Ludowcom zależy głównie na wyborcach spoza wielkich miast. A tam kwestia
zerwania z wprowadzoną przez PiS w 2018 r. dwukadencyjnością władz
samorządowych to temat niezwykle gorący. Może nie w szerokim elektoracie, ale
na pewno w kręgach lokalnych elit. I nawet jeśli nie wywodzą się z kręgów
ludowców, to taki wist lidera PSL z pewnością jest przez nie świetnie
odbierany.
Władysław Kosiniak-Kamysz umie też liczyć. Od wprowadzenia
przepisów o dwukadencyjności minęło już siedem lat. Kolejne wybory samorządowe w
2029 r. „wyczyszczą” 61 proc. polskich gmin; ograniczenie kadencji do dwóch wymusi
wymianę włodarzy w 1,5 tys. samorządów. Ich fotele stają się więc powoli
„gorącymi krzesłami” i każdy, kto zapewni im przedłużenie możliwości działania, staje
się ich dobrym sojusznikiem.