Alain Finkielkraut: Mógłbym głosować na Marine Le Pen

Skrajna lewica stawia na antysemityzm. Skrajna prawica szykuje politykę przyjazną Putinowi. Francja znalazła się potrzasku - przekonuje wybitny francuski filozof żydowskiego pochodzenia.

Publikacja: 30.06.2024 12:30

Alain Finkielkraut

Alain Finkielkraut

Foto: PAP/EPA/ETIENNE LAURENT

 Jeśli wierzyć sondażom, większość Francuzów jest gotowych oddać głos na radykałów z prawicy i z lewicy, siły antysystemowe. Republika znalazła się na skraju upadku?

Sytuacja jest bardzo poważna. Ze znanych tylko sobie powodów Emmanuel Macron uznał, ze trzeba oddać głos ludowi w chwilę po tym, jak ten lud już zabrał głos w wyborach europejskich. Francja staje się świadkiem konfrontacji dwóch wielkich bloków: skrajnej prawicy i skrajnej lewicy. Perspektywa zdominowania Zgromadzenia Narodowego przez jeden z nich, a jakiś sposób przez oba na raz bardzo mnie zasmuca.

Czytaj więcej

Wybory we Francji. Czy Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen przejmie władzę? Francuzi głosują

Emmanuel Macron faktycznie stawia na równi  Zjednoczenie Narodowe i Nowy Front Ludowy. Ale wielu ekspertów podważa takie rozumowanie. Uważa, że zagrożenie ze strony Marine Le Pen jest niepomiernie większe niż Jean-Luc Melenchona.

Radykalna francuska lewica z pełną świadomością postawiła na antysemityzm. Bo tu nie chodzi o wybryki jakiś pojedynczych, napalonych polityków ale przemyślany wybór rodzaju społeczeństwa, w którym chce się żyć. Jean-Luc Melenchon, przywódca Francji Niepokornej, w niedawnym przemówieniu z radością ogłosił nadejście nowego społeczeństwa francuskiego ukształtowanego przez imigrację. I chce być częścią tej nowej Francji. A więc także jej antysemityzmu, który w swojej obecnej wersji został przyniesiony zza granicy i jest promowany wyłącznie przez część lewicy. Bo na skrajnej prawicy antysemityzm prawie nie istnieje. To radykalna lewica sięga po niego, aby uniemożliwić dojście do władzy skrajnej prawicy. To jest jakaś straszna ironia historii! 

Mówiąc wprost: Melenchon postawił na antysemityzm aby przyciągnąć głosy siedmiomilionowej mniejszości muzułmańskiej?

Taka jest jego logika. Oczywiście, nie wszyscy muzułmanie są antysemitami, należy zachować ostrożność. Stanowią oni wręcz mniejszość. Jednak radykalny antysemityzm, antysemityzm brutalny, czasem śmiertelny odnajdujemy wyłącznie tam, gdzie Republika straciła kontrolę nad swoim terytorium na rzecz Islamizmu. Rima Hassan, kandydatka Francji Niepokornej w wyborach europejskich, która urodziła się w palestyńskim obozie dla uchodźców w Syrii, twierdzi, że Izraelczycy szkolą psy aby gwałciły palestyńskich więźniów. To jest typ propagandy, którą słyszymy. Tu nie chodzi o, nazwijmy to, antysemityzm klasyczny jak to opisywał w swojej książce „Ideologia Francuska” Bernard Henry Levy ale ideologię wywodzącą się z zagranicy, którą przejęła francuska lewica.

Antysemityzm to jedyne zagrożenie, jakie należy wiązać z radykalną lewicą?

Jest też oczywiście jej program gospodarczy, którego realizacja podporządkowałaby Francję Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu. A także wizja szkoły Melenchona. Gabriel Attal, gdy był ministrem edukacji, chciał tu przywrócić dyscyplinę, zapowiadał „szok wiedzy”. Francja Niepokorna chce to wszystko skreślić, znieść autorytet szkoły. Tymczasem francuskie szkolnictwo jest w ruinie. A gdy idzie o kulturę, można odnieść wrażenie, że radykalna lewica widzi w niej resztki elitaryzmu społecznego, który należy przekreślić. 

Czytaj więcej

Wybory we Francji: Rośnie poparcie dla partii Marine Le Pen

Dlaczego były socjalistyczny prezydent Francois Hollande i obecny popularny przywódca Partii Socjalistycznej Raphael Glucksmann przyłączyli się do Melenchona budując Front Ludowy?

Hollande jest politykiem o wielkim doświadczeniu, ale tu wykazał się ogromną naiwnością. Sądzi, że będzie w stanie zmienić Front Ludowy od środka. Głęboko się jednak myli. Podporządkowanie lewicy humanistycznej przez lewicę radykalną stało się faktem. Gdy zaś idzie o Glucksmanna, jego decyzja o przyłączeniu się do sojuszu z Melenchonem jest ogromnym zawodem. Przez całą kampanię w wyborach europejskich był atakowany przez radykalną lewicę, nazywany syjonistą (Raphael Glucksmann jest synem nieżyjącego filozofa pochodzenia żydowskiego Andre Glucksmanna). Zapewniał, że sprawa ukraińska ma dla niego fundamentalne znaczenie. Uważa wręcz, że właśnie tam rozstrzyga się przyszłość Unii. Tymczasem Francja Niepokorna zwalcza francuskie wsparcie dla Kijowa. Mam wiele zarzutów do Macrona, ale w tym względzie jego postawa jest wzorowa. Bardzo długo starał się nawiązać rokowania z Putinem, ale w końcu zrozumiał, że nie jest to możliwe. I broni dziś z pełną determinację Ukrainy. Front Ludowy, jeśli doszedłby do władzy, nie robiłby tego.

Może dojść do sytuacji, w której głosowałby pan na Le Pen aby zatrzymać Melenchona?

Tak. 

W jakich okolicznościach?

Nigdy nie wyobrażałem sobie, że mógłby poprzeć Zjednoczenie Narodowe aby zatrzymać antysemityzm. Ale taki dzień może nadejść. Zrobiłbym to z ciężkim sercem. Ale rozważmy taki przypadek. Wyobraźmy sobie, że mieszkam w departamencie Vaucluse, na południu kraju. Tu kandyduje z Frontu Ludowego Raphael Arnaud, trzykrotnie notowany przez służby bezpieczeństwa państwa, który z radością powitał atak Hamasu na Izrael 7 października zeszłego roku jako spektakularny wyraz oporu narodu palestyńskiego. Gdyby przeszedł do drugiej tury a jego kontrkandydat, co bardzo prawdopodobne, wywodziłby się ze Zjednoczenia Narodowego, rzecz jasna głosowałbym na tego ostatniego aby Arnaud nie dostał się do parlamentu. 

Czytaj więcej

Tomasz Kubin: Klęska Macrona sprawi, że atmosfera będzie mocno zepsuta

Założyciel Frontu Narodowego, Jean-Marie Le Pen, jest związany ze środowiskami reżimu marszałka Petaina kolaborującego z Hitlerem - tym samym, który wysłał pańskiego ojca i dziadków do Auschwitz podobnie jak to zrobił z dziesiątkami tysięcy francuskich Żydów.

Marine Le Pen bardzo stanowczo odcięła się od ojca. Wyrzuciła go z partii, zmieniła nazwę ugrupowania. Potępiła wszystkie skandaliczne wypowiedzi ojca odnoszące się do drugiej wojny. Wytykanie korzeni jej ugrupowania bez uwzględnienia tej zmiany to intelektualne lenistwo. Zjednoczenie Narodowe trzeba atakować za to, czym faktycznie dziś jest a nie za to, czym było. Tak, po raz pierwszy od drugiej wojny światowej antysemityzm znalazł się w centrum polityki francuskiej. Ale z powodu skrajnej prawicy.

Mówimy o kraju z największą mniejszością żydowską w Europie. W 2019 roku został pan brutalnie zaatakowany na ulicy…

To były Żółte Kamizelki (lewicowy ruch protestu z 2019 r. - red.). Było ich jakaś pięćdziesiątka. Ale najbardziej agresywny w oczywisty sposób był imigrantem. Krzyczał do mnie: „Syjonisto, wracaj do Tel- Awiwu!”. To są okoliczności, w których dziś żyjemy.

Są miejsca w Paryżu, do których pan nie pójdzie?

Tu, gdzie mieszkam, obok Ogrodu Luksemburskiego, czuję się bezpiecznie. Ale nie poszedłbym do XVIII, XIX, XX dzielnicy. Zapewne też nie do X, gdzie się wychowałem. Zostałbym zaatakowany, obrażony.

Benjamin Netanjahu nie jest po części za to odpowiedzialny?

 To jest najgorszy premier, jakiego miał Izrael. Mówiłem to publicznie. Jestem duchem z tymi, którzy co tydzień manifestują w Jerozolimie i Tel- Awiwie domagając się jego dymisji. Ale można krytykować Netanjahu nie zarzucając mu ludobójstwa, nie mówiąc o tym, że armia izraelska prowadzi wojnę eksterminacyjną w Strefie Gazy. Nie wolno obarczać Żydów nowym Holokaustem.

Czytaj więcej

Francuski politolog przestrzega: Francja będzie w permanentnym konflikcie z Brukselą

Zjednoczenie Narodowe nie jest ugrupowaniem niebezpiecznym?

Jest, ale z innych powodów niż zwykle się mówi. Francuska skrajna prawica zerwała ze swoimi związkami z czasów Philippe’a Petaina, uwolniła się od nostalgii faszyzmu. Jednak gdy po raz pierwszy od osiemdziesięciu lat wojna na pełną skalę zawitała do Europy, mimo fasadowych deklaracji Zjednoczenie Narodowe wybrało stronę Rosji przeciw Ukrainie. To jest ugrupowanie, w którym bardzo wielu członków wyraża podziw dla Putina. Jules Michelet pisał proroczo w XIX wieku: „Rosja mówi, że jest uosobieniem chrześcijańska, ale jutro będzie mówiła w przyszłości, że uosabia socjalizm”. Dziś jest już pojutrze i można dodać, że teraz Rosja uosabia faszyzm.

Jaką politykę wobec Rosji prowadziłby francuska skrajna prawica w razie zdobycia władzy?

Marine Le Pen oświadczyła, że fakt, iż prezydent jest naczelnym zwierzchnikiem sił zbrojnych, to tylko tytuł honorowy. Podobna deklaracja oznacza, że chce ona odsunąć Macrona w tego kluczowego obszaa aby móc swobodnie prowadzić politykę przyjazną wobec Rosji. Co więcej, Zjednoczenie Narodowe stawia na zwycięstwo Donalda Trump w listopadzie, liczy, że ten groteskowy clown znów wróci do Białego Domu. No i zwycięstwo ugrupowania Le Pen prowadziłoby do otwartego sporu z Unią Europejską, filaru wsparcia dla Ukrainy.

Kto 30 czerwca jest pana pierwszym wyborem? 

Będę głosował na listę prowadzoną przez premiera Gabriela Attala (Razem dla Republiki, partia powołana przez Emmanuela Macrona - red.). Macron nigdy mnie nie przekonał, ale dziś Attal mówi jasno i twardo, przed jakimi zagrożeniami stoi Francja.

 W jakim stopniu rozwiązując niespodziewanie parlament Emmanuel Macron jest winny sytuacji, w jakiej znalazła się Francja?

W 2017 roku wbrew przewidywaniom wygrał wybory prezydenckie. Uwierzył wtedy w nieomylność swojego instynktu. Rozpisał 9 czerwca przedterminowe wybory uznając, że w głosowaniu na Parlament Europejski Francuzi chcieli się wyżyć ale kiedy przyjdzie im decydować o składzie Zgromadzenia Narodowego, wrócą po rozum do głowy. To jest szalone założenie, za które Macronowi przyjdzie zapłacić. Powody, dla którego Zjednoczenie Narodowe jest na fali, są jasne. Jose Ortega y Gasset mówił o prawie do ciągłości historycznej. Jednak z powodu masowej imigracji takie prawo nie jest we Francji przestrzegane. To wywołuje u Francuzów ogromny, egzystencjalny niepokój. Wszystkie ugrupowania polityczne powinny wyjść mu na przeciw, jednak tylko skrajna prawica to robi. Bo jak mówiłem, radykalna lewica nie tylko wolała zaakceptować zmianę społeczeństwa, ale stać się jego częścią.

Czytaj więcej

Emmanuel Macron napisał list do Francuzów. "Będę prezydentem niezależnie od wyniku wyborów"

W tej kampanii wyborczej Republikanie, emanacja Gaullizmu, rozpadli się. Mniejsza część ugrupowania pod kierunkiem jego dotychczasowego przewodniczącego Erica Ciotti zdecydowała się na sojusz z Le Pen. Reszta z trudem notuje w sondażach kilka procent poparcia. To jest koniec ruchu, który wydał czterech prezydentów V Republiki: generała De Gaulle’a, Georgesa Pompidou, Jacquesa Chiraca i Nicolasa Sarkozy?

Gaullizm z trudem jeszcze trwa, niewiele z niego zostaje. To jest bardzo niepokojące, bo francuska demokracja potrzebuje prawicy godnej tej nazwy podobnie jak socjal-demokracji. Implozja obu tych kierunków politycznych, ich możliwe zniknięcie jest bardzo niebezpieczne. Macron chciał przekreślić tradycyjny podział na prawicę i lewicę i zastąpić go podziałem na ugrupowanie postępowe i konserwatywne. Nigdy nie byłem entuzjastą takiego rozwiązania. Mam nadzieję, że tradycyjna lewica i prawica znów się jednak odrodzą. 

V Republika, ustrój utworzony przez generała de Gaulle’a, też może przejść do historii?

Wierzę, że tak się nie stanie. Ale wszystko jest dziś możliwe. Być może Emmanuel Macron zostanie zmuszony do dymisji? Mam jednak nadzieję, że instytucje państwa prawa przetrwają tą niezwykłą burzę wywołaną przez prezydenta.

 Co pozostanie z Macronizmu?

Nie zdołał przywrócić kontroli nad granicami, nie odbudował autorytetu szkoły. W tych dwóch kluczowych punktach poniósł klęskę. Udało mu się przeprowadzić pewne reformy gospodarcze w tym liberalizację rynku pracy i zmianę systemu emerytalnego. Ale czy przetrwają szturm radykalizmu? Za wcześnie, aby dziś to rozstrzygnąć. 

 Jeśli wierzyć sondażom, większość Francuzów jest gotowych oddać głos na radykałów z prawicy i z lewicy, siły antysystemowe. Republika znalazła się na skraju upadku?

Sytuacja jest bardzo poważna. Ze znanych tylko sobie powodów Emmanuel Macron uznał, ze trzeba oddać głos ludowi w chwilę po tym, jak ten lud już zabrał głos w wyborach europejskich. Francja staje się świadkiem konfrontacji dwóch wielkich bloków: skrajnej prawicy i skrajnej lewicy. Perspektywa zdominowania Zgromadzenia Narodowego przez jeden z nich, a jakiś sposób przez oba na raz bardzo mnie zasmuca.

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Biden zapowiada powrót na szlak kampanii. "Wiemy, dokąd prowadzi nas Trump"
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Polityka
Nieoficjalnie. Obywatel Niemiec skazany na śmierć na Białorusi
Polityka
Ursula von der Leyen zapowiada korekty. "Wszyscy mamy poczucie, że UE potrzebuje zmian"
Polityka
Przemysław Wipler o zatrzymaniu Romanowskiego: Nie zostawia się kolegów
Polityka
Joe Biden coraz poważniej myśli o wycofaniu się. Demokraci: To kwestia czasu