W piątek w Wilnie uwolnieni z białoruskich łagrów więźniowie polityczni opowiadali o tym, z czym musieli się mierzyć w ostatnich latach w kazamatach dyktatora. – Zostałem uznany za osobę z tak zwanym niskim statusem. Co to oznacza? Trzeba osobno jeść, sprzątać toalety. Osoby z takim statusem zawsze mogą zostać zgwałcone – wspominał Dzmitry Kuczuk, szef białoruskiej opozycyjnej partii „Zieloni”, który w ojczyźnie został skazany na sześć lat łagrów. By uniknąć przemocy, musiał ogłosić głodówkę, przez co trafił do pojedynczej celi.