Tym razem lewica już tego nie przegapi. Jesienią 2018 roku dała się zaskoczyć szerokim ruchem blokad dróg i starć z policją, których punktem wyjścia było podniesienie przez świeżo wybranego Emmanuela Macrona cen oleju napędowego. I choć protesty wygasły dopiero po dwóch latach, ugrupowania lewicowe nie wykorzystały ich do powrotu do władzy.
Dlatego w ten czwartek, inaugurując „letni uniwersytet” w Valence, sekretarz generalny radykalnie lewicowego ruchu Francja Niepokorna (FI) Manuel Bompard zapowiedział „pełne wsparcie” dla nabierającej rumieńców oddolnej inicjatywy „bloquons tout” (Zablokujmy wszystko). Tego samego dnia na drugim końcu kraju, w Strasburgu, liderka ugrupowania Ekolodzy Marine Tondelier przyłączyła się do tego poparcia. Wcześniej w tym samym kierunku poszli Komuniści. I ku temu samemu skłaniają się Socjaliści.