Z tego artykułu się dowiesz:
- Jaka skala nielegalnego przemytu broni jest prognozowana po zakończeniu działań wojennych w Ukrainie?
- W jaki sposób polskie służby przygotowują się na to potencjalne zagrożenie?
- Jakie specjalistyczne technologie oraz szkolenia zostaną wykorzystane do wykrywania przemytu broni?
- Jak doświadczenia z poprzednich konfliktów zbrojnych wpływają na obecne strategie walki z przemytem broni?
- Na czym polega międzynarodowa współpraca w zakresie zwalczania nielegalnego obrotu bronią?
Pojazdy naszpikowane elektroniką do obserwacji i namierzania przesyłek z bronią i amunicją, system do ich prześwietlania, drony, noktowizja, a do tego szkolenia w terenie – projekt „Trident” ma przygotować policjantów do wykrywania przemytu broni i materiałów wybuchowych. „Rzeczpospolita” poznała jego szczegóły.
Według szacunków wciąż połowa broni znajdującej się w nielegalnym obrocie w Europie pochodzi z Bałkanów Zachodnich, choć tamtejszy konflikt zakończył się w latach 90. Niemal pewny jest podobny scenariusz po zakończeniu wojny w Ukrainie – czeka nas przemytniczy boom.
– W Ukrainie jest ogromna ilość broni przekazanej w ramach pomocy, do tego dochodzi duża ilość broni postsowieckiej. A koniec konfliktów zbrojnych zawsze wiązał się z ryzykiem jej niekontrolowanego napływu. Projekt „Trident” ma przygotować policjantów do wykrywania takiego przemytu i rozbijania trudniących się tym procederem zorganizowanych grup przestępczych – mówi „Rz” młodszy inspektor Adam Radoń, naczelnik Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Kryminalnej CBŚP. Jak zaznacza, Polska, jako państwo frontowe NATO i UE, musi być „filtrem”, powstrzymującym nielegalny wywóz broni z Ukrainy.
– Z uwagi na doświadczenia wynikające z zakończenia działań wojennych w Europie i na innych kontynentach bardzo poważnie bierzemy pod uwagę scenariusz napływu nielegalnej broni palnej i amunicji z Ukrainy do państw ościennych i reszty UE – zarówno w zakresie broni lekkiej, jak i wojskowej – podkreśla insp. Radoń.
Czytaj więcej
Wzrost przemytu z Ukrainy do Polski fałszywych dokumentów, broni oraz przerzut ludzi, którym trudnią się Ukraińcy to efekty wojny na wschodzie.
W Ukrainie już „kwitnie” handel bronią, walczą z nim tamtejsze służby i rozbijają kolejne gangi
Obecnie CBŚP przejmuje rocznie od kilkuset do ok. tysiąca sztuk broni palnej: w 2023 roku 1374 sztuki, w kolejnym 516, a w ubiegłym aż 3 322 (w tym ostatnim przypadku statystykę podbiła jedna sprawa – broni znalezionej w kontenerach w Laszkach na Podkarpaciu).
Koniec wojny w Ukrainie oznacza kilkadziesiąt, a nawet kilkaset większą skalę przemytu – szacują służby. Zwłaszcza, że już kwitnie tam nielegalny handel bronią wynoszoną z frontu i będącą w rękach cywilów – na początku pełnoskalowej inwazji rosyjskiej w 2022 r. wydawano ją masowo każdemu dla obrony kraju. Jak pisała „Rz” od wybuchu konfliktu do połowy 2024 r. podczas kontroli odebrano Ukraińcom ponad 11 tys. egzemplarzy broni, w tym blisko 1500 granatników. Po roku wojny prowadzono tam 5,4 tys. śledztw o handel bronią.
Głośno było o rozbiciu przez SBU i ukraińską policję grupy, która handlowała bronią zdobytą i zaginioną na froncie – przejęto cały arsenał, w tym kałasznikowy, granatniki i amunicję. Trafiały do skrytek, a po naprawie były sprzedawane gangom.
– Już teraz są ujawniane przez służby ukraińskie magazyny oraz kryjówki z bronią. Badane jest jej pochodzenie – czy jest to broń porzucona przez żołnierzy rosyjskich wycofujących się z działań frontowych, czy jest to już na przykład broń pozyskana przez jakieś grupy przestępcze, zachowana na przyszłość – mówi naczelnik Radoń.
Zagrożenie, że broń z Ukrainy trafi do Polski, jest tym większe, że po każdej wojnie są weterani, którym trudno przystosować się do nowej sytuacji. – Grupy przestępcze będą ich wciągać do nielegalnej działalności. Niezagospodarowani weterani wojenni, plus ich łatwy dostęp do broni, to duże zagrożenie – przyznaje insp. Radoń.
Projekt Trident skupi się na wykrywaniu przemytu broni i zajmujących się tym grup przestępczych
Jak przewiduje policja, zakończenie działań wojennych w Ukrainie doprowadzi do gwałtownego wzrostu podaży nielegalnej broni palnej, co bezpośrednio przełoży się na wzrost aktywności zorganizowanych grup przestępczych oraz zagrożeń o charakterze terrorystycznym w Polsce i pozostałych krajach unijnych. I uważa, że przygotowanie się na taki scenariusz wykracza daleko poza doraźne działania kryzysowe. Stąd „Trident” i ekstra środki (6,6 mln zł) na zakup sprzętu i szkolenia.
Projekt koncentruje się na wykrywaniu przemytu broni, szlaków i metod przerzutu i rozpracowywaniu trudniących się tym grup przestępczych. Wszystko we współpracy międzynarodowej – współudziale partnerów zagranicznych, w tym z Czech, Litwy, Hiszpanii, Mołdawii i Ukrainy oraz Frontexu i Europolu.
– Nie będziemy konkurencją dla Straży Granicznej, chodzi o poprawę współpracy i zwiększenie zdolności do wykrywania przemytów broni – zaznacza Adam Radoń.
Przewidziane są zakupy: pojazdów przystosowanych do obserwacji i namierzania przesyłek z dodatkowymi systemami wspierającymi działania w zakresie techniki policyjnej, m.in. mobilny system do prześwietlania RTG oraz sprzęt do wielowymiarowej obserwacji. W planie jest zakup drukarek 3D, specjalistycznego drona do obserwacji z dużych odległości oraz urządzeń termo i noktowizyjnych do prowadzenia obserwacji w trudnych warunkach pogodowych.
– Nie chcę wchodzić w szczegóły, by nie ułatwiać zadania potencjalnym przestępcom. Generalnie, jest to sprzęt do wykrywania ruchu telefonicznego, do śledzenia i obserwacji w różnych zakresach, zarówno elektronicznym, jak i optycznym, czy też z wykorzystaniem bezzałogowych statków powietrznych. To także skanery pozwalające prześwietlać pojazdy – wskazuje nam insp. Adam Radoń. – Zakupione zostaną także specjalne samochody, które będą obsługiwać ten sprzęt – dodaje.
Czytaj więcej
Państwa Europy, a zwłaszcza Polska, powinny wnikliwiej kontrolować przeszłość migrantów. Dla krajów spoza Schengen, które nie chcą dzielić się info...
Eksperci twierdzą, że przemyt broni z Ukrainy już trwa
Druga część projektu to specjalistyczne szkolenia w terenie z wykorzystaniem nowych urządzeń – weźmie w nich udział 150 polskich policjantów, służby współpracujące i partnerzy zagraniczni. Przewidziane są wspólne działania na granicy polsko-ukraińskiej we współpracy ze Strażą Graniczną i KAS.
„Chodzi o współdziałanie służb policyjnych, granicznych i celnych na przypuszczalnych głównych szlakach przyszłego przemytu broni i materiałów wybuchowych, a także spójność prowadzonych działań z celami platformy EMPACT, w ramach której Hiszpania pełni rolę drivera priorytetu EMPACT Firearms” – czytamy w odpowiedzi przesłanej nam z CBŚP.
Udział służb innych krajów ma pomóc w zdobyciu jak najwięcej informacji o metodach działania grup przestępczych związanych z handlem bronią i materiałami wybuchowymi oraz o najskuteczniejszych sposobach zwalczania tego procederu. Celem jest rozpoznawanie z wyprzedzeniem zagrożeń, pojawiących się po zakończeniu lub deeskalacji działań wojennych w Ukrainie.
Na dziś, jak twierdzi insp. Adam Radoń, Polska nie odnotowała zjawiska przemytu broni i amunicji z Ukrainy, nie sygnalizowały tego również państwa z regionu.
– Filarem założenia projektu jest wykorzystanie tzw. „okna czasowego”, co oznacza, że obecny etap konfliktu to moment na przygotowanie struktur i procedur przed przewidywaną falą przemytu po zakończeniu regularnych walk – dodaje kom. Paweł Żukiewicz z biura prasowego CBŚP.
Na groźbę napływu „arsenałów” z Ukrainy wskazywali nam niedawno Paulina Polko oraz Tomasz Safjański – profesorowie Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej, eksperci z zakresu bezpieczeństwa. Co więcej, uważają, że już to się dzieje.
– Ze statystyk Europolu i Interpolu wynika, że broń z Ukrainy pojawia się w Niemczech czy dalej w Europie, więc magicznie nie ominęła Polski. Są to karabiny, pistolety, nawet granatniki, które trafiają na czarny rynek. To pozwala nam domniemywać, że przez Polskę broń z Ukrainy przechodzi zbyt łatwo – mówiła nam Paulina Polko, kierownik Katedry Nauk o Bezpieczeństwie w Akademii WSB. Teraz dodaje: – Polska, jako kraj tranzytowy, jest szczególnie narażona na występowanie tego typu zjawisk, których rozwój ułatwia ruch bezwizowy dla określonych grup narodowościowych cudzoziemców.
Tomasz Safjański, wicedyrektor Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Transgranicznym analizował policyjne komunikaty i, jak mówił, wykazują dużo zabezpieczonych materiałów wybuchowych, choć część z nich to niewybuchy z czasu II wojny światowej. – Zatrzymuje się też kolekcjonerów, którzy mają jakieś elementy broni kupione na Allegro, ale nie kałasznikowy przemycane z Ukrainy, które trafiają do grup przestępczych – zauważał prof. Safjański. Jego zdaniem zakończenie wojny w Ukrainie będzie ciężkim czasem dla bezpieczeństwa. „Będzie popyt na wszystko – od koparek po transporty cegieł, z kolei stamtąd szeroką falą ruszy przemyt broni. A weterani będą oferować swoje usługi grupom przestępczym”.