Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki wpływają na obecną politykę Aleksandra Łukaszenki wobec Zachodu?
- W jaki sposób kwestia więźniów politycznych kształtuje relacje Białorusi ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską?
- Jak wyglądają zmiany w polityce sankcyjnej Zachodu wobec Białorusi?
- Jakie są kluczowe wyzwania charakteryzujące obecną sytuację ekonomiczną Białorusi?
- Jakie postulaty i warunki formułuje białoruska opozycja wobec obecnych władz?
- W jaki sposób reżim w Mińsku odnosi się do możliwości dialogu z opozycją?
– Najgorsza była izolatka w Szkłowie, gdy zimą otwierano okna i stawiano mnie pod ścianą z szeroko rozstawionymi nogami i podniesionymi do góry rękami. W takiej pozycji w lekkim ubraniu trzeba było trwać nawet przez kilka godzin. To była prawdziwa lodówka. Idąc spać, nie wiedziałem, czy się obudzę. Zdarzało się zasnąć w środku dnia. Miałem też halucynacje – mówi „Rzeczpospolitej” Paweł Siewiaryniec, jeden z liderów białoruskiego ruchu demokratycznego, który po ponad pięciu latach spędzonych w kazamatach Łukaszenki w grudniu wyszedł na wolność.
Uwolniono go dzięki staraniom administracji Donalda Trumpa i natychmiast wydalono z własnego kraju wraz z innymi ponad stu więźniami politycznymi. Od trzech miesięcy wraz z rodziną przebywa na Litwie.
– Warunki panujące w białoruskich więzieniach niszczą stawy, dobijają żołądek i płuca. Mierzy się z tym większość więźniów politycznych. To najmocniejsza broń reżimu – dodaje.
Walczy z Łukaszenką od początku jego rządów. Przez to w łagrach i aresztach spędził w sumie 11 lat. Wrzucano go do karcerów, pojedynczych cel i izolatek.
– Jeszcze przez półtora roku musiałem pracować w tartaku – opowiada.
Od 2024 r. dzięki staraniom USA dyktator uwolnił już ponad 300 więźniów politycznych, w tym wielu czołowych przeciwników, takich jak Siarhej Cichanouski (mąż liderki wolnej Białorusi Swiatłany Cichanouskiej), Wiktar Babaryka, Maria Kalesnikawa, Zmicier Daszkiewicz czy noblista Aleś Bialacki.
Wszystkich prosto z więzień wyrzucono za granicę. Większość na nowo próbuje budować swoje życie w Polsce i na Litwie.
Mińsk liczy na złagodzenie sankcji i wysyła sygnały do Europy
Represyjna machina jednak nie zwalnia – ciągle wypełnia łagry kolejnymi „politycznymi”. Niedawno zatrzymano kilku niezależnych wydawców białoruskojęzycznych książek. Za kratkami wciąż przebywa dziennikarz i jeden z liderów mniejszości polskiej na Białorusi Andrzej Poczobut. Rośnie prowadzona przez KGB lista „ekstremistów i terrorystów”, sypią się też zaoczne wyroki wydawane na przebywających za granicą przeciwników Łukaszenki.
Tymczasem reżim w Mińsku przygotowuje się do kolejnej wizyty wysłannika Białego Domu. John Coale ma odwiedzić białoruską stolicę w przyszłym tygodniu. Reżim liczy na kolejne poluzowanie sankcji (wcześniej Amerykanie złagodzili sankcje wobec m.in. białoruskiej linii lotniczej Belavia oraz tamtejszego producenta nawozów potasowych) i – jak dowiedziała się nieoficjalnie „Rzeczpospolita” – władze w Mińsku mogą zdecydować się na uwolnienie „dużej liczby więźniów politycznych”.
Czytaj więcej
Od czasów Józefa Stalina na Białorusi nigdy nie było aż tak źle jak teraz. Jedyna różnica polega na tym, że wówczas rozstrzeliwano ludzi, a dzisiaj...
– Łukaszenka handluje ludźmi. Robi to w sposób cyniczny od kilkudziesięciu lat. Pamiętam, jak reżim w przeszłości celowo brał zakładników tylko po to, by mieć pretekst do negocjacji z Zachodem. Nawet księży katolickich wsadzano za kratki po to, by mieć o czym rozmawiać z Watykanem. Dzisiaj dyktator robi to na dużą skalę, hurtowo – mówi Siewiaryniec.
Reżim w Mińsku najwyraźniej liczy na to, że Europa pójdzie w ślady Donalda Trumpa i również złagodzi sankcje nałożone na Białoruś po brutalnym stłumieniu powyborczych protestów w 2020 r. oraz po agresji Rosji na Ukrainę (Łukaszenka przepuścił wówczas rosyjską armię).
– Unio Europejska, gdzie jest wasza reakcja na te humanitarne kroki naszego prezydenta? – pytał kilka dni temu szef reżimowej dyplomacji Maksim Ryżankou.
Tego samego dnia rozliczał się ze swojej podróży przed Łukaszenką po powrocie z Togo i Ghany. Wiele jednak wskazuje na to, że dyktator przy okazji pytał swojego ministra o „postępy” w ociepleniu relacji z UE.
Wiele czasu poświęcił temu tematowi szef białoruskiego MSZ w wywiadzie dla propagandowej stacji Biełaruś 1. Wprost sugerował, że Mińsk po uwolnieniu znanych więźniów politycznych „oczekuje reakcji” Brukseli. Apelował wręcz do europejskich polityków, by „przypomnieli sobie o stabilnym państwie Białorusi”.
Szef biura liderki opozycji: gwarantujemy Łukaszence immunitet
Wymiana handlowa Białorusi z UE z roku na rok leci na łeb na szyję. W 2019 r. (przed pandemią i sfałszowanymi wyborami na Białorusi) wynosiła ponad 16 mld dol. W ubiegłym roku była ponad trzy razy mniejsza.
Nie ma też spektakularnego wzrostu w relacjach handlowych Białorusi z Chinami. W ciągu sześciu lat wymiana handlowa zwiększyła się z 5,3 mld dol. do nieco ponad 8 mld dol.
Kolosalnie zaś w latach wojny z Ukrainą i pod presją zachodnich sankcji wzrosła zależność Białorusi Łukaszenki od Rosji Putina (o niemal 100 proc.). Dzisiaj już ponad 70 proc. całego białoruskiego handlu jest uzależnione od rosyjskiego rynku.
Taka zależność od wschodniego sąsiada nie może nie budzić obaw reżimu, zwłaszcza że Putin po ustaniu wojny w Ukrainie może powrócić do tematu „głębszej integracji z Białorusią”.
Stąd ostrożne kroki reżimu ku odwilży w relacjach z Europą. Świadczy o tym chociażby wizyta wysłannika francuskiego MSZ w Mińsku, do której doszło w lutym.
Czytaj więcej
Aleksander Łukaszenka najwyraźniej posłuchał Władimira Putina i nie pojechał do Waszyngtonu. Tym samym mocno rozczarował Donalda Trumpa i być może...
– Stan białoruskiej gospodarki jest dzisiaj krytyczny. Łukaszenka szuka dróg wyjścia z tej gospodarczej pułapki, w którą na własne życzenie zapędził Białoruś. Przekracza już czerwoną linię, za którą będzie musiał spełniać kolejne warunki Rosji – mówi „Rzeczpospolitej” Paweł Łatuszka, były dyplomata i minister kultury Białorusi, a obecnie jeden z liderów białoruskiego rządu na uchodźstwie.
– Przemysł siada, stagnacja rolnictwa, rośnie ujemne saldo w handlu zagranicznym, brak dostępu do kredytów. Rynek rosyjski pod wpływem sankcji też się kurczy – wymienia problemy reżimu.
Franak Wiaczorka, znany opozycjonista i szef biura Swiatłany Cichanouskiej, uważa, że wydarzenia w Wenezueli, wojna w Iranie i niepewna przyszłość Kuby nie mogą nie niepokoić białoruskiego dyktatora.
– Łukaszenka boi się Trumpa i nie chce znaleźć się na celowniku USA. Wie, że mogą być konsekwencje, jeżeli nie uwolni więźniów politycznych i wejdzie w drogę amerykańskiemu prezydentowi. Patrząc na to, jaki los spotkał Alego Chameneiego i Nicolása Maduro, może mieć wątpliwości co do tego, czy w ostatecznym rozrachunku Putin go obroni – mówi „Rzeczpospolitej” Wiaczorka.
Sam popiera starania USA na rzecz uwolnienia więźniów politycznych, ale jest przeciwny poluzowaniu unijnych sankcji wobec reżimu.
– Najpierw niech Łukaszenko uwolni wszystkich zakładników, zatrzyma represje i rozpocznie dialog z białoruskim społeczeństwem. Chcemy wolnych wyborów. Ze swojej strony białoruskie siły demokratyczne mogą zagwarantować Łukaszence i członkom jego rodziny immunitet – twierdzi.
Reżimowy politolog: Nie ma rozmów ze zdrajcami
– To zdrajcy, którzy nie mają żadnego poparcia w społeczeństwie białoruskim i nikogo nie reprezentują. Utrzymują się ze środków zachodnich służb specjalnych. Jaki z nimi może być dialog? – mówi „Rzeczpospolitej” Juryj Waskrasienski, mocno związany z Łukaszenką politolog i częsty uczestnik najważniejszych programów propagandowych w reżimowych mediach.
Przyznaje jednak, że wewnątrz reżimu „mogą być” osoby, które opowiadają się za kontaktami z przebywającymi za granicą przeciwnikami.
– Jakiekolwiek rozmowy z tymi ludźmi mogłyby jednak wywołać duże sprzeczności wewnątrz systemu. Nie ma rozmów ze zdrajcami – twierdzi.
Czytaj więcej
Ładne, sympatyczne, mądre i wierne reżimowi urzędującego od trzech dekad dyktatora. Mogą się wcielać w rolę działaczek opozycji demokratycznej czy...
Co w Mińsku myślą o dotychczas nieznanym exit poll przeprowadzonym przez Akademię Nauk Białorusi tuż po wyborach prezydenckich w 2020 r., którego wyniki trafiły do niezależnych mediów kilka dni temu i z którego wynika, że wówczas Łukaszenko (21 proc.) przegrał z Cichanouską (33 proc.) w pierwszej turze?
– Jestem sceptyczny wobec tych danych. Nawet gdyby to była prawda, informacja pochodzi sprzed pięciu lat. Dzisiaj mamy sondaże, które pokazują zupełnie inne liczby, i większość Białorusinów popiera głowę państwa – mówi reżimowy politolog.
Jakie sondaże ma na myśli? Tego nie zdradził. Chwalił natomiast dyktatora i przekonywał, że Białorusini „są zadowoleni” z obecnej sytuacji gospodarczej. Jednocześnie mocno narzekał na to, że nie może pojechać do Europy, bo został objęty zakazem wjazdu do UE.
Czytaj więcej
Łukaszenka wodzi amerykańską administrację za nos. Amerykanie nie są naiwni i doskonale to rozumieją. Ale nie mogą z nim postąpić tak, jak zrobili...