Jak z perspektywy prezes banku Citi Handlowy wyglądają wydarzenia na Bliskim Wschodzie, które mają wpływ na polską gospodarkę?

Od pandemii żyjemy w czasach nieustannych zmian. Nasza nowa rzeczywistość to ciągła niepewność, napędzana przez kolejne kryzysy, takie jak wojny na Ukrainie i Bliskim Wschodzie. Świat, jaki znaliśmy, odszedł w przeszłość i musimy to zaakceptować. Stopniowo przyzwyczajamy się do funkcjonowania w tych warunkach, rozumiejąc, że wymaga to od nas umiejętności szybkiego dostosowywania się do nowych okoliczności. Kryzysy silnie wpływają na gospodarkę. Rosnące ceny surowców, takich jak ropa i gaz, powodują wzrost inflacji. To z kolei może prowadzić do podnoszenia stóp procentowych, co już teraz rynki finansowe biorą pod uwagę. Niektórzy obawiają się nawet stagflacji, czyli połączenia wysokiej inflacji z brakiem wzrostu gospodarczego. Nie wiemy, jak długo potrwają te trudności, dlatego jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi klientami. Dzielimy się z nimi naszą wiedzą i analizami, a jednocześnie staramy się zrozumieć, jak obecna sytuacja wpływa na ich działalność. Naszym celem jest pomaganie im w radzeniu sobie z niepewnością, na przykład poprzez odpowiednie zabezpieczenia finansowe i zarządzanie ryzykiem.

Jak klienci reagują na tę sytuację?

W czasach kryzysu, takich jak pandemia czy wybuch wojny w Ukrainie, najważniejsza dla naszych klientów jest płynność finansowa. Kiedy rosną ceny surowców, klienci potrzebują więcej środków na finansowanie swojej działalności, dlatego staramy się błyskawicznie reagować na te potrzeby. To, co w takich momentach też kluczowe, to dostęp do wiedzy. Oferujemy naszym klientom dostęp do ekspertów, analityków z całego świata. To sprawia, że nie jesteśmy tylko bankiem, który dostarcza finansowanie, ale partnerem, który dzieli się cennym doświadczeniem z globalnych rynków. To dla klienta bardzo ważny element, który pomaga mu lepiej ocenić sytuację i szybko wypracować swoją strategię działania. Potem siadamy wspólnie i wypracowujemy w odniesieniu do tej strategii rozwiązania finansowe.

Podkreślaliście państwo przy prezentacji wyników za 2025 r., że wolumen kredytów klientów instytucjonalnych rósł trzykrotnie szybciej niż rynek. Czy takie wyniki da się powtórzyć w tym roku?

Naszym strategicznym celem jest wzrost aktywów od klientów instytucjonalnych. Mają one zastąpić portfel kredytów detalicznych (w związku ze sprzedażą działalności detalicznej na rzecz VeloBanku – red.). W zeszłym roku nowe kredyty instytucjonalne stanowiły połowę wartości portfela detalicznego. Powtórzenie tego wyniku nie jest naszą bezpośrednią ambicją, ale chcemy rosnąć zdecydowanie szybciej niż PKB. Zauważamy, że firmy potrzebują coraz większego finansowania, zwłaszcza w handlu. Dzieje się tak na przykład z powodu rosnących cen surowców – aby kupić tę samą ilość ropy co kiedyś, potrzeba dziś znacznie więcej pieniędzy. Dlatego blisko współpracujemy z klientami z kluczowych branż, które mają największe znaczenie dla rozwoju Polski.

Jakim bankiem chce być Citi Handlowy w obliczu wygaszania segmentu detalicznego? Na czym zamierzacie się koncentrować, by zasypać tę lukę?

Chcemy być bankiem pierwszego wyboru dla biznesów o międzynarodowych potrzebach i aspiracjach. Nasza strategia opiera się na trzech filarach. Skupiamy się na współpracy z zagranicznymi firmami inwestującymi w Polsce, wspieraniu rosnącej liczby polskich przedsiębiorstw, które rozwijają swoją działalność na rynkach międzynarodowych, a także na współpracy z sektorami uznanymi przez polski rząd za strategiczne dla rozwoju kraju.

Jak komunikujecie te zmiany obecnym klientom?

Klienci naszego banku już od dłuższego czasu byli informowani o planach wyjścia z biznesu detalicznego, a w maju zeszłego roku te plany się zmaterializowały. To część globalnej strategii Citi. Polska jest jednym z ostatnich rynków, na którym ta zmiana zachodzi. Citi z sukcesem przeszło tę transformację w wielu krajach Europy, rozwijając się jako bank instytucjonalny. Synergia sieci międzynarodowej najlepiej służy właśnie instytucjom i firmom. Firmy potrzebują dziś jednej, bezpiecznej platformy i systemu na całym świecie. Co ciekawe, w jakiś sposób tu w Polsce powracamy też do korzeni. Bank Handlowy ma za sobą ponad 155 lat nieprzerwanej działalności. Leopold Kronenberg, który go zakładał, marzył właśnie o banku wspierającym handel i ekspansję zagraniczną polskich firm. Chcę jednocześnie podkreślić, że Polska pozostaje dla grupy Citi krajem absolutnie priorytetowym, a Citi Handlowy pozostaje spółką giełdową. Potwierdzeniem naszego zaangażowania są nie tylko wizyty kluczowych postaci, jak były szef NATO, będący doradcą Citi, czy nasz globalny szef do spraw rynków towarowych, ale również skala naszej obecności. Grupa Citi zatrudnia w Polsce 10 tys. osób, co stanowi 52 proc. wszystkich naszych pracowników w Europie kontynentalnej. Działa tu nie tylko bank, ale również prężnie rozwijające się Citi Solutions Center. Będziemy nadal inwestować w rozwój w Polsce, koncentrując się na bankowości instytucjonalnej.

Widzicie, że polskie firmy jeszcze mocniej myślą o ekspansji zagranicznej?

Zdecydowanie tak. Polskie firmy są nie tylko coraz bardziej gotowe, ale i zdeterminowane, by konkurować na rynkach zagranicznych. Mimo że polska gospodarka wolnorynkowa, licząca sobie 35 lat, jest stosunkowo młoda, to nasi przedsiębiorcy wykazują się ogromną dojrzałością i ambicją. Zbudowanie koncernów na miarę tych z Niemiec czy Szwajcarii to oczywiście proces na pokolenia, ale już dziś widzimy, że aspiracje polskich firm sięgają daleko poza Europę Środkowo-Wschodnią – celują w rynki Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. Biorąc pod uwagę imponujący wzrost polskiej gospodarki w ostatnich dekadach, ta ekspansja jest naturalnym krokiem i jesteśmy przekonani, że świetnie sobie na tych rynkach poradzą.

A co z firmami zagranicznymi przychodzącymi do Polski? Koncentrujecie się tylko na kapitale amerykańskim czy także na biznesie z innych krajów?

Nie tylko. Nasz zasięg jest globalny i obsługujemy firmy z Europy, Azji, Skandynawii oraz wielu innych regionów świata. Naszym największym atutem jest unikalna, globalna sieć Citi – jesteśmy obecni w ponad 95 krajach i operujemy na 160 rynkach. Dzięki tej sieci tworzymy korytarze handlowe, na przykład te łączące Polskę z Koreą Południową i Japonią. W ostatnim czasie niezwykle ważnym partnerem stała się również Skandynawia, co jest bezpośrednio związane z polskimi inwestycjami w transformację energetyczną i obronność.

Czy bliskość wojny w Ukrainie nie wpływa negatywnie na postrzeganie polskiej gospodarki przez zagranicznych inwestorów?

Początkowe obawy, które pojawiły się tuż po wybuchu wojny, bardzo szybko ustąpiły miejsca racjonalnej ocenie sytuacji. Kluczowym czynnikiem, który daje inwestorom poczucie stabilności i bezpieczeństwa, jest nasza przynależność do NATO. Ryzyko geopolityczne jest oczywiście stale monitorowane, ale nie zmienia to faktu, że Polska postrzegana jest jako niezwykle atrakcyjny kraj do inwestowania. Decydują o tym dwa główne czynniki: po pierwsze, nasz wyjątkowy kapitał ludzki i dostęp do talentów, a po drugie – co może być zaskakujące – strategiczne położenie blisko Ukrainy. Inwestorzy już dziś postrzegają ją jako ogromny rynek w kontekście przyszłej odbudowy. Wierzę, że jako kraj mamy teraz swoją historyczną szansę i jestem optymistką co do tego, że w pełni ją wykorzystamy.

Wspomniała pani o sektorach strategicznych kluczowych dla rozwoju polskiej gospodarki. To dziś m.in. obronność i transformacja energetyczna. Jak Citi Handlowy chce uczestniczyć w ich finansowaniu?

Kilka lat temu Citi podjęło decyzję o finansowaniu obronności dla niektórych krajów NATO, a Polska była pierwszym z nich. Jesteśmy w bliskim dialogu z firmami z tej branży. Podobnie w transformacji energetycznej – nasi międzynarodowi klienci prowadzą pierwszy projekt energii atomowej w Polsce. Współpracujemy też z rządem i BGK przy pozyskiwaniu środków na rynkach międzynarodowych. Tam, gdzie potrzebne są zabezpieczenia, produkty trade’owe i specjalistyczna wiedza, tam widzimy dla siebie znaczącą rolę.

Czy z pani perspektywy to jest już ten moment gdy polskie firmy powinny mocniej wchodzić na rynek ukraiński?

Widzimy różne podejścia: od firm, które na razie wolą produkować w Polsce i eksportować na rynek ukraiński, po te, które czekają na bardziej stabilne warunki. Jednak niezależnie od obranej strategii, panuje zgoda co do jednego: przyszła odbudowa Ukrainy to historyczna szansa gospodarcza dla całej Europy. Jako Citi, jesteśmy tego najlepszym dowodem. Nasz oddział w Ukrainie, zatrudniający 200 osób, nie przerwał działalności nawet na jeden dzień od początku wojny. To pokazuje nasze głębokie zaangażowanie i wiarę w ten rynek. Dlatego już teraz aktywnie działamy, by być częścią tego procesu.

Jaki będzie ten rok i kolejne lata dla banków? Czy po okresie bardzo dobrych wyników sektor czeka spowolnienie?

Zysk netto sektora bankowego w tym roku zdecydowanie spadnie. Wynika to z obniżek stóp procentowych, których wpływ będzie widoczny w skali całego roku, oraz z wyższego podatku CIT. Dla niektórych banków problem kredytów frankowych zaczyna się zmniejszać, co może częściowo wyrównać wyniki, ale matematycznie nie będzie to rok tak mocny jak ubiegły. Większość wyzwań i ryzyk wiąże się z bankowością detaliczną i prokonsumenckim podejściem, które uderza w wyniki banków. Jednak sam sektor jest bardzo zdrowy, silnie ucyfrowiony, ma wysoką płynność i kapitały. Jest więc gotowy finansować gospodarkę. Wyzwaniem pozostaje jakość portfela w obliczu kryzysu i wpływu cen surowców na firmy. Będziemy musieli nawigować między sytuacją makroekonomiczną a geopolityczną.

Czy niepewność wynikająca z globalnych zawirowań nie zahamuje chęci firm do inwestowania? Polscy przedsiębiorcy wciąż wolą inwestować z własnych środków.

Banki mają apetyt na finansowanie, a firmy będą rosły, choć muszą dostosować się do realiów. Obecnie banki mają dużą część bilansu w obligacjach skarbowych i każdy chce to nieco przesunąć w stronę aktywów klientowskich. Istnieje postulat Związku Banków Polskich, by zmienić konstrukcję podatku bankowego tak, by zachęcał on do pożyczania, zamiast obciążać aktywa klientowskie. Kredyt jest przecież konieczny do wzrostu gospodarczego. Nasz ekonomista spodziewa się niemal 4-proc. wzrostu PKB dla Polski w 2026 r., co jest wynikiem trzykrotnie wyższym niż w strefie euro. To wielka szansa dla banków i przedsiębiorstw. Życie w zmienności stanie się naszym nowym „business as usual”.

Na rynku bankowym może być większa konkurencja, pojawiają się nowi gracze, np. z Austrii czy Włoch…

Polska jest atrakcyjnym i ciekawym rynkiem, więc konkurencja mnie nie dziwi. Konkurencja jest zdrowa, a banki chcą zwiększać aktywa. Na rynku mogą pojawiać się nowi gracze, ale my jesteśmy tu obecni od ponad 155 lat.

Czy Citi Handlowy planuje jakieś przejęcia, by przyspieszyć wzrost po sprzedaży detalu?

Nie, chcemy rozwijać się organicznie. Kapitał uwolniony ze sprzedaży bankowości detalicznej zainwestujemy w bankowość instytucjonalną. Naszym celem jest, aby do 2027 r. przychody instytucjonalne całkowicie zastąpiły te z detalu. Jesteśmy na tym niezwykle skoncentrowani. Interesują nas też transakcje na rynku kapitałowym, jak emisje akcji czy debiuty giełdowe. Uczestniczyliśmy w transakcjach takich marek jak Allegro czy Santander i chcemy to kontynuować, korzystając z wiedzy ekspertów z sieci Citi.