W słynnej powieści Michaiła Bułhakowa „Psie serce” świeżo po rewolucji październikowej bolszewicy próbowali „zagęścić” 7-pokojowe mieszkanie profesora Prieobrażenskiego, proponując mu „dobrowolnie zrzec się” dwóch pokoi. Nie ugiął się, obronił go wysokiej rangi patron. Zapewne niejeden oligarcha w Rosji dzisiaj powinien po raz kolejny sięgnąć do tej powieści, przypomnieć sobie o prowadzonej w czasach wczesnego komunizmu polityce „ekspropriacji majątku ekspropriatorów” i odświeżyć kontakty z właściwą osobą z otoczenia gospodarza Kremla. Bo Rosja Władimira Putina zmierza dziarskim krokiem właśnie w tamtym kierunku.

Kreml liczy na powrót pieniędzy oligarchów z rajów podatkowych

Daniił Jegorow, szef Federalnej Służby Podatkowej, odwiedził ostatnio wyższą izbę rosyjskiego parlamentu i wysłuchał lekcji szefowej Rady Federacji (i zarazem wieloletniej bliskiej współpracowniczki Putina) Walentiny Matwijenko o tym, jak należy ściągać podatki. – Służba podatkowa może działać i działa wyłącznie zgodnie z prawem. Jednak oprócz przepisów, które oczywiście muszą być przestrzegane, powinny istnieć także prawa sumienia, patriotyzmu, miłości do swojej ojczystej ziemi, ojczyzny oraz szacunku dla ludzi, którzy wypracowali dla ciebie takie ogromne miliardy. W tym właśnie obszarze należy prowadzić dialog w oparciu o prawo sumienia – powiedziała Matwijenko, cytowana przez wszystkie rządowe media.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Drony paraliżują Rosję. Wojna wymyka się Putinowi spod kontroli

Nawiązując do sytuacji niektórych rosyjskich regionów, którym w piątym roku wielkiej wojny z Ukrainą nie domyka się budżet, zaapelowała do najbogatszych Rosjan. Chodziło o fatalną sytuację finansową m.in. obwodu wołogodzkiego i działającą tam korporację Siewierstal – jeden z największych koncernów górniczo-hutniczych w Rosji. – Kolega Aleksiej Mordaszow (właściciel koncernu – red.) wyszedł na pierwsze miejsce w rankingu „Forbes”, co nas bardzo cieszy – dobrze, że nasi ludzie się bogacą. Ale być może w tej sytuacji trzeba współmiernie ocenić możliwości i może jednak ściągnąć część środków z rajów podatkowych do Federacji Rosyjskiej? No cóż, rozumiemy, jest trudno – trudno wszystkim: i krajowi, i rodzimemu obwodowi wołogodzkiemu, w którym działa to przedsiębiorstwo – powiedziała Matwijenko.

W oświadczeniu, którego treść przytacza rosyjski portal RBK, koncern przekonuje, że Mordaszow nie ma aktywów w rajach podatkowych, bo „od dawna znajduje się na listach sankcyjnych Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych i innych państw zachodnich”. Przedstawiciel jego spółki przekonuje, że firma „znajduje się w kryzysie” i twierdzi, że zyski w pierwszym kwartale tego roku „spadły o 37 proc.” w porównaniu z identycznym okresem roku ubiegłego. Zapewniał też, że mimo kłopotów koncern pozostaje „odpowiedzialnym podatnikiem”.

Rodzina Mordaszowa zajmuje w tym roku pierwsze miejsce w rankingu rosyjskiego „Forbesa” z majątkiem wartym 37 mld dol.

Rosji zaczyna brakować pieniędzy na wojnę z Ukrainą. Kto wesprze Putina rublem?

Matwijenko, zaglądając do kieszeni oligarchów i mówiąc o „prawie sumienia i patriotyzmu”, nie wychodzi z nową inicjatywą, lecz jedynie podąża za przywódcą. Pod koniec marca Putin przeprowadził zamkniętą naradę z przedstawicielami rosyjskiego biznesu należącymi do Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców. Oprócz Mordaszowa udział w tym spotkaniu wzięli również m.in. Władimir Potanin (Norylski Nikiel), Andriej Kostin (bank VTB), Oleg Deripaska (Rusal), German Gref (Sberbank) oraz przedstawiciele kilku korporacji państwowych. Już wtedy z doniesień rosyjskich, ale też zachodnich mediów wynikało, że Putin zaproponował przedsiębiorcom dokonywanie dobrowolnych wpłat do budżetu na prowadzenie „specjalnej operacji wojskowej” (tak w Rosji oficjalnie wciąż nazywają wojnę z Ukrainą). Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow co prawda sprostował te informacje, twierdząc, że to nie był pomysł Putina.

Czytaj więcej

Ukraińskie drony sięgają serca Rosji. „Żadna armia dotychczas nie dokonała czegoś takiego”

– Prawda jest taka, że jeden z uczestników spotkania rzeczywiście mówił o tym, iż uważa za konieczne przeznaczenie dla państwa określonej dużej, bardzo dużej kwoty pieniędzy – i była to jego decyzja rodzinna – mówił w rozmowie z rosyjskimi mediami.

Putin rozlicza rząd. Gospodarka kuleje

W połowie kwietnia Putin spotkał się z członkami rządu, odpowiadającymi za stan finansów państwa. Po raz pierwszy od początku wielkiej wojny przyznał publicznie, że sytuacja gospodarcza jest kiepska. Narzekał, że PKB kraju w ciągu pierwszych dwóch miesięcy skurczyło się o 1,8 proc. w porównaniu z identycznym okresem  ubiegłego roku. Co więcej, domagał się szczegółowych raportów i odpowiedzi na pytanie: dlaczego wskaźniki makroekonomiczne są poniżej oczekiwań analityków, ekspertów, a przede wszystkim rządu i Banku Centralnego Rosji. Wówczas urzędnicy na Kremlu tłumaczyli się, że gospodarka spowolniła, a w styczniu „było dużo wolnych dni”.

Czytaj więcej

Rosyjski ekonomista: Putin znajdzie pieniądze na wojnę

– Pieniędzy zaczęło brakować w ubiegłym roku. Na tym tle Kreml gwałtownie nasilił represje wobec elit – formalnie poprzez wszczynanie spraw karnych pod zarzutami korupcji. Co więcej, ludzi nie tylko wsadza się za kratki, ale też pozbawia całego majątku i nacjonalizuje aktywa. Majątek elit jest dzisiaj dzielony na nowo – mówił w marcu w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przebywający na emigracji prof. Andriej Jakowlew, czołowy rosyjski ekonomista i były wieloletni prorektor prestiżowej Wyższej Szkoły Ekonomii w Moskwie. – Kreml więc stoi przed dylematem: sięgnąć do portfeli szeregowych obywateli czy elit. Na razie zabiera pieniądze tylko elitom – wskazywał.