Szefem prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki został zaledwie kilka dni temu. Zastąpił na tym stanowisku prof. Sławomira Cenckiewicza. I choć BBN jest z założenia instytucją analityczno-organizacyjną, to jest też bardzo ważnym ogniwem w polskim systemie bezpieczeństwa. Przy jego pomocy zwierzchnik sił zbrojnych, którym jest prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, „wykonuje zadania w zakresie bezpieczeństwa i obronności”. Pracuje tam kilkadziesiąt osób.

Reklama
Reklama

W czasie prezydentury Andrzeja Dudy był to dosyć istotny punkt na mapie dyskusji o bezpieczeństwie, choć jego przełożenie na resort obrony zarówno w czasie rządów PiS, jak i obecnej koalicji, było ograniczone. Dobrym przykładem jest tu prezydencki projekt ustawy o działaniach organów władzy państwowej na wypadek zewnętrznego zagrożenia bezpieczeństwa państwa, czyli reformy Systemu Kierowania i Dowodzenia, złożony w sierpniu 2023 r.. Poważnie nie potraktował go ani PiS, ani KO i do dziś te potrzebne zmiany nie zostały wprowadzone.

Za to BBN był bardzo ważnym kanałem do kontaktów z administracją amerykańską, szczególnie od czasu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, a relacje z Jake’em Sullivanem, doradcą ds. bezpieczeństwa prezydenta Bidena, były utrzymywane regularnie. Pod koniec prezydentury Andrzeja Dudy, szefem BBN został gen. Dariusz Łukowski, człowiek w wojsku szanowany, spokojny i kompetentny. Dowodem tego jest m.in. fakt, że obecnie jest dyrektorem Departamentu Strategii i Planowania Obronnego w Ministerstwie Obrony Narodowej.

Sławomir Cenckiewicz i rewolucja BBN w oparach absurdu

Prezydent Karol Nawrocki na jego miejsce powołał profesora Sławomira Cenckiewicza, który nie miał doświadczenia w tego rodzaju pracy. To historyk, autor poczytnych i kontrowersyjnych książek, publicysta, a nie wyważony analityk. W ostatnim czasie o BBN stało się głośno nie z powodu dobrych raportów czy ciekawych pomysłów w dziedzinie obronności. Źródłem rozgłosu były perypetie sądowe Cenckiewicza i jego brak dostępu do informacji niejawnych. Wojenka z szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego generałem Jarosławem Stróżykiem i dramatyczne oświadczenia nie służyły budowaniu powagi państwa. A brak poświadczenia paraliżował pracę biura i doprowadził do takich absurdów jak kwestionowanie legalności obecności szefa BBN podczas Rady Bezpieczeństwa Narodowego, gdzie prezentowano informacje niejawne.

Czytaj więcej

Marek Kozubal: Dlaczego Bartosz Grodecki może być dobrym szefem BBN

Jednocześnie w samym BBN, mimo że nowy prezydent podobnie jak jego poprzednik wywodzi się z prawicy, doszło do radykalnych zmian kadrowych. Zastępcami Cenckiewicza zostali były szef Służby Wywiadu Wojskowego gen. Andrzej Kowalski, związany z WOT gen. Mirosław Bryś, a szefem Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi gen. Andrzej Rzeczkowski. Problem w tym, że ten pierwszy wyciąga często wnioski co najmniej kontrowersyjne – ostatnio było głośno o tym, że jego zdaniem, celem strategicznym Niemiec jest wypchnięcie USA z Europy. Ten drugi, został jako jeden z pierwszych zwolniony przez Władysława Kosiniaka-Kamysza, z zarzutem „upolityczniania” wojska, a wcześniej był odpowiedzialny za dosyć kreatywne zwiększanie liczebności Wojska Polskiego. Z kolei gen. Rzeczkowski ma opinię człowieka trudnego we współpracy dla swoich podwładnych, i jest to sformułowanie delikatne.  A zmiany kadrowe sięgały głębiej. 

Mam ogromne uznanie dla kompetencji Bartosza Grodeckiego. To on w dużym stopniu wziął na siebie kryzys uchodźczy związany z atakiem Rosji na Ukrainę i dostosował prawo tak, żeby proces ich wjazdu odbywał się w sposób bezpieczny dla Polski, ale jednocześnie humanitarny dla setek tysięcy zagrożonych agresją Moskwy

Bartosz Cichocki, w latach 2019-2023 ambasador na Ukrainie

Wydaje się, że kroplą, która przelała czarę goryczy była kwestia pożyczek z unijnego Instrumentu SAFE. BBN projekt krytykował, ale jednocześnie prezydencka propozycja „SAFE zero procent” była może i pomysłem ciekawym, ale skażonym tym, że decyzje rządu de facto uzależniała od zgody BBN. Projekt zakładał zwiększenie finansowania obronności przy jednoczesnym olbrzymim zwiększeniu wpływu Biura. Politycznie to nie miało szansy się udać i kolejna próba „rozpychania się BBN” spełzła na niczym. M.in. stąd rezygnacja prof. Cenckiewicza, która nie do końca była jego decyzją.

Bartosz Grodecki przeszedł drogę z MSWiA do BBN. Niespodziewany atak TV Republika

Nowym szefem BBN został 8 maja Bartosz Grodecki, który w latach 2020-23 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji odpowiedzialnym m.in. za politykę migracyjną i graniczną.

Co mogło zdumiewać, jeszcze przed objęciem stanowiska mocno zaatakowały nowego szefa BBN TV Republika i niezależna.pl pisząc m.in. że „projekt przygotowany przez zespół kierowany przez Grodeckiego promował wizję ściśle zbieżną z brukselskim kursem migracyjnym”, a to wydaje się być największą obelgą w mediach z sercem po prawej stronie. Tym bardziej mogło dziwić to, że pierwszego wywiadu w nowej roli Grodecki udzielił właśnie Republice. – Byłem rzeczywiście zdziwiony materiałami Telewizji Republika. Myślę, że każde informacje, niezgodne z faktami, warto szybko i jednoznacznie wyjaśnić, by temat zamknąć, dlatego też udzieliłem wywiadu – tłumaczy „Rzeczpospolitej” Grodecki. Trudno tego ataku nie łączyć z odejściem Cenckiewicza, który z Republiką ma doskonałe kontakty.

– Mam ogromne uznanie dla kompetencji Bartosza Grodeckiego. To on w dużym stopniu wziął na siebie kryzys uchodźczy związany z atakiem Rosji na Ukrainę i dostosował prawo tak, żeby proces ich wjazdu odbywał się w sposób bezpieczny dla Polski, ale jednocześnie humanitarny dla setek tysięcy zagrożonych agresją Moskwy. Jest to człowiek, którego kompetencje cenione są po różnych stronach sceny politycznej – mówi Bartosz Cichocki, w latach 2019-2023 ambasador na Ukrainie, a wcześniej wiceminister spraw zagranicznych, który z Grodeckim dobrze się zna.

Czytaj więcej

Marek Kutarba: BBN ma nowego szefa, ale nadal będzie biczem na rząd

– Miałem z nim same pożyteczne doświadczenia z MSWiA. Zawsze starał się pomóc. Był pozytywnie nastawiony, propaństwowo, to profesjonalista – stwierdza Michał Dworczyk, który w czasach rządów PiS był m.in. szefem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. I to mimo że Grodecki był wiceministrem w ministerstwie kierowanym przez Mariusza Kamińskiego, z którym Dworczyk relacje miał raczej napięte.

– Dla mnie to jest postać nowa, nieznana. Słyszałam o nim dobre opinie, w MSWiA po prostu zajmował się robotą. Przyglądam się z uwagą i mam nadzieję na merytoryczną pracę m.in. na to, że jeszcze raz przyjrzy się nominacjom generalskim, które ostatnio zostały zablokowane – mówi z kolei posłanka KO Joanna Kluzik-Rostkowska, zastępczyni przewodniczącego Sejmowej komisji obrony narodowej.

Czytaj więcej

Umowa na SAFE podpisana. 43,7 mld euro na 120 projektów trzeba wydać do 2030 roku

Bartosz Grodecki jest zwolennikiem prezydenckiego projektu SAFE 0 proc.

Skąd nominacja Grodeckiego? – Widać w tym rękę Pawła Szefernakera, z którym współpracowali w MSWiA. Ja to łączę także z postacią Joachima Brudzińskiego i tego, że wzmacniane będzie skrzydło Morawieckiego – opowiada nam jeden z posłów PiS.

Jak opowiada o nominacji sam zainteresowany? – Jakiś czas temu dostałem telefon, że pan prezydent zaprasza na rozmowę. Byłem w puli kandydatów. Potem padła oferta. Jestem państwowcem. Jak głowa państwa składa propozycję, to ją z dumą przyjmuję – odpowiada Grodecki. – Jednym z zadań postawionych mi przez prezydenta jest wzmocnienie naszej obecności w kwestiach bezpieczeństwa na arenie międzynarodowej. Jestem przekonany, że z ministrem Marcinem Przydaczem zrobimy wszystko, by w tych sprawach agenda pana prezydenta była mocno eksponowana i skutecznie realizowana – dodaje świeżo upieczony minister. Oprócz tego, Grodecki chce się mocno skupić na ochronie ludności i obronie cywilnej oraz innowacjach.

Miałem z nim same pożyteczne doświadczenia z MSWiA. Zawsze starał się pomóc. Był pozytywnie nastawiony, propaństwowo, to profesjonalista

Michał Dworczyk, były szef KPRM

W przemyśle doświadczenie ma niewielkie – ostatnio przez kilka miesięcy był doradcą prezesa zarządu spółki Radmor, która jest jednym z filarów Grupy WB, największego prywatnego producenta uzbrojenia w Polsce, a który tak jak przemysł państwowy skorzysta na pożyczkach z unijnego Instrumentu SAFE.

– Jestem przeciwnikiem europejskiego SAFE. Alternatywą jest polski model finansowania obronności zaproponowany przez pana prezydenta – polski SAFE 0 proc. – tu leży klucz do zwiększenia finansowania obronności – stwierdza Grodecki. Można się zastanawiać, na ile ta wypowiedź jest wymuszona okolicznościami, czyli tym, by zbyt ostentacyjnie nie krytykować linii, którą wyznaczył poprzednik, a którą podąża prezydent.

Wydaje się jednak, że między Cenckiewiczem i Grodeckim różnica jest fundamentalna. Tak w rozmowie z nami mówi ten drugi: – Nie będzie rewolucji kadrowej, raczej ewolucja. Chcę, żeby bezpieczeństwo wyszło poza mur polityczny. Rozumiem, że możemy mieć różne zdania, ale wokół bezpieczeństwa powinniśmy mieć konsensus. Przeszłość, to przeszłość, idziemy do przodu.