Reklama

Czy Emmanuel Macron zdoła przekształcić UE w potęgę równą USA?

Na rok przed odejściem z Pałacu Elizejskiego Emmanuel Macron próbuje raz jeszcze przekształcić Unię w potęgę równą Ameryce i Chinom. Ale bez Niemców tego nie zrobi.

Publikacja: 12.02.2026 15:00

Emmanuel Macron

Emmanuel Macron

Foto: REUTERS

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są kluczowe wyzwania stojące przed Emmanuelem Macronem przed końcem jego kadencji?
  • Dlaczego wsparcie Niemiec jest niezbędne dla realizacji planów Macrona dotyczących Unii Europejskiej?
  • Jak zmienia się postrzeganie europejskiej obronności w kontekście współczesnej polityki międzynarodowej?
  • Jakie inwestycje w technologie mają pomóc Europie konkurować z globalnymi potęgami?
  • Co może wpłynąć na przyszłość współpracy francusko-niemieckiej w dziedzinie obronności?
  • Na czym polega różnica w strategii gospodarczej między Francją a Niemcami?

W 2017 r. 39-letni były minister finansów uwiódł Francuzów obietnicą wyrwania z marazmu nie tylko ich własnego kraju, ale całej Zjednoczonej Europy. W noc wyborczą ogłosił swój tryumf na dziedzińcu Luwru przy dźwiękach nie Marsylianki, ale instrumentalnej wersji Ody do Radości z IX Symfonii Beethovena: europejskiego hymnu.

Dziewięć lat później reformatorski bilans prezydenta Emmanuela Macrona na polu krajowym pozostaje skromny. Nie udało się pobudzić wzrostu gospodarczego i uzdrowić jego finansów. Bezrobocie znów zbliża się do 8 proc. osób w wieku produkcyjnym. Przede wszystkim jednak, rozbijając system partyjny i nieopacznie rozpisując przedterminowe wybory parlamentarne w 2024 r., Macron otworzył drogę do władzy dla skrajnej prawicy, która, jeśli wierzyć sondażom, ma dziś największe szanse zdobyć Pałac Elizejski wiosną przyszłego roku. 

Czytaj więcej

Francja przed diabelskim wyborem

Bez większości w parlamencie prezydent wiele już na polu krajowym nie zdziała. Ma związane ręce. Pozostaje więc scena międzynarodowa. I powrót do źródeł, czyli do spraw europejskich. Tu Emmanuel Macron ma powód do satysfakcji. Gdy na początku swojej pierwszej kadencji wzywał do budowy niezależnej od Ameryki europejskiej obronności, spotkał się z murem sceptycyzmu w innych stolicach Unii. Ale dziś, kiedy Donald Trump grozi odebraniem siłą Grenlandii Duńczykom i chce pójść na daleko idące ustępstwa wobec Rosji w sprawie Ukrainy, nawet tak transatlantyckie kraje jak Polska zaczynają podzielać wizję Paryża. 

Reklama
Reklama

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

Emmanuel Macron uważa, że euro mogłoby przejąć rolę dolara

To już nie są tylko słowa. Od przeszło roku to Europa podtrzymuje finansowo Ukraińców, bo Trump wstrzymał wszelkie amerykańskie programy pomocowe. Udało się także niemal całkowicie przerwać dostawy rosyjskiej energii. Gwałtownie zaczęły rosnąć wydatki na obronę już nie tylko państw flanki wschodniej NATO, ale i w ogóle krajów wolnej Europy. 

Wzrost PKB w strefie euro (2011-2025)

Wzrost PKB w strefie euro (2011-2025)

Foto: PAP

Teraz Macron chce jednak pójść znacznie dalej. Przed czwartkowym, nieformalnym szczytem przywódców UE w Brukseli poświęconym przywróceniu konkurencyjności europejskiej gospodarki, prezydent wysunął pomysł gigantycznych inwestycji Unii w sztuczną inteligencję (AI) i technologię kwantową, wspólną obroną oraz rozwiązania ekologiczne. Rachunek: 1,2 biliona euro rocznie. Zdaniem Francuza, jeśli w ciągu 3-5 lat Bruksela nie podejmie tego wysiłku, zostanie bezpowrotnie w tyle za Waszyngtonem i Pekinem. Skąd wziąć tak ogromne środki? Francuski prezydent uważa, że sposobem jest uwspólnotowienie europejskiego długu. Czyli emisja obligacji przez instytucje unijne. Jego zdaniem to będzie także sposób na odebranie dolarowi roli głównej waluty rezerwowej świata. Miałoby go przynajmniej po części zastąpić euro dzięki, jak podkreśla Macron, „ogromnemu atutowi”, jakim są rządy prawa w Unii. Bo, jak wskazuje, nie tylko Chiny pozostają mocarstwem autorytarnym, ale także Ameryka coraz bardziej oddala się od modelu demokratycznego. 

Emmanuel Macron wysunął pomysł gigantycznych inwestycji Unii w sztuczną inteligencję (AI) i technologię kwantową, wspólną obroną oraz rozwiązania ekologiczne. Rachunek: 1,2 biliona euro rocznie

Macron dowodzi, że to właśnie w wolnej Europie drzemią największe oszczędności: około 30 bilionów euro. Tyle, że ogromna większość z nich służy do finansowania albo długu poszczególnych państw unijnych, albo zagranicznego biznesu, w tym w Ameryce. W chwili szczerości francuski prezydent przyznaje, że jego kraj, inaczej niż w 2010 r. Hiszpania czy Portugalia, a dużo wcześniej Polska, nie przeszedł reform strukturalnych, które dziś umożliwiają relatywnie szybki wzrost gospodarczy na południu Unii i jej wschodzie. 

Reklama
Reklama

Francja i Niemcy nie są w stanie zbudować myśliwca przyszłej generacji

Tyle, że bez wsparcia Berlina wcielić tego planu w życie się nie da. A tu wspólna emisja długu nie wchodzi w grę. Kanclerz Merz już i tak doprowadził do zniesienia konstytucyjnego limitu długu, aby finansować wysiłek zbrojeniowy. Ale więcej, z uwagi na opór w RFN, przeforsować już nie może. Niemcy odrzucają też płynące z Francji apele o większą ochronę rynku, protekcjonizm. Zdaniem niemieckich władz sposobem na pobudzenie europejskiej gospodarki jest odwrotna strategia: zawierania kolejnych umów o wolnym handlu po tych z Mercosurem i Indiami (na horyzoncie jest porozumienie z Australią). Dla Niemców kluczem do sukcesu jest poprawa wydajności gospodarki. Droga do tego wiedzie przez zasadniczą reformę budżetu europejskiego, z którego 2/3 środków dziś idzie na wsparcie rolnictwa oraz najbiedniejszych regionów. 

Czytaj więcej

Macron przemówił do narodu. „Ameryka nie może dłużej decydować o losie Europy"

Szczególnie niepokojący jest brak postępu w negocjacjach nad wspólnymi, francusko-niemieckimi, projektami obronnymi. Macron nie jest w stanie zmusić koncernu Dassault do pójścia na kompromis z oczekiwaniami Niemców (i Hiszpanów). Firma twierdzi, że myśliwiec kolejnej generacji może zbudować samodzielnie. Podobnie nie widać postępu w budowie wspólnego czołgu: tu z kolei to Niemcy uważają, że potrafią sami zbudować taką maszynę przyszłości. Podobnie jest z systemami obrony przeciwlotniczej. 

Foto: Paweł Krupecki

Rzecz zaskakująca: Merz zaczyna w tym obszarze lepiej współpracować z premier Włoch Giorgią Meloni. To jednak nie zastąpi tandemu francusko-niemieckiego, bo zadłużony po uszy Rzym nie ma takiego potencjału. 

Nie tylko Macronowi się spieszy. Spieszy się także Berlinowi. Przyszły rok przyniesie kluczowe wybory nie tylko we Francji, ale także Polsce czy Hiszpanii. Wszędzie tam może do władzy dojść (lub do niej wrócić) populistyczna i nacjonalistyczna skrajna prawica, ostatecznie grzebiąc wizję wspólnej, europejskiej obronności.  

Dyplomacja
Premier Japonii wyciąga rękę do Rosji. Jest reakcja Kremla
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Dyplomacja
Donald Trump daje Iranowi „maksymalnie 15 dni”. Co potem?
Dyplomacja
Donald Tusk z apelem do Polaków w Iranie. Dołącza MSZ. „Możliwość konfliktu realna”
Dyplomacja
Wiadomo, kiedy armia USA będzie gotowa do ataku na Iran. Oczekiwanie na decyzję Trumpa
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama