Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na jakiem etapie jest próba przejęcia Commerzbanku przez grupę UniCredit?
  • Dlaczego i jak Niemcy bronią się przed włoskim inwestorem?
  • Dlaczego grupa UniCredit jest tak zdeterminowana, by przejąć niemiecki bank? Czy chodzi o mBank i Polskę?
  • Jak ostateczne może rozstrzygnąć się ta sprawa?

Właśnie rozpoczyna się kolejny etap jednej z najciekawszych batalii na europejskim rynku bankowym. Kilka dni temu ruszyły zapisy na akcje w ramach ogłoszonego przez włoski UniCredit wezwania na Commerzbank. Jeśli plan się powiedzie, Włosi przejmą pełną kontrolę nad drugim co do wielkości aktywów bankiem w Niemczech, a przy okazji – także nad polskim mBankiem.

Niemcy się bronią, Włosi naciskają coraz mocniej

Na razie, przynajmniej w pierwszych dniach, oferta UniCredit nie cieszy się szczególnym entuzjazmem wśród inwestorów. Powód jest prosty. – Włosi nie zaproponowali premii względem giełdowej wyceny niemieckiego kredytodawcy – wyjaśnia Michał Sobolewski, analityk DM BOŚ. Według warunków opublikowanych 5 maja UniCredit oferuje 0,485 własnej akcji za jedną akcję Commerzbanku, co dawało wycenę około 31 euro za akcję – o blisko 9 proc. mniej niż wynosił kurs niemieckiego banku dzień wcześniej.

Do końca zapisów pozostało jednak jeszcze kilka tygodni („księga” zamyka się 16 czerwca) i właśnie teraz rozpoczyna się prawdziwa walka o serca i portfele akcjonariuszy. Władze Commerzbanku próbują przekonać rynek, że działając samodzielnie bank jest wart więcej niż w ofercie Włochów i może zapewnić akcjonariuszom wyższą stopę zwrotu. W miniony piątek, 8 maja, zarząd poinformował o bardzo dobrych wynikach za I kwartał 2026 r. (913 mln euro zysku netto), obiecał rekordową dywidendę w wysokości 1,10 euro na akcję i przedstawił plan skupu akcji własnych obejmujący do 10 proc. kapitału.

Czytaj więcej

UniCredit chce przejąć właściciela mBanku. Oferta warta 35 mld euro

Commerzbank zaprezentował też nową strategię obronną: podniósł cele finansowe, zapowiedział wzrost zysków i kolejne cięcia kosztów, w tym redukcję 3 tys. miejsc pracy. Do 2030 r. chce niemal podwoić zyski i zwiększyć rentowność.

UniCredit odpowiada na to własną narracją: obecna wycena Commerzbanku jest zawyżona przez krótkoterminowe czynniki rynkowe, a sprzyjające otoczenie finansowe jedynie maskuje strukturalne problemy banku. Zdaniem Włochów, nowa strategia niemieckiego banku to „więcej tego samego”, podczas gdy tylko połączenie obu instytucji może stworzyć europejskiego giganta zdolnego konkurować z największymi bankami świata. To właśnie synergia kosztowa i przychodowa miałaby zwiększyć efektywność i rentowność grupy.

Władze Commerzbanku: to jest wrogie przejęcie

Próba przejęcia pełnej kontroli nad Commerzbankiem trwa już niemal dwa lata. Zaczęło się we wrześniu 2024 r., gdy UniCredit zaczął skupować akcje niemieckiego banku, wykorzystując moment częściowego wyjścia państwa z akcjonariatu. Dziś Włosi kontrolują już blisko 30 proc. udziałów i są największym akcjonariuszem instytucji, ale wciąż nie mają pełnej, stabilnej kontroli.

Niemcy od początku są na „nie”. Protestują związki zawodowe, rząd – zarówno kancelaria kanclerza, jak i resort finansów – oraz sam zarząd banku. Prezeska Commerzbanku Bettina Orlopp wprost mówi o wrogim przejęciu. Berlin obawia się utraty wpływu nad jednym z kluczowych banków finansujących niemiecką gospodarkę, szczególnie sektor małych i średnich przedsiębiorstw. Nie bez znaczenia pozostaje także argument polityczny: w czasie globalnego kryzysu finansowego państwo ratowało Commerzbank publicznymi pieniędzmi, trudno więc dziś zaakceptować oddanie go zagranicznemu inwestorowi za relatywnie niską cenę.

Czytaj więcej

Ile zarabiają europejskie finansowe giganty? Przy nich polskie banki to mikrusy

Dlaczego UniCredit uparł się na Commerzbank

Włosi są jednak wyjątkowo uparci. Z czego wynika ta determinacja? Grupa UniCredit ma ekspansję poprzez przejęcia wpisaną w swoje DNA, a prezes Andrea Orcel regularnie powtarza, że europejski sektor bankowy jest zbyt rozdrobniony i wymaga konsolidacji. – Problem w tym, że na europejskim rynku nie ma dziś wielu okazji do spektakularnych i jednocześnie stosunkowo prostych przejęć – zauważa Marcin Materna, analityk BM Banku Millennium.

Sam Commerzbank formalnie nie był wystawiony na sprzedaż, ale zmagał się z problemami i być może początkowo wejście silnego inwestora strategicznego wydawało się rozwiązaniem korzystnym dla obu stron. Dla UniCredit transakcja oznaczałaby ogromne wzmocnienie pozycji w Niemczech, a jednocześnie również w Polsce, bo Commerzbank jest większościowym właścicielem mBanku (posiada blisko 69 proc. akcji).

Po uporaniu się z problemem kredytów frankowych mBank wrócił na ścieżkę wzrostu i stał się łakomym kąskiem. Zwiększa swoje udziały w rynku kredytów i depozytów, jego wyniki finansowe wyraźnie się poprawiają – w 2025 r. zysk netto przekroczył 3 mld zł (dla porównania – w 2023 r. było to ledwie 24 mln zł).

Co ciekawe, od jesieni zeszłego roku UniCredit rozpoczął ekspansję na polskim rynku, ale w sposób nietypowy dla siebie, tj. budując swoją obecność niemal od zera. – Trudno dziś ocenić, jak Włochom idzie rozwój na polskim rynku, ale korzyści z przejęcia mBanku, który ma 4-5 pozycję na polskim rynku, zamiast wieloletniego wzrostu organicznego wydają się oczywiste – zauważa jeden z analityków rynku.

Czytaj więcej

Peter Bosek, CEO Erste Group dla „Rz”: Jesteśmy tu na długo. Przynajmniej na 200 lat

Czy wrogie przejęcie może zakończyć się sukcesem?

Jak może skończyć się ta historia, trudno powiedzieć. – Wiele zależy od tego, czy Włochom uda się przekonać akcjonariuszy Commerzbanku do swojej wizji albo po prostu poprawić ofertę – ocenia Michał Sobolewski. – Istotna będzie także reakcja niemieckiego rządu i regulatorów rynku. Państwo ma wiele instrumentów, by utrudnić przejęcie i uprzykrzyć życie nowemu inwestorowi. UniCredit jest bardzo zdeterminowany i pewnie koniec końców wygra tę rozgrywkę. Pytanie tylko: na jakich warunkach – dodaje Marcin Materna.

Doświadczenia na światowych rynkach pokazują, że wrogie przejęcia należą do najtrudniejszych operacji korporacyjnych, a ich finał rzadko jest przesądzony. Czasem kończą się sukcesem przejmującego, czasem nawet wielomiesięczna ofensywa kończy się wycofaniem oferty (tak było w 2025 r. w przypadku właśnie UniCredit i włoskiego Banco BPM), a jeszcze częściej – kompromisem wymuszonym przez interesariuszy. Ciekawym przykładem może być historia przejęcia Cadbury przez Kraft Foods w 2010 r., Amerykanie początkowo spotkali się z ostrym oporem brytyjskiego zarządu i polityków, ale po podniesieniu oferty i wielomiesięcznej presji przekonali akcjonariuszy do sprzedaży firmy.