Nie jestem pewien, czy Mateusz Morawiecki kiedykolwiek pasował do Prawa i Sprawiedliwości. Jarosława Kaczyńskiego poznał stosunkowo niedawno. Gdy doszło do tego spotkania w jednym z mieszkań na Mokotowie, prezes o Morawieckim wiedział niewiele. Miał świadomość jego politycznej przeszłości, rodowodu, ale i stosunkowo długiej kariery w instytucjach finansowych. Bezwzględnie chodziło mu o to ostatnie. Szykując się do budowy rządu, szukał kogoś, za kim nie ciągnąłby się smród uwikłania w postkomunistyczne relacje i kto miałby na tyle duże rozeznanie w kwestiach gospodarczych, by uzupełnić polityczną konstrukcję złożoną w większości z gospodarczych ignorantów w stylu Beaty Szydło et consortes. Morawiecki pasował do tego idealnie, szybko więc zyskał poparcie (choć nie zaufania prezesa) i zaczął być przymierzany do roli gospodarczego lidera rządu.
Mateusz Morawiecki – perła Jarosława Kaczyńskiego
Merytoryczny, wygadany, zawsze perfekcyjnie przygotowany do swoich wystąpień – miał być Ludwigiem Erhardem rządu Zjednoczonej Prawicy. W roli tej sprawdzał się początkowo całkiem nieźle; na tyle dobrze, że szybko zastąpił niesamodzielną, niekompetentną i nieporadną Beatę Szydło. Politykę gospodarczą wsparł o rozsądne praxis, a sprawne – także w sensie językowym – funkcjonowanie w kręgach polityki europejskiej pozwalało mu się wpisać w jej główny nurt, niosący tyleż szans dla Polski, co politycznego ryzyka dla samego Morawieckiego.
Poległ nie tyle na pandemii czy kryzysie wywołanym wskutek wojny w Ukrainie, ale na skutek rozgrywek politycznych w łonie rządzącej prawicy. Stał się groźny. Po pierwsze dlatego, że zaczął coraz skuteczniej budować swoją formację wsparcia w ramach PiS, po drugie, że z biegiem lat wytworzył w Jarosławie Kaczyńskim przekonanie, że jest niezastępowalny, a po trzecie, że był coraz bliżej udanego powiązania polityki wewnętrznej ze skutecznym działaniem w ramach polityki unijnej. Jestem szczerze przekonany, że gdyby nie sabotowanie jego polityki przez Zbigniewa Ziobrę, Polska uzyskałaby dostęp do funduszy europejskich i na propagandowej fali tego sukcesu prawica rządziłaby kolejną kadencję.
Czytaj więcej
Listopadowy sondaż zaufania Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) dla Onetu przynosi zn...