Publikujemy tekst z marca 2026
– Najgorsza była izolatka w Szkłowie, gdy zimą otwierano okna i stawiano mnie pod ścianą z szeroko rozstawionymi nogami i podniesionymi do góry rękami. W takiej pozycji w lekkim ubraniu trzeba było trwać nawet przez kilka godzin. To była prawdziwa lodówka. Idąc spać, nie wiedziałem, czy się obudzę. Zdarzało się zasnąć w środku dnia. Miałem też halucynacje – mówi „Rzeczpospolitej” Paweł Siewiaryniec, jeden z liderów białoruskiego ruchu demokratycznego, który po ponad pięciu latach spędzonych w kazamatach Łukaszenki w grudniu wyszedł na wolność.