Cały czas domagają się oni ukarania winnych katastrofy budowlanej na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie, w której zginęło 16 osób. Według powszechnego przekonania do tragedii doprowadziła powszechna korupcja wśród rządzących i idący za tym brak nadzoru budowlanego. W ciągu kilku miesięcy władze, ustępując pod naporem demonstrantów, nakazały aresztowanie 16 osób (w tym byłych dwóch ministrów) oraz opublikowanie dokumentacji dotyczącej katastrofy i śledztwa w jej sprawie. Ale opozycja od razu zauważyła, że w ujawnionych aktach są znaczne luki i manifestacje trwały dalej.
Od połowy sierpnia nastąpiła znaczna brutalizacja protestów. Zamaskowani ludzie demolowali biura rządzącej Serbskiej Partii Postępu Vučicia. Jedno z nich nawet podpalono, co stało się sygnałem do ataku „tituszek” na protestujących. Ale bojówkarzom nie udało się pokonać niezadowolonych i teraz mają ich zastąpić pokojowi demonstranci wyprowadzeni na ulice przez rząd. Jednak obserwatorzy wątpią, by prezydentowi – który cały czas grozi użyciem „całej siły państwa” – udało się zebrać jakąś znaczącą przeciwwagę dla protestujących.
– Rozłam w społeczeństwie i masowość protestów stanowią główne zagrożenie (dla rządzących). Prezydentowi Vučiciowi nie udaje się sensownie na to reagować. Jest coraz dalej od możliwości nawiązania dialogu z ogromną liczbą protestujących – opisuje sytuację rosyjska ekspertka Jekaterina Entina. Sami Serbowie mówią o „ogromnym rozziewie między rządzącą elitą a protestującymi”, uważając, że prezydenta i jego ludzi nie popiera żadna znacząca grupa społeczna.
Czy będą przedterminowe wybory albo prezydenckie, albo parlamentarne?
Wcześniej powoli ustępując pod naporem manifestacji, Vučić zdymisjonował rząd, teraz zapowiada, że możliwe są wybory prezydenckie, w których nie będzie startował. Ale protestujący domagają się przedterminowych wyborów parlamentarnych, a nie prezydenckich, ale na to Vučić nie chce się zgodzić.
Politycznie panuje pat: społeczeństwo nie jest w stanie zmusić władz do ustępstw; władze nie mogą spacyfikować społeczeństwa. Część ekspertów sądzi, że przy mocnym nacisku ze strony Unii Europejskiej Vučić ustąpiłby, ale Bruksela nie ma ochoty mieszać się w wewnętrzny kryzys nieunijnego państwa. Prognozy rozwoju sytuacji sięgają od wprowadzenia stanu wyjątkowego i wyprowadzenia wojska na ulice po obalenie prezydenta.