Reklama

Europa łamie tabu w sprawie broni atomowej. Czy jest w stanie zastąpić USA?

Wiceszef Pentagonu Elbridge Colby zapewnił w Monachium, że USA utrzymają parasol jądrowy nad europejskimi aliantami. Ale ci nie bardzo mu wierzą.

Publikacja: 17.02.2026 11:57

Emmanuel Macron i Friedrich Merz

Emmanuel Macron i Friedrich Merz

Foto: REUTERS

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są obecne relacje między USA a Europą w kontekście ochrony jądrowej?
  • Dlaczego niektórzy europejscy politycy rozważają alternatywne programy odstraszania jądrowego?
  • Jakie inicjatywy w sprawie jądrowej ochrony podejmowane są przez Niemcy i Francję?
  • Jakie stanowisko wobec broni jądrowej zajmują Polska oraz inne kraje europejskie?
  • Jakie są potencjalne ograniczenia europejskich programów odstraszania jądrowego?

To jest jak stąpanie po cienkim lodzie. W trakcie Konferencji Bezpieczeństwa w bawarskiej stolicy Friedrich Merz przyznał, że prowadził już wstępne, poufne rozmowy z Emmanuelem Macronem w sprawie przystąpienia Niemiec do programu francuskiego odstraszania jądrowego. Jednak jego własny minister obrony Boris Pistorius w tym samym czasie okazał się o wiele bardziej ostrożny.

– Nadal łączy nas sojusz – oświadczył odnosząc się do relacji z Ameryką. – Nie jestem gotowy pogrzebać tego sojuszu zanim sam nie skona. I nie widzę w tej chwili takiego niebezpieczeństwa – dodał. 

W poniedziałek, gdy już wszyscy uczestnicy monachijskiej konferencji się rozjechali, jeden z rzeczników Merza zapewniał w Berlinie, że rozmowy z Francuzami „są na bardzo wstępnym etapie a ich celem w żadnym wypadku nie jest zastąpienie amerykańskiego parasola atomowego”.

Czytaj więcej

Ameryka wyciąga rękę do Europy. Co Marco Rubio powiedział w Monachium?
Reklama
Reklama

Ale w tę dyskusję włączyli się nie tylko Niemcy. Prezydent Polski Karol Nawrocki, który w Monachium nie był, powiedział w niedzielę w Polsat News: „zbudowanie bezpieczeństwa Polski nawet w oparciu o potencjał jądrowy jest kierunkiem, który popieram”. Co dokładnie oznaczały plany prezydenta? Czy były wyrazem braku zaufania do amerykańskich gwarancji atomowych? Nie wiadomo. Jednak szef MON dzień później nie chciał w otwarty sposób się od deklaracji głowy państwa odciąć, choć pozostawał bardzo ostrożny. Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że jest „za rozwojem własnych zdolności badawczych i rozwojowych” gdy idzie o potencjał jądrowy. Jak dodał, w sprawie zdolności nuklearnych „lepiej więcej robić niż komunikować i mówić o planach, i zamierzeniach”.

W skrajnej sytuacji Władimir Putin może użyć broni jądrowej przeciw Europie

Już pod koniec lutego Emmanuel Macron ma wygłosić przemówienie, w którym przedstawi perspektywy uwzględnienia „kluczowych krajów europejskich” w programie francuskiego odstraszania jądrowego.

– Cieszy otwartość prezydenta Francji na temat parasola nuklearnego – oświadczył szef MON.

Z kolei w wywiadzie dla amerykańskiego pisma „The Atlantic” premier Szwecji Ulf Kristersson przyznał, że sonduje możliwość wejścia pod ochronę jądrową Francji, ale także Wielkiej Brytanii. W Monachium w tym samym kierunku szły deklaracje premier Łotwy Eviki Siliny. A także wiceszefowej estońskiego MON Tuuli Duneton. 

W trakcie monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa sekretarz stanu Marco Rubio starał się co prawda być bardziej pojednawczy wobec Europejczyków niż rok wcześniej w tym samym miejscu wiceprezydent JD Vance. A zastępca sekretarza wojny Elbridge Colby jasno wyłożył, jaki ma być nowy podział zadań w czymś, co nazwał NATO 3.0: Europejczycy przejmują zasadniczy ciężar obrony konwencjonalnej swojego kontynentu, podczas gdy Amerykanie koncentrują się na utrzymaniu parasola jądrowego nad europejskimi aliantami. 

Czytaj więcej

Merz ostrzega Amerykę
Reklama
Reklama

Tyle, że wolna Europa już Amerykanom nie wierzy. A przynajmniej nie w takim stopniu, aby nie szykować planu B na wypadek, gdyby Waszyngton jednak zawiódł.

– Więź transatlantycka nie jest już gwarantowana – mówił otwierając konferencję Merz. 

300

Tyle głowic atomowych mają wspólnie Francja i Wielka Brytania

Sprawa odstraszania nuklearnego stała się szczególnie istotna od rosyjskiej inwazji na Ukrainę cztery lata temu. Nie tylko Władimir Putin zaczął straszyć użyciem atomowej broni atomowej, ale też rozmieścił ją na Białorusi, niedaleko granic Polski. Jak wskazują organizatorzy monachijskiej konferencji w specjalnym raporcie poświęconym atomowym opcjom Europy, bilans tej strategii Kremla nie jest jednoznaczny. Z jednej strony Moskwa dzięki temu powstrzymała Zachód przed bezpośrednim zaangażowaniem w starcia zbrojne. Z drugiej jednak nie zapobiegła stopniowemu rozszerzeniu przez Amerykanów i Europejczyków palety broni, jaką przekazują Ukraińcom: dziś obejmuje ona tak czołgi, jak i myśliwce czy pociski precyzyjnego, dalekiego rażenia. Tyle, że jak wskazują autorzy raportu, jeśli rosyjski front w Ukrainie się załamie albo reżim Putina poczuje się bezpośrednio zagrożony, może ponownie zagrozić użyciem broni jądrowej, a nawet tę groźbę spełnić. 

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Broń atomowa na Białorusi to problem dla Aleksandra Łukaszenki, nie dla Polski

Czy Francja byłaby gotowa użyć broni atomowej w obronie Warszawy?

Czy wówczas Amerykanie zaryzykują atomowe starcie z Rosją w obronie Europy? Żadna z alternatywnych gwarancji bezpieczeństwa jądrowego nie jest bardziej wiarygodna – można przeczytać we wspomnianym raporcie. Gdy idzie o Francję, najważniejsze problemy mają charakter doktrynalny. Od czasów generała De Gaulle’a Paryż utrzymuje enigmatyczne stanowisko, że francuska strategia atomowa „ma wymiar europejski”. Czy to jednak oznacza, że Francuzi byliby gotowi użyć sił jądrowych w obronie Warszawy i narazić się na podobną odpowiedź ze strony Rosji – nie wiadomo. Macron wyklucza udział w podejmowaniu w tej sprawie decyzji kogokolwiek innego, niż prezydent republiki. Nie zgadza się też na udział finansowy innych krajów europejskich w finansowaniu francuskiego programu atomowego. I nie posunął się póki co do decyzji o rozmieszczeniu komponentów broni jądrowej Francji i w krajach sojuszniczych. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Czy Emmanuel Macron zdoła przekształcić UE w potęgę równą USA?

Jeszcze bardziej wątpliwe byłoby poleganie przez Polskę na brytyjskich siłach atomowych. A to dlatego, że inaczej niż Paryż, Londyn jest technologicznie i sprzętowo uzależniony w tym względzie od Amerykanów. Francja i Wielka Brytania mają zresztą łącznie około 500 głowic atomowych, daleko za mało, niż potrzeba dla skutecznego odstraszania Rosji. Brakuje tu też taktycznej broni jądrowej. Zmiana tego stanu rzeczy wymagałaby kolosalnych nakładów, na które nie stać obu krajów. 

Broń atomowa na świecie

Broń atomowa na świecie

Foto: PAP

Innym rozwiązaniem są europejskie siły jądrowe. Finansowo to wizja dużo łatwiejsza do przełknięcia. Powstaje jednak pytanie, kto miałby decydować o naciśnięciu guzika atomowego. Przewodnicząca Komisji Europejskiej? Szef Rady Europejskiej? A może jednogłośnie wszystkie kraje UE? Żadna z tych opcji nie jest realistyczna. Podobnie jak zgoda sąsiadów Niemiec na to, żeby Berlin miał własną broń jądrową. 

Po raz pierwszy tabu zbudowania przez Europejczyków własnego parasola jądrowego zostało złamane. Ale jasnej wizji jak zastąpić tu Amerykanów nie ma. 

Dyplomacja
To ten kraj zostanie kolejnym członkiem UE? Może zadziałać „efekt Trumpa”
Dyplomacja
Kanclerz Niemiec mówił, że II wojna światowa trwała cztery lata. Szef MSWiA: Niefortunne
Dyplomacja
MSZ Francji wzywa ambasadora USA. „Niedopuszczalna ingerencja”
Dyplomacja
Węgry zablokują nowe sankcje UE wobec Rosji w związku ze sporem o rurociąg na Ukrainie
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama