Jak wynika z analizy Luca Solcy, analityka sektora luksusowego w firmie Bernstein, Bliski Wschód był w 2025 r. najszybciej rosnącym rynkiem dóbr luksusowych na świecie, zyskując 6–8 proc., podczas gdy globalnie rynek nie zyskiwał nic. Wojna z Iranem spowodowała spadek sprzedaży i wycen akcji spółek luksusowych o 15 proc., co może mieć wpływ na strategię inwestycyjną w innych regionach na świecie.

Luksus ma problem z Iranem

Bliski Wschód odpowiada obecnie za około 6 proc. globalnej sprzedaży dóbr luksusowych i zmierza do poziomu Japonii, która stanowi około 9 proc. światowej sprzedaży. W Polsce arabscy klienci także byli mocno widoczni w stacjonarnych butikach luksusowych, ale równie chętnie kupowali takie produkty na polskich platformach online. Teraz ich nie ma, co dla sklepów jest dużym wyzwaniem. Dlatego prognozy firmy Cushman&Wakefield o możliwym powstaniu ulicy z markami luksusowymi w Warszawie należy traktować z dużym przymrużeniem oka. 

Obecny kryzys nałożył się na inne, z jakimi branża zmaga się od lat. Po pandemii wiele marek zaczęło gwałtownie podnosić ceny. Według danych HSBC średnia cena dóbr luksusowych wzrosła od 2019 r. o około 50 proc. Z kolei analitycy Bernstein wskazują, że marże producentów sięgają nawet dwunastokrotności kosztów produkcji. – W wielu przypadkach luksus przestał być kategorią aspiracyjną, a stał się produktem o charakterze czysto prestiżowym – komentują eksperci.

W tym roku po niemal 15 latach działalności jedyny stacjonarny butik Gucci w Polsce zakończył działalność, co także wiele mówi o kondycji tej marki. Jej sprzedaż rok do roku spada globalnie – hurtowa zmniejszyła się o 42 proc., a detaliczna o 24 proc. Analitycy podkreślają, że marka mimo ogromnej rozpoznawalności, zmaga się dziś z koniecznością redefinicji swojej pozycji na rynku.

Dodatkowo młodsi konsumenci odwracają się od masowych, uważanych za luksusowe marek, jak Gucci, Louis Vuitton, Versace, a sięgają po te uważane za bardziej dyskretne. Metki nie mają już dla nich takiego znaczenia, kwitnie obrót ubraniami z drugiej ręki, co nie jest uważane za powód do wstydu, a wręcz do dumy.

W efekcie, według danych Bain&Company, w latach 2022–2024 nawet 50 milionów konsumentów dóbr luksusowych zostało „wypartych” z rynku, nie mogąc już pozwolić sobie na zakup produktów marek premium lub po prostu zmienili zwyczaje i postawili na inne zakupy.

Od 2023 r. rynek wyraźnie hamuje. W wielu segmentach obserwuje się spowolnienie, a nawet spadki sprzedaży. Niektóre marki zaczęły reagować korektą strategii – przykładem jest Chanel, które po krytyce za agresywne podwyżki cen wprowadza bardziej dostępne linie produktów. „Marki luksusowe zaczynają dostrzegać, że nadmierna ekskluzywność cenowa może działać przeciwko nim” – wskazują eksperci branżowi.

Luksus na zakręcie

 Analiza cen dóbr luksusowych w okresie 2019–2026 Bellini Market Research pokazuje, że do 2020 r. luksus był relatywnie dostępny dla szerokiej klasy średniej. Jednak po 2020 r. gwałtowne podwyżki cen kluczowych kategorii – ubrań, torebek, zegarków, obuwia – stopniowo zawęziły grupę odbiorców. Skala podwyżek w poszczególnych segmentach jest wyraźna. Najbardziej reprezentatywne segmenty – zegarków, akcesoriów, obuwia – wzrosły średnio o 30–50 proc. w ciągu ostatnich 6 lat. I tak ceny zegarków Rolex zanotowały wzrost o ok. 30–50 proc. w zależności od modelu, torebek Hermès: 30–45 proc., butów Loro Piana: 25–40 proc., torebek i akcesoriów Louis Vuitton: 25–45 proc. Największe wzrosty zanotowały w okresie 2020–2026 produkty domu Chanel, trzeba za nie zapłacić 60–90 proc. więcej.

Innym aspektem, o którym należy wspomnieć, jest kryzys reputacji branży luksusu. Okazuje się bowiem, że głoszone od lat hasła wyjątkowej jakości, ręcznego wykończenia produktów i najwyższego standardu pracy były naciągane, co doprowadziło do procesów prawnych przed włoskimi organami ścigania pod zarzutem „domniemanych nielegalnych praktyk w miejscu pracy”. Śledztwa trwają do dziś i obejmują największe domy mody na świecie – m.in. tych marek, które stały za skrajnie wysokimi podwyżkami produktów w ostatnich latach. Tymczasem wiele produktów powstawało niemal w całości w Azji, zaś w Europie wszywano jedynie metki czy suwaki, by móc określić towar jako „made in EU”.

Eksperci zwracają uwagę, że coraz wyraźniej widać zmianę w preferencjach konsumentów – zwłaszcza młodszych – którzy zamiast kolejnych produktów wybierają unikalne doświadczenia. W odpowiedzi na ten trend marki inwestują w rozwój spersonalizowanych usług zakupowych, ekskluzywnych pokazów, kameralnych warsztatów oraz immersyjnych konceptów, budujących głębszą relację z klientem. Klientom nie chodzi jedynie o posiadanie luksusowego przedmiotu, ale także o emocje i wrażenia, jakie mu towarzyszą.