Co po mnie pozostanie? To pytanie Emmanuel Macron z pewnością zadawał
sobie w tych dniach wielokrotnie. W końcu zdecydował się na dramatyczny
wybór. Uznał, że spuścizna polityczna będzie ważniejsza niż próba
postawienia na nogi gospodarki. W piątek o godzinie 1:54, w środku nocy, przywódcy najważniejszych grup politycznych otrzymali
zaproszenie do stawienia się o 14:30 w Pałacu Elizejskim. Wiadomość nie
została wysłana jedynie do liderów radykalnych, populistycznych
ugrupowań z lewa i prawa: Jean-Luca Mélenchona (Francja Niepokorna) i
Marine Le Pen (Zjednoczenie Narodowe), którzy nie chcą żadnej współpracy
z głową państwa i domagają się odpowiednio jego natychmiastowej dymisji
i natychmiastowego rozpisania przedterminowych wyborów.