Frank-Walter Steinmeier ostrzegł, że świat nie powinien doprowadzić do przemiany ładów międzynarodowych w „legowisko dla złodziei”, gdzie bez skrupułów wielkie mocarstwa narzucają swoją wolę. Jego wypowiedź, wygłoszona podczas sympozjum w środę wieczorem, była jedną z najsilniejszych publicznych ocen polityki USA ze strony zachodniego przywódcy.
Krytyka polityki USA. Prezydent Niemiec o łamaniu zasad
Steinmeier wskazał, że dotychczas jednym z fundamentów powojennego ładu światowego była współpraca Stanów Zjednoczonych jako głównego partnera Zachodu. Ciężkie naruszenia zasad, w tym ostatnie działania Waszyngtonu – które wydają się odnosić m.in. do siłowej zmiany władzy w Wenezueli – stanowią jego zdaniem „drugi historyczny rozłam” w porządku światowym.
Słowa niemieckiego prezydenta były reakcją na działania USA w Caracas. W nocy z piątku na sobotę (rankiem w sobotę czasu polskiego) pojawiły się doniesienia o eksplozjach w stolicy Wenezueli. Po pewnym czasie przekazano, że Donald Trump nakazał armii USA atak na cele w Wenezueli, zaś później – że Nicolás Maduro został „schwytany i wywieziony z kraju” oraz oskarżony w Sądzie Okręgowym Południowego Dystryktu Nowego Jorku.
Czytaj więcej
Obalony przywódca Wenezueli Nicolás Maduro stanął w poniedziałek przed federalnym sądem w Nowym Jorku, gdzie usłyszał zarzuty związane z handlem na...
– Chodzi o to, by zapobiec przemianie świata w „raj dla rabusiów”, gdzie najbezczelniejsi biorą, co chcą, a regiony i całe państwa traktowane są jak własność kilku wielkich mocarstw – mówił Steinmeier.
Były minister spraw zagranicznych Niemiec podkreślił, że wcześniej światu zaszkodziły m.in. aneksja Krymu przez Rosję i pełnoskalowa inwazja na Ukrainę, które były „przełomowymi momentami”. Teraz – jego zdaniem – podobne niebezpieczne zjawisko obserwujemy także w polityce USA.
Prezydent Niemiec wskazał, że w obliczu takich wyzwań konieczna jest aktywna interwencja społeczności międzynarodowej w sytuacjach zagrażających stabilności światowej. Wymienił m.in. Brazyliję i Indie jako kraje, które – jego zdaniem – należy przekonać do aktywnej ochrony porządku opartego na zasadach.
W jego ocenie, zachowanie demokracji i reguł ładu międzynarodowego wymaga zaangażowania szerokiego grona państw – nie tylko tradycyjnych sojuszników, ale również partnerów spoza kręgu Zachodu.
Czytaj więcej
Jeszcze świat się nie otrząsnął po amerykańskiej interwencji w Wenezueli, a już robi się gorąco wokół Grenlandii. Temat ma swoją historię, ale groź...
Kanclerz Merz ostrzegał przed nowym porządkiem świata
Wcześniej, na corocznej konferencji niemieckich ambasadorów we wrześniu w Berlinie, wątpliwości na temat polityki administracji Donalda Trumpa wygłaszał kanclerz Friedrich Merz. Wskazał, że Europa nie może już podchodzić do stosunków ze Stanami Zjednoczonymi w sposób, do jakiego była przyzwyczajona.
– Musimy uznać jeden fakt. Nasze relacje z USA się zmieniają. Stany Zjednoczone również dokonują ponownej oceny swoich interesów – mówił. – Nie dzieje się to tylko od kilku dni. My, tutaj w Europie, także musimy dostosować nasze interesy, bez fałszywej nostalgii – wskazywał kanclerz.
– Staje się jasne, że to partnerstwo nie będzie już czymś oczywistym. Będzie ono w większym stopniu oparte na konkretnych kwestiach i interesach – podkreślił Merz.