesmaku”
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Komentarze
Bogusław Chrabota: Karol Nawrocki w ramionach Viktora Orbána (i Władimira Putina)
Komentarze
Artur Bartkiewicz: To nie jest UE, do której wstępowaliśmy? I dobrze
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Morawiecki i Nawrocki u Orbána. PiS mentalnie coraz bardziej oddala się od Zachodu
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama