Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaka jest obecna sytuacja demograficzna społeczności żydowskiej we Francji?
- Jakie czynniki przyczyniają się do wzrostu nastrojów antysemickich?
- Jakie historyczne wydarzenia ukształtowały obecność Żydów we Francji?
- Jakie rozróżnienia istnieją w charakterze współczesnego antysemityzmu?
- Jakie są przewidywane konsekwencje społeczne i polityczne tych zjawisk?
Od drugiej wojny światowej Francja stała się ojczyzną największej mniejszości żydowskiej w Europie. Ale na jak długo?
W kraju żyje około 230 tys. Żydów o tradycji aszkenazyjskiej, czyli wywodzących się z Europy Środkowej. Mniej więcej drugie tyle francuskich Żydów jest wiernych tożsamości sefaradyjskiej, kojarzonej przede wszystkim z Afryką Północną. Mimo że współpracujący z III Rzeszą reżim Vichy wysłał do niemieckich obozów zagłady około 70 tys. Żydów, 75 proc. francuskiej społeczności żydowskiej przetrwało drugą wojnę światową. Po jej zakończeniu dołączyło do nich kilkadziesiąt tysięcy Żydów z krajów, które jak Polska trafiły za Żelazną Kurtynę. Wielki napływ Żydów sefaradyjskich nastąpił natomiast po utracie przez Francję kontroli nad krajami Maghrebu, w szczególności ogłoszeniu niepodległości przez Algierię w 1962 r.
Czytaj więcej
Wybuch wojny w Strefie Gazy doprowadził do prawdziwej eksplozji aktów antysemickich nad Sekwaną. Noszenie kipy na ulicach Paryża i innych francuski...
Jednak teraz społeczność żydowska się kurczy. I to w przyspieszonym tempie. W ubiegłym roku na Aliję, czyli powrót do kraju przodków (Izraela) zdecydowało się 3,3 tys. francuskich Żydów, aż o 45 proc. więcej, niż rok wcześniej. Ponad dwa razy tyle podań czeka na rozpatrzenie.
Lepiej zdjąć mezuzę
– Może to zabrzmi dziwnie, ale w Izraelu czuję się na co dzień bezpieczniej, niż we Francji. Tylko okazjonalnie, kiedy są naloty, schodzimy do schronów. Izrael jest też krajem, który otworzył przede mną znacznie większe perspektywy. Tu wszystko jest nastawione na przyszłość, na rozwój – mówi „Rzeczpospolitej” Noam Nisand, dwudziestokilkuletni informatyk ze Strasburga.
Stolica Alzacji jest obok Paryża, Lyonu i Marsylii jednym z głównych ośrodków życia żydowskiego we Francji. Mieszka tu około 20 tys. Żydów. Ale to jest życie w coraz większym strachu. Położona w relatywnie niewielkiej odległości od Parlamentu Europejskiego ogromna Synagoga Pokoju jest 24 godziny na dobę pilnowana przez szturmowe oddziały policji CRS.
Czytaj więcej
Skrajna lewica stawia na antysemityzm. Skrajna prawica szykuje politykę przyjazną Putinowi. Francja znalazła się potrzasku - przekonuje wybitny fra...
– Nie mamy prawa do błędu, bo nienawidzą nas – mówił we wrześniu „Rzeczpospolitej” stojący przed budynkiem funkcjonariusz szturmowych oddziałów policji CRS. Miał w szczególności na myśli tragedię z 27 czerwca 2023 r., kiedy policjant Florian M. w czasie kontroli drogowej w podparyskim Nanterre zabił 17-letniego Nahela Merzouka. Chłopak pochodzenia algierskiego zamiast okazać żądane dokumenty gwałtownie ruszył autem. Ta śmierć wywołała w całym kraju zamieszki, w których brało udział około 200 tys. młodzieży z ubogich przedmieść, rannych zostało przeszło tysiąc policjantów, a wartość spalonych aut i budynków przekroczyła miliard euro. – Możemy strzelać tylko jeśli zostaniemy bezpośrednio zaatakowani. Kiedy to jest nóż, pół biedy. Ale jeśli agresor jest uzbrojony w broń palną, decydują ułamki sekundy. Albo on jest trafiony albo ja – mówi funkcjonariusz, cały czas trzymając rękę na karabinku maszynowym HK G36. To potężna broń zdolna wypluć 750 pocisków na minutę.
W taki sposób w całej Francji pilnowanych jest dziś przeszło 700 synagog i żydowskich szkół religijnych. Jednak służby porządkowe nie są rzecz jasna w stanie zapewnić podobnej ochrony Żydom na co dzień.
– Kipę noszę pod czapką, cicity (modlitewne frędzle) pod płaszczem. To jest względnie bezpieczna dzielnica, mieszkania są drogie – mówi mi Michel, na oko siedemdziesięcioletni nauczyciel Tory. – Ale jest wiele dzielnic Strasburga, do których się nie zapuszczam – dodaje.
Muzułmanów jest we Francji dwadzieścia razy więcej, niż Żydów
Rozmawiamy kilkaset metrów od Synagogi Pokoju. Wzdłuż ulicy stoją piękne kamienice z przełomu XIX i XX wieku, kiedy Alzacja była częścią świeżo powstałego Cesarstwa Niemieckiego i przeżyła niezwykły rozwój gospodarczy.
O podobnym doświadczeniu wspomina mi także Dominique Moisi, znany intelektualista i założyciel Francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (IFRI), którego ojciec, Jules, został wysłany do Auschwitz. – Mieszkam w 8. dzielnicy Paryża, w pobliżu Pałacu Elizejskiego. Tu jest więc bardzo bezpiecznie. Ale na przedmieścia stolicy jak Saint-Denis się nie zapuszczam – przyznaje „Rzeczpospolitej”. Tłumaczy, jak z okrytego złą sławą departamentu 93 na obrzeżach paryskiej metropolii Żydzi w ogóle wyjechali. To jest część zjawiska, które zwykło się we Francji nazywać „wewnętrzną Aliją”: koncentrowanie się społeczności żydowskiej w coraz mniejszej liczbie wybranych miejsc kraju.
91-letnia Doria Weinfeld stała się sierotą, gdy oboje jej rodzice padli ofiarą wielkiej akcji łapania Żydów w Marsylii (22-24 stycznia 1943 r.) i ich przewożenia do Auschwitz. Zachowała jednak wiarę przodków. Ale z tym jest coraz trudniej.
Czytaj więcej
Po blisko trzech latach przerwy Polska znów ma ambasadora w państwie żydowskim. Mimo że potępia pacyfikację Strefy Gazy.
– Moja sprzątaczka, która zresztą pochodzi z Algierii, poradziła mi, abym zdjęła z framugi przy drzwiach mezuzę (zwitek pergaminu z fragmentami Tory, którego religijni Żydzi dotykają przy wchodzeniu i wychodzeniu z domu). – Pani Weinfeld, po co ludzie mają wiedzieć, kto tu mieszka – tłumaczyła mi.
Alain Finkielkraut, wywodzący się z żydowskiej rodziny z Polski filozof i członek Akademii Francuskiej, wskazuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że wydarzenia na Bliskim Wschodzie nie są jedynym powodem rosnącego antysemityzmu nad Sekwaną.
– To jest też kwestia demografii. Muzułmanów jest we Francji osiem milionów, Żydów może ze dwadzieścia razy mniej. Francja Niepokorna (LFI), radykalne ugrupowanie lewicowe, liczy, że to dopiero początek budowy „nowego społeczeństwa” i, aby sobie zaskarbić ten muzułmański elektorat, stawia coraz mocniej na atakowanie Żydów. To jest antysemityzm, który jest oficjalnie antyrasistowski, mający bronić Palestyńczyków. A więc przez to o wiele trudniejszy do powstrzymania. Tradycyjny antysemityzm powiązany ze skrajną prawicą jest natomiast przedmiotem wstydu i o wiele bardziej ograniczony – tłumaczy Finkielkraut.
Lider Francji Niepokornej Jean-Luc Mélenchon ogłosił w niedzielę, że startuje w wyborach prezydenckich w kwietniu przyszłego roku. Nie da się wykluczyć koszmarnego scenariusza, w którym do drugiej tury przechodzi właśnie on oraz przedstawiciel skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego Jordan Bardella lub Marine Le Pen. Dla francuskich Żydów byłby to wtedy wybór między dżumą i cholerą.