Reklama

Rusłan Szoszyn: Broń atomowa na Białorusi to problem dla Aleksandra Łukaszenki, nie dla Polski

Paranoja i chęć zachowania władzy. To są prawdziwe powody, dla których Aleksandrowi Łukaszence śpieszy się z rozmieszczeniem najnowszej rosyjskiej broni atomowej w swoim kraju. I białoruski dyktator staje się jej zakładnikiem.
Rusłan Szoszyn: Broń atomowa na Białorusi to problem dla Aleksandra Łukaszenki, nie dla Polski

Foto: president.gov.by

Reklama

– Nie ma środków, które wyłapują taką broń. Nie da się jej przechwycić czy zestrzelić – tłumaczył ostatnio Aleksander Łukaszenko podczas wizyty w Borysowie. Pracownicy fabryki produkującej sprzęt strażacki zostali przez dyktatora szczególnie wyróżnieni, bo jako pierwsi dowiedzieli się o tym, że obecnie w ich kraju jest około 30 miejsc, które nadają się do rozmieszczenia hipersonicznych pocisków balistycznych średniego zasięgu Oriesznik (Leszczyna).

Mają pojawić się na Białorusi w drugiej połowie 2025 roku (wcześniej Rosjanie już przerzucą broń atomową i wyrzutnie Iskander). Co więcej, urzędujący od ponad trzech dekad przywódca z wielką dumą oznajmił, że to on będzie „wyznaczał cele”. – Guzik będziemy wciskać razem (z Putinem – red.) – przekonywał. Czy obecność rosyjskiej broni atomowej poprawi życie pracowników fabryki w Borysowie? Robotnikom białoruskich zakładów pracy takimi pytaniami nie wolno zaprzątać sobie głowy.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama