Z badania wynika, że 16 proc. ankietowanych uznaje prezydenta za głównego winowajcę afery Zondacrypto. To najwyższy wynik spośród wszystkich wskazywanych osób i instytucji.

Niewiele mniej respondentów – 15 proc. – odpowiedzialnością obarcza rząd. Wyniki sugerują, że część społeczeństwa oczekuje od władz państwowych skuteczniejszego nadzoru nad rynkiem kryptowalut oraz działań ograniczających ryzyko podobnych kryzysów w przyszłości.

Na trzecim miejscu znalazły się instytucje nadzoru finansowego, które za odpowiedzialne uznaje 12 proc. badanych. Respondenci wskazywali także inne podmioty publiczne i państwowe.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Tokeny z Zondacrypto na biurku prezydenta

Według sondażu: 9 proc. ankietowanych obwinia Polski Komitet Olimpijski, 8 proc. wskazuje służby specjalne, a 5 proc. wymienia inne instytucje. Jedynie 2 proc. respondentów uważa, że w sprawie afery Zondacrypto nikt nie ponosi winy.

Afera Zondacrypto. Duża grupa Polaków nie zna sprawy lub nie ma zdania

Badanie pokazuje jednocześnie, że sprawa nie przebiła się jeszcze do świadomości całego społeczeństwa. Aż 21 proc. respondentów przyznało, że nie słyszało o aferze Zondacrypto.

Jeszcze większa grupa – 32 proc. badanych – zadeklarowała, że nie ma wyrobionej opinii na temat odpowiedzialności za kryzys lub nie potrafi wskazać konkretnych winnych.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Trzecie podejście do kryptoustawy, czyli pułapka Tuska na Nawrockiego

W aferze Zondacrypto poszkodowani stracili co najmniej 350 mln złotych

Zondacrypto była największą polską giełdą pozwalającą na obrót kryptowalutami (należąca do spółki zarejestrowanej w Estonii). W kwietniu pojawiły się informacje o problemach giełdy z płynnością finansową, a 16 kwietnia szef Zondacrypto, Przemysław Kral ujawnił, że nie ma klucza dostępu do tzw. zimnego portfela, zawierającego 4 500 bitcoinów (ich wartość to ok. 330 milionów dolarów). Ze słów Krala wynikało, że klucz posiada Sylwester Suszek, założyciel giełdy BitBay, poprzednika Zondacrypto, który zaginął w 2022 roku i do dziś jego los jest nieznany. 

17 kwietnia Kral miał wyjechać do Izraela (posiada obywatelstwo tego kraju, co oznacza, że nie grozi mu ekstradycja z Izraela do Polski). 

Rada nadzorcza zarejestrowanej w Estonii spółki, która była operatorem Zondacrypto, podała się do dymisji, a Kral pożegnał się mailowo ze współpracownikami, którzy zaczęli otrzymywać wypowiedzenia w związku z „całkowitą likwidacją pracodawcy”. 

Szacuje się, że poszkodowanych w sprawie Zondacrypto może być kilkadziesiąt tysięcy osób, które straciły co najmniej 350 mln złotych (choć ostateczna wysokość strat może być nawet kilkukrotnie wyższa). Prokuratura wszczęła już śledztwo w tej sprawie. Z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że zdecydowana większość (ponad 82 proc.) jest przeciw państwowej pomocy dla klientów Zondacrypto, a 58,7 proc. jest zdania, że inwestorzy powinni zdawać sobie sprawę z ryzyka.