Projekt nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (UD213) dotyczący kolejnych ograniczeń w obrocie wyrobami nikotynowymi, ponownie otworzył spór o to, jak państwo powinno kształtować politykę zdrowotną w obszarze palenia. Choć ustawa zakłada mocne cięcia – w tym zakaz sprzedaży jednorazowych papierosów elektronicznych i aromatyzowanych saszetek nikotynowych – autorzy protestów przekonują, że rząd proceduje ją w pośpiechu, bez uporządkowanej strategii, ignorując głosy ekspertów oraz branż, które bezpośrednio odczują skutki zmian. Coraz wyraźniej wybrzmiewają zarzuty, że nowe regulacje mają charakter doraźny, a ich skutki dla rynku, finansów publicznych i zdrowia obywateli nie zostały zbadane.
Już w pierwszych dniach po publikacji projektu w Rządowym Centrum Legislacji do kancelarii premiera zaczęły spływać protesty. Na biurkach ministrów znalazły się pisma zarówno środowiska medycznego, jak i plantatorów. Lekarze alarmowali o braku spójności polityki zdrowotnej i rosnącym chaosie regulacyjnym, zaś rolnicy ostrzegali przed destabilizacją rynku oraz utratą miejsc pracy w regionach, w których tytoń pozostaje jednym z głównych źródeł utrzymania. Wspólnym mianownikiem tych głosów – choć formułowanym z różnych perspektyw – jest przekonanie, że państwo ponownie sięga po najprostsze narzędzie, jakim jest zakaz, bez planu, który miałby realnie ograniczyć skalę uzależnień.
Czytaj więcej
Młodzi ludzie patrzą na starsze pokolenia i widzą, jak mocno alkohol zdominował ich życie. Ten ob...
Zakazy nie zastąpią polityki zdrowotnej
Szczególnie mocne stanowisko w tej sprawie zajęła Federacja Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie. W liście skierowanym do ministra Macieja Berka ostrzega, że projekt UD213 wpisuje się w dłuższy trend nieprzemyślanych zmian w obszarze regulacji wyrobów nikotynowych. „Obserwujemy z narastającym niepokojem, że kolejne inicjatywy legislacyjne dotyczące wyrobów tytoniowych i nikotynowych wprowadzane są w sposób fragmentaryczny, często bez szerokiej konsultacji z ekspertami, pacjentami i środowiskiem medycznym” – wskazuje Porozumienie Zielonogórskie.
Lekarze podkreślają, że wpływa to nie tylko na skuteczność prawa, ale również „ogranicza dostęp pacjentów do rzetelnej informacji i realnego wsparcia w rzucaniu palenia”. Zwracają również uwagę na doświadczenia innych krajów, w których to gwałtowne zaostrzenie przepisów doprowadziło do rozwoju nielegalnego rynku, a także utrudniło nadzór nad jakością produktów.