Reklama

Od kilku do 80 pacjentów na godzinę. „Rzeczpospolita” ustaliła, jak obciążone są SOR-y

Najwięcej pacjentów trafia na oddziały ratunkowe w szpitalach wielospecjalistycznych. Niektórzy leczą się na SOR, zamiast wizyty u lekarza rodzinnego.
Wnętrza oddanego do użytku po trwającym od kwietnia 2025 roku remoncie Szpitalnego Oddziału Ratunkow

SOR Szpitala Wojewódzkiego przy Arkońskiej w Szczecinie

Wnętrza oddanego do użytku po trwającym od kwietnia 2025 roku remoncie Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Szpitala Wojewódzkiego przy Arkońskiej w Szczecinie

Foto: PAP

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są najczęstsze przyczyny różnic w obłożeniu szpitalnych oddziałów ratunkowych?
  • Dlaczego niektóre szpitale uniwersyteckie otrzymują wyższy ryczałt za prowadzenie SOR?
  • Jak struktura i organizacja pracy SOR wpływa na czas oczekiwania pacjentów?
  • Jakie działanie mogłoby zmniejszyć długość kolejek w SOR?

W 2025 r. w szpitalnych oddziałach ratunkowych (SOR) udzielono ponad 5 mln świadczeń, a ich wartość wyniosła ponad 4,75 mld zł – wynika z danych NFZ udostępnionych „Rzeczpospolitej”.

100 tys.

Tylu pacjentów przewija się rocznie przez SOR Uniwersyteckiego Szpitala nr 1 im. prof. Tadeusza Sokołowskiego PUM w Szczecinie.

Nie wszystkie SOR-y w kraju są jednak tak samo zatłoczone. Są oddziały ratunkowe, gdzie na świadczenie czeka jednocześnie nawet 80 pacjentów na godzinę, ale są też takie, w których kolejka liczy kilka osób.

Skąd się biorą kolejki na SOR-ach? Im bardziej wyspecjalizowany szpital, tym więcej pacjentów

Niekwestionowanym rekordzistą pod względem liczby pacjentów SOR-u jest Uniwersytecki Szpital nr 1 im. prof. Tadeusza Sokołowskiego PUM w Szczecinie. – Jest to największy SOR w województwie, a jednocześnie jedyne centrum urazowe zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych w zachodniopomorskim – mówi dr hab. Konrad Jarosz, dyrektor tego szpitala. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Likwidacja izb wytrzeźwień paraliżuje SOR-y

Według danych NFZ szpital PUM w Szczecinie otrzymuje najwyższy w kraju ryczałt za prowadzenie szpitalnego oddziału ratunkowego. Na wysokość dobowej stawki za prowadzenie SOR, jaką Fundusz wypłaca szpitalom, składa się stawka bazowa, która wynosi obecnie 13 295,86 zł. Kolejnym elementem jest kwota za zasoby, która odzwierciedla różnorodność struktury SOR-u, np. kadry z określonymi kwalifikacjami i infrastrukturę szpitala (np. posiadanie określonych oddziałów). Ostatni składnik to kwota za funkcję, którą NFZ oblicza z uwzględnieniem liczby pacjentów zakwalifikowanych do poszczególnych kategorii stanu zdrowia. Jest ich sześć – od pacjentów najlżejszych (kategoria I) po tych w ciężkim stanie klinicznym (VI). Im więcej jest pacjentów w wyższych kategoriach, tym składowa ryczałtu za funkcję jest wyższa. – Taki sposób wyliczania ryczałtu ma na celu wzmacnianie aktywności szpitalnych oddziałów ratunkowych zajmujących się profesjonalnie pacjentem medycznie trudnym i klinicznie ciężkim – tłumaczy NFZ.

Przez SOR szpitala PUM w Szczecinie przewija się rocznie ponad 100 tys. pacjentów. Dyrektor placówki wyjaśnia, że wynika to przede wszystkim z rozpoznawalności ośrodka i z faktu, że jest jednostką wielospecjalistyczną, w tym uniwersytecką, co również ma wpływ na decyzje chorych o skorzystaniu z jego usług. – Jeśli dochodzi do urazów ortopedycznych, pacjenci trafiają do nas. W ostatnim czasie liczba takich przypadków była tak duża, że zostaliśmy zmuszeni do wstrzymania planowych zabiegów – przypomina dyrektor.

Są pacjenci, którzy traktują SOR jak lekarza rodzinnego

W czołówce szpitali z największym obłożeniem oddziałów ratunkowych znajduje się też Szpital Wielospecjalistyczny im. dr. Ludwika Błażka w Inowrocławiu. Jak tłumaczy dyrektor placówki dr Bartosz Myśliwiec, inowrocławski SOR zabezpiecza zachodnią część województwa kujawsko-pomorskiego. – Jesteśmy jedynym SOR-em dla trzech powiatów: inowrocławskiego, mogileńskiego oraz radziejowskiego. Łącznie obejmujemy populację blisko 300 tys. osób – mówi.

Podobnie jak w przypadku SOR-u Szpitala PUM w Szczecinie, ten inowrocławski przyjmuje pacjentów z powiatów ościennych; również tych, które mają własny oddział ratunkowy. Przez SOR szpitala w Inowrocławiu przewija się ok. 200 pacjentów na dobę. – Można powiedzieć, że w pewnym sensie jesteśmy „ofiarą własnego sukcesu” – przyznaje dyrektor. – Jesteśmy placówką o charakterze ponadregionalnym – mamy łącznie 12 oddziałów specjalistycznych oraz stację dializ, co jak na szpital powiatowy stanowi bardzo szeroki zakres udzielanych świadczeń. Po drugie, organizacja pracy sprawia, że czas oczekiwania na pomoc w SOR jest stosunkowo krótki i wynosi średnio około dwóch godzin – wskazuje Myśliwiec.

Czytaj więcej

Młodych lekarzy czekają zmiany. Czy to powrót nepotyzmu, czy wsparcie małych ośrodków?
Reklama
Reklama

Oprócz szerokich możliwości leczenia, które decydują o tym, że chorzy wybierają konkretny SOR, dyrektor szpitala w Inowrocławiu upatruje przyczyn obłożenia oddziałów ratunkowych w niedoskonałościach systemu. – Niestety, taka sytuacja jest również konsekwencją funkcjonowania podstawowej opieki zdrowotnej (przychodnie lekarzy rodzinnych – red.). Wielu pacjentów trafia dziś na SOR dlatego, że nie ma wystarczającego dostępu do świadczeń w ramach POZ. Lekarz rodzinny w obecnym modelu kapitacyjnym (ryczałt od przypisanego pacjenta, wypłacany bez względu na to, czy pacjent skorzystał z opieki medycznej czy nie – red.) musi finansować część badań z własnej stawki, co sprawia, że nie zawsze jest zainteresowany pogłębianiem diagnostyki. To jeden z problemów. Drugim są braki kadrowe w POZ – tłumaczy Myśliwiec. W praktyce w wielu powiatach zaczyna brakować lekarzy rodzinnych, a ci, którzy jeszcze przyjmują, to osoby w wieku okołoemerytalnym, które wkrótce zakończą praktykę.

 Narasta bardzo poważny problem organizacyjny, a system ratunkowy przejmuje zadania, które w założeniu powinny być realizowane w podstawowej opiece zdrowotnej. W efekcie bardzo duża liczba pacjentów leczy się na SOR-ze. Już około godziny 16.00 zaczyna ustawiać się kolejka – mówi Myśliwiec. Potwierdzają to analizy danych ze strony pacjent.gov.pl – najdłuższe kolejki na oddziałach ratunkowych są między godziną 15 a 21. 

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

Sztuczne kumulowanie pacjentów na SOR-ach

Zdaniem dolnośląskiego konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie medycyny ratunkowej dr. Janusza Sokołowskiego, z analizy danych rocznych wynika, że w pierwszej dziesiątce szpitali, które przyjmują najwięcej karetek, są dwa szpitale z Wrocławia: Uniwersytecki Szpital Kliniczny oraz Szpital im. Tadeusza Marciniaka. Dane te nie uwzględniają transportów Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym (LPR). Gdyby doliczyć pacjentów, którzy docierają na SOR w ten sposób, obciążenie szpitala uniwersyteckiego byłoby jeszcze większe, ponieważ przyjmuje on większość zespołów LPR z terenu Dolnego Śląska.

– Pacjent zgłaszający się sam ma prawo wybrać szpital, który uzna za najlepszy i na ten wybór nie mamy bezpośredniego wpływu. Lekarze podstawowej opieki zdrowotnej mogą co najwyżej sugerować miejsce zgłoszenia, korzystając np. z aplikacji pokazujących kolejki na SOR, aby wskazać placówkę, w której czas oczekiwania jest krótszy, a zakres opieki – zwłaszcza internistycznej – pozostaje taki sam – mówi Sokołowski. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku transportów karetką. Zdaniem konsultanta wojewódzkiego, tu nie powinno dochodzić do tak dużych dysproporcji. – Nie może być tak, że dwa szpitale we Wrocławiu przyjmują porównywalną liczbę pacjentów co kilka innych placówek łącznie. Podobnie szpital w Legnicy, obsługujący obszar około 200 tys. mieszkańców, przyjmuje zdecydowanie więcej pacjentów niż niektóre oddziały ratunkowe we Wrocławiu – podkreśla.

W tym kontekście kluczowe okazują się decyzje dyspozytorni medycznej oraz zespołów ratownictwa medycznego. To ratownik medyczny na miejscu zdarzenia – ewentualnie w porozumieniu z dyspozytorem – decyduje, do którego szpitala zostanie przewieziony pacjent. – Działania te powinny zmierzać do możliwie równomiernego rozłożenia pacjentów między placówki: tych, których można skierować do izb przyjęć, należy tam kierować, a pacjentów na SOR – rozdzielać tak, aby kolejki były zbliżone w różnych szpitalach. Obecna sytuacja prowadzi bowiem do sztucznego kumulowania dużej liczby pacjentów w wybranych jednostkach. Szpitale, które dziś przyjmują najwięcej chorych, są dobrze zorganizowane i radzą sobie z tym obciążeniem, jednak pacjenci widząc tłok, często odczuwają niepokój i zastanawiają się, skąd bierze się tak duża liczba oczekujących – mówi Sokołowski.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Na ratunek z sercem. Jak działa polski system transplantacji organów

Odpowiada też na argument, że załogi karetki zawożą pacjenta do szpitala z największym zakresem świadczeń, bo chcą dla niego jak najlepiej. – Osoba, która nie wymaga wysoko specjalistycznego leczenia, nie musi być przewożona do dużego, wieloprofilowego ośrodka – może zostać przyjęta w szpitalu z oddziałem chorób wewnętrznych, gdzie otrzyma taką samą, adekwatną pomoc – uważa lekarz. Tak rozumiane odciążenie szpitali wielospecjalistycznych pozwala poprawić dostępność leczenia dla pacjentów, którzy potrzebują zaawansowanej diagnostyki i terapii. W przeciwnym razie – wskazuje Sokołowski – nadmiar pacjentów niespecjalistycznych ogranicza możliwości systemu w zakresie leczenia najbardziej wymagających przypadków. – Chodzi o zapewnienie dobrej obsługi nie jednej osobie, lecz wszystkim pacjentom – tak, aby właściwy pacjent znalazł się we właściwym miejscu i we właściwym czasie – podsumowuje.

Ochrona zdrowia
Masowe przyjęcia poza kolejnością w szpitalu MSWiA. NFZ przedstawił wyniki kontroli
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Ochrona zdrowia
Trzeba brać odpowiedzialność nie tylko za siebie
Ochrona zdrowia
Nie brakuje chętnych do Legionu Medycznego - dowiedziała się „Rzeczpospolita”
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Ochrona zdrowia
400 mln zł długu i widmo zamknięcia. Trzy szpitale walczą o przetrwanie
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama