Serbia. Prezydent Vučić zgarnia wszystko

Wybory parlamentarne umocniły władzę prorosyjskiego polityka.

Publikacja: 18.12.2023 22:00

Prezydent Aleksandar Vučić (w swetrze) w noc wyborczą, po ogłoszeniu wstępnych wyników

Prezydent Aleksandar Vučić (w swetrze) w noc wyborczą, po ogłoszeniu wstępnych wyników

Foto: AFP

– To absolutne zwycięstwo i jestem szczęśliwy – oświadczył prezydent po ogłoszeniu wstępnych wyników przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Wygrała je i uzyskała większość w Skupsztinie koalicja partii wspieranych przez Vučicia. To jego wizerunek zapełniał koalicyjne plakaty, samo głosowanie było przyjmowane w kraju jak referendum wobec prezydenta.

Kluczowa figura

W dodatku ludzie prezydenta uzyskali lepszy wynik niż w poprzednich wyborach, które odbyły się niecałe dwa lata temu. W ciągu siedmiu ostatnich lat w Serbii trzy razy były przedterminowe wybory.

Czytaj więcej

Serbia odwraca się od prezydenta. Czy Aleksandar Vučić w końcu się doigra?

„Skala zwycięstwa oznacza, że Vučić pozostanie kluczową postacią polityczną dla dyplomacji USA i UE na Bałkanach Zachodnich” – podsumował Politico.

Triumfu prezydenta oskarżanego o kumoterstwo i sprzyjanie gigantycznym niegospodarnościom przy realizacji zagranicznych inwestycji nie są w stanie zepsuć nawet opozycyjne oskarżenia o fałszerstwa. – Tuż przed wyborami wydano 40 tys. nowych dowodów osobistych dla osób spoza miasta. Nie ma takiej możliwości, by rządzący legalnie wygrali w Belgradzie – mówił jeden z polityków opozycyjnego ugrupowania Serbia przeciw Przemocy Miroslav Aleksić. Poza parlamentarnymi odbywały się też wybory lokalne, w tym w Belgradzie.

Stolica była terytorium opozycji od maja, gdy zaczęły się ogromne manifestacje przeciwników Vučicia po dwóch strzelaninach w stolicy i jej pobliżu, w których było kilkanaście ofiar. Całe społeczeństwo przeżyło szok, a opozycja oskarżała prezydenta i jego stronników (przede wszystkim telewizje) o propagowanie przemocy. Stąd i nazwa opozycyjnego ugrupowania – Serbia przeciw Przemocy.

Właśnie pod naciskiem wielotysięcznych manifestacji prezydent ogłosił przedterminowe wybory. – Opozycja chciała początkowo tylko wyborów w stolicy, gdzie mogła zwyciężyć. Ale gdy protesty zaczęły wygasać, zażądała parlamentarnych. Vučicia to zadowoliło – przypomina serbski analityk Cvijetin Milivojević.

Czytaj więcej

Prezydent Serbii zapowiada więzienie dla obywateli, którzy zaciągnęli się do grupy Wagnera

– Być może mieliśmy najgorszy proces wyborczy – mówi teraz jeden z opozycyjnych przywódców Radomir Lazović. Na północy kraju pobito obserwatorów na wyborach, innym tylko grożono przemocą. W głosowaniu podobno wzięli udział niezarejestrowani wcześniej Serbowie z Bośni i Hercegowiny. Władze gwałtownie zaprzeczają, ale lider tamtejszych Serbów Milorad Dodik opublikował swoje zdjęcie przy urnie.

„Terytorium Putina”

Jednak protesty mogą obecnie co najwyżej doprowadzić do uznania wygranej opozycji w stolicy, co w niczym nie przeszkodzi dalszym rządom Vučicia. – Opozycja nie potrafiła zjednoczyć się i wystąpić wspólnym frontem przeciw rządzącym. W rezultacie nie będzie silnej opozycji – mówi jedna z rosyjskich analityczek. W Moskwie uważnie przyglądają się sytuacji w Serbii, gdzie Vučić co prawda negocjuje wstąpienie do UE, ale odmawia wprowadzenia sankcji przeciw Rosji.

Jak bardzo prorosyjski jest jego reżim, przekonali się rosyjscy emigranci uciekający z ojczyzny przed wojną. Za wystąpienia przeciw Putinowi w Serbii wielu z nich zostało pobitych, innych deportowano. – To terytorium Putina – mówią teraz o Serbii. Podobno w kraju pojawiła się nawet grupa związana z wojskowym wywiadem GRU, która chciała prowadzić dywersje w Kosowie. Ale ostatecznie Kreml nie dał na to pieniędzy.

– Wybory w grudniu pozwalają Vučiciowi dość długo przeciągać formowanie rządu. (…) W rezultacie Belgrad może odsuwać wypełnienie żądań UE w sprawie sankcji na Rosję i w sprawie porozumienia z Kosowem co najmniej do jesieni 2024 roku. A wtedy świat może znajdować się już w zupełnie innej geopolitycznej rzeczywistości – sądzi analityk Jekaterina Etnina.

Wszyscy bowiem europejscy autokraci i dyktatorzy (jak Vučić, premier Viktor Orbán czy Władimir Putin) czekają na amerykańskie wybory i wygraną Donalda Trumpa. Jak i inni, Vučić sądzi, że łatwo się z nim porozumie i wsparty przez niego będzie negocjował o członkostwie w Unii z silniejszej pozycji. Przede wszystkim nie chce zrywać więzi z Rosją. Ale i opozycyjni politycy również tego nie chcą.

Jeden z nich Dragan Dilas wielokrotnie mówił, iż „nieracjonalnie jest psuć stosunki z Moskwą” bez względu na to, że „komplikuje to pozycję Serbii” w negocjacjach z Unią Europejską.

– To absolutne zwycięstwo i jestem szczęśliwy – oświadczył prezydent po ogłoszeniu wstępnych wyników przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Wygrała je i uzyskała większość w Skupsztinie koalicja partii wspieranych przez Vučicia. To jego wizerunek zapełniał koalicyjne plakaty, samo głosowanie było przyjmowane w kraju jak referendum wobec prezydenta.

Pozostało 93% artykułu
Polityka
Fińska prawica zmienia zdanie ws. UE. "Nie wychodzić, mieć plan na wypadek rozpadu"
Polityka
Jest decyzja Senatu USA ws. pomocy dla Ukrainy. Broń za miliard dolarów trafi nad Dniepr
Polityka
Argentyna: Javier Milei ma nadwyżkę w budżecie. I protestujących na ulicach
Polityka
Świat zapomniał o Białorusi. Co na to przeciwnicy dyktatora?
Polityka
Wybory do PE. Czy eurosceptycy zatrzymają integrację?