Jak poinformowała policja, podczas przeszukania spalonych budynków kompleksu niektóre ciała znaleziono na klatkach schodowych i dachach, skąd mieszkańcy budynków próbowali uciec. Ponad 40 osób nadal uznaje się za zaginione - dodano.
Cztery dni po tym, jak pożar rozprzestrzenił się po elewacjach siedmiu remontowanych wieżowców mieszkalnych w północnej dzielnicy Tai Po w Hongkongu, na ulicach miasta wciąż unosi się woń dymu.
Pożar, który strawił siedem wieżowców mieszkalnych przy granicy z Chinami kontynentalnymi, wstrząsnął Hongkongiem, a władze wszczęły śledztwa w sprawie przestępstw i korupcji. Przyczyna pożaru nadal jest przedmiotem dochodzenia, tymczasem wśród mieszkańców Hongkongu rośnie oburzenie w związku brakiem ostrzeżeń o ryzyku pożaru i pojawiającymi się doniesieniami o niebezpiecznych praktykach budowlanych podczas remontu.
Czytaj więcej
Straż pożarna w Hongkongu poinformowała, że zakończyła akcję poszukiwawczo-ratowniczą w kompleksi...
Tysiące osób z białymi chryzantemami
Wzdłuż brzegów kanału w pobliżu spalonego kompleksu mieszkaniowego Wang Fuk Court ustawiła się licząca ponad kilometr długości kolejka mieszkańców miasta, chcących złożyć białe kwiaty w hołdzie dla zmarłych. Ludzie przybywali tam jeszcze późnym wieczorem. Niektórzy dołączali liściki do ofiar i składali kwiaty, w tym chryzantemy, symbolizujące w chińskiej kulturze żałobę.