Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Komisja Europejska skierowała skargę przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej?
- Dlaczego brak przepisów o przygotowaniach do kryzysu niepokoi polskich producentów żywności?
- Czego chce od rządu branża żywności?
- Na jakie kryzysy próbuje się dziś przygotować Europa?
Dla producentów żywności wpisanie na listę infrastruktury krytycznej łączy się z wydatkami, nawet z opłacaniem uzbrojonej straży zakładu. A jednak wielu jest chętnych, zakłady domagają się tego od dawna. Na próżno, bo temat nie jest w Polsce priorytetem. Jest za to dla Komisji Europejskiej, która właśnie skierowała przeciwko Polsce skargę do TSUE, za to, że już dwa lata spóźniamy się z wdrożeniem dyrektywy o infrastrukturze krytycznej.
Dyrektywa ma pomóc zabezpieczyć elektrownie, szpitale, produkcję żywności
Chodzi o dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady z 14 grudnia 2022 r. w sprawie odporności podmiotów krytycznych. Wskazuje ona na podmioty krytyczne, które jako dostawcy usług kluczowych odgrywają główną rolę w utrzymaniu niezbędnych funkcji społecznych (jak szpitale) czy niezbędnej działalności gospodarczej – tu chodzi m.in. o energetykę, transport, bankowość, wodociągi i kanalizację, przetwarzanie i dystrybucję żywności, ochronę zdrowia czy infrastrukturę cyfrową.
W celu zwiększenia ich odporności, trzeba te podmioty przede wszystkim zidentyfikować, wpisać na listę podmiotów krytycznych. A o to polskie firmy z branży spożywczej walczą co najmniej od... początku pandemii. Ale jak to zrobić na rynku spożywczym, gdzie jest mnóstwo małych firm, a np. w Polsce działa ponad 7,2 tys. producentów, większość z nich mała lub średnia? Tymczasem według dyrektywy na listę podmiotów krytycznych powinny trafić duże firmy, które działają na dużą skalę i mają znaczący udział w krajowym rynku.
Czytaj więcej
Mleczarze alarmują, że mogą ograniczyć pobór energii tylko o 10 proc. Inni producenci też są zaniepokojeni. Ministerstwo Klimatu rozważa przywileje.
Jak mówią "Rzeczpospolitej" eksperci, reszta Europy dawno już o to zadbała, Polska – nie. – Mamy ogromne zaległości, a jesteśmy najbliżej linii frontu – mówi nam Agnieszka Maliszewska, prezes Polskiej Izby Mleka. – Mam przegląd, jak to wygląda w innych krajach, bo jako jedyna z Polski pracuję w grupie Komisji Europejskiej ds. bezpieczeństwa żywnościowego (powołanej w trakcie pandemii Covid-19 - red.), mam stały kontakt z instytucjami w innych krajach, które już je powołały, pewnie na podstawie tych brakujących w Polsce przepisów – wyjaśnia ekspertka.
Wyjaśnia, że rządowe centrum bezpieczeństwa pracuje nad szeregiem aktów prawnych, ale branża żywności nie jest tam dopisana. Jej przedstawiciele rozmawiali już z ministrem rolnictwa i z dyrektorem ds. bezpieczeństwa w tym resorcie, czekają na spotkanie z kolejnym ministrem, by rozmawiać o jakimś modelu ciągłości dostaw. – Gdy próbuję rozmawiać z administracją, to czuję, że dla nich to nie jest priorytetem. A gdyby się wydarzyła sytuacja typu wojna, jak zabezpieczyć wyżywienie dla armii, masło, ser czy mleko? – pyta Maliszewska.
Sektor żywności potrzebuje np. stałych dostaw energii, nie tylko by utrzymać ciągłość produkcji, ale też by po prostu nie zniszczyć żywności, a tak się stanie bez zapewnienia np. ciągu chłodniczego. Nie można z dnia na dzień zatrzymać dostaw mleka od rolników. A w czasie nagłego kryzysu, produkty mleczne jak mleko w proszku czy masło to produkty pierwszej potrzeby i ich dostawy muszą być zabezpieczone. – Rezerwy państwowe w RARS nie wystarczą, tam są relatywnie niewielkie ilości. Dlatego domagamy się, by naszą branżę wpisać na listę – mówi Agnieszka Maliszewska.
Czytaj więcej
Ceny mleka szorują po dnie, o jedną czwartą w ciągu roku potaniały też wyroby mleczarskie. A koszty produkcji i pracy – rosną. Branża ostrzega: sek...
Bruksela czekała dwa lata, wreszcie cierpliwość się skończyła
Dyrektywę kluczową dla bezpieczeństwa w czasach nagłych kryzysów, pandemii czy ataków terrorystycznych mieliśmy wdrożyć do października 2024. Komisja Europejska w lipcu 2025 r. wysłała do Polski i sześciu innych krajów tzw. uzasadnioną opinię, czyli w uproszczeniu ponaglenie, ale ponieważ dalej nic się nie zadziało, tuż przed majówką Bruksela podjęła decyzję, by skierować sprawę do TSUE, z wnioskiem o nałożenie na nas kar finansowych.
Paradoks polega na tym, że Komisja chce ukarać Polskę za to, że polski rząd nie zabezpiecza własnego kraju, krytycznie ważnych obiektów, przed zakłóceniami kolejnych kryzysów, jak następna pandemia, atak terrorystyczny czy klęski żywiołowe. Jak poważna może być taka sytuacja, przemysł spożywczy miał okazję sprawdzić w czasie pandemii, gdy z powodu nagłych zachorowań na covid czy przez zamknięcie granic zakładom spożywczym groziło wstrzymanie produkcji. Wtedy przemysł domagał się od rządu wpisania ich zakładów na listę infrastruktury krytycznej, która by gwarantowała jakieś wsparcie na wypadek tak nagłych kryzysów. Nic takiego się nie wydarzyło do dziś. W tym czasie Bruksela zdążyła opracować i wdrożyć dyrektywę w sprawie odporności podmiotów krytycznych, którą zdążyło też wdrożyć do swoich przepisów krajowych 20 innych państw członkowskich, ale Polska wraz z Bułgarią, Francją, Luksemburgiem, Holandią, Hiszpanią i Szwecją – nie zrobiła tego do dziś.
Tu warto dodać, że Polska już jest unijnym liderem w kwestii skarg do TSUE, gdzie toczy się przeciwko Warszawie 95 postępowań w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego. Tylko przeciw Hiszpanii toczy się więcej spraw (100). Teraz obu krajom dojdzie kolejne postępowanie, ponieważ nie wdrożyliśmy dyrektywy o infrastrukturze krytycznej.
Czytaj więcej
O tym, że najbogatsi Rosjanie będą musieli wesprzeć państwo rublem, już nie tylko plotkują moskiewskie media, ale i wprost sugerują to prominentni...
Dyrektywa, za brak implementacji której Bruksela ukarała Warszawę, nie jest pojedynczym aktem prawnym, a częścią europejskiej strategii bezpieczeństwa wewnętrznego ProtectEU, która została zaprezentowana w 2025 r. Strategia wspiera państwa członkowskie w zagwarantowaniu bezpieczeństwa swoim mieszkańcom. Uzasadnienie do stworzenia tej strategii łatwo zrozumieć: Europa musi zmienić swoje podejście do bezpieczeństwa i zacząć o nie świadomie dbać, bo coraz częstsze są zagrożenia hybrydowe ze strony wrogich państw obcych i podmiotów sponsorowanych przez wrogie państwa, rozprzestrzeniają się zorganizowane grupy przestępcze, przestępcy są też bardzo aktywni w internecie.