To jest najpoważniejsza zmiana francuskiej strategii atomowej, odkąd została ona po raz pierwszy sformułowana w paryskiej Szkole Wojskowej 3 listopada 1959 r. przez generała Charles’a de Gaulle’a. Dlatego Macron ogłosił ją w wyjątkowym miejscu: bazie marynarki wojennej koło Brestu, mając za plecami jeden z czterech okrętów podwodnych zdolnych wystrzelić pociski jądrowe.
Zdaniem francuskiego prezydenta rewolucja jest konieczna nie tylko dlatego, że Rosja mnoży groźby użycia taktycznej broni jądrowej na Ukrainie, a po umowach międzynarodowych, które ograniczały zbrojenia atomowe, „pozostały zgliszcza”. Kluczowe są także wątpliwości co do wiarygodności zobowiązań Ameryki. Dlatego zdaniem Macrona Europejczycy nie mogą już dłużej opierać swojego bezpieczeństwa na zapewnianiach potęg spoza kontynentu.