Reklama

Nie brakuje chętnych do Legionu Medycznego - dowiedziała się „Rzeczpospolita”

Projekt MON, który ma wyszkolić kadry medyczne na wypadek sytuacji kryzysowych, cieszy się dużym powodzeniem. W ciągu zaledwie kilku tygodni do Legionu Medycznego zgłosiło się kilkaset osób - ustaliła „Rzeczpospolita”.
Do Legionu Medycznego zgłosiło się kilkaset osób

Do Legionu Medycznego zgłosiło się kilkaset osób

Foto: AdobeStock

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są główne cele stworzenia Legionu Medycznego?
  • Kto najczęściej zgłasza się do udziału w Legionie Medycznym?
  • Jakie ścieżki szkoleniowe oferuje Legion Medyczny i jakie są ich założenia?
  • Kiedy ruszą szkolenia?
  • Jakie są długoterminowe cele i plany rozwoju Dowództwa Wojsk Medycznych?

Legion Medyczny został powołany do życia przez MON na początku roku. Jego celem jest wyszkolenie kadr medycznych i paramedycznych na potrzeby kryzysowe – wojny, katastrofy naturalne. Program ma charakter cywilny. Okazuje się, że projekt cieszy się wyjątkowym powodzeniem. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że do 17 lutego zgłosiło się do niego 746 osób.

Reklama
Reklama

Największa grupa chętnych to ratownicy medyczni, którzy wysłali 163 formularze zgłoszeniowe. Do Legionu Medycznego zgłosiło się też 116 pielęgniarek i położnych, 104 lekarzy, 49 fizjoterapeutów, 18 farmaceutów oraz 17 diagnostów laboratoryjnych. Wśród ochotników są również technicy medyczni i farmaceutyczni oraz asystentki stomatologiczne.

– Spodziewaliśmy się, że projekt spotka się z pozytywnym odzewem, jednak nie przewidywaliśmy, że już w pierwszych dniach zainteresowanie będzie aż tak duże. Okazuje się bowiem, że zapotrzebowanie na tego typu aktywność jest znaczące – mówi płk Arkadiusz Kosowski, dyrektor Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia w MON.

Reklama
Reklama

Dziesięć ścieżek szkoleń w Legionie Medycznym

O utworzeniu Legionu Medycznego poinformował na początku roku wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Nazwa może być myląca, bo sam program ma charakter cywilny. Płk Arkadiusz Kosowski tłumaczy, że idea Legionu polega na skupieniu osób, które zajmują się problematyką przygotowania systemu ochrony zdrowia na sytuacje szczególne – w tym na wypadek wojny i innych kryzysów. – Organizacja Legionu Medycznego pośrednio wzbogaca też zasoby wiedzy instytucji zajmujących się szkoleniem i rekrutacją w strukturach wojskowych w zakresie kwalifikacji personelu medycznego. Przepisy co prawda nakładają obowiązek aktualizowania i zgłaszania takich informacji, jednak praktyka pokazuje, że nie zawsze jest to realizowane. W tym sensie również zyskujemy – mówi pułkownik.

Przedstawiciele zawodów medycznych mogą zgłosić się do Legionu w ramach dziesięciu ścieżek. Każda z nich oznacza zaangażowanie na różnym poziomie i w innych obszarach. 

Dotychczas największym zainteresowaniem cieszyła się ścieżka „Przygotuj się. Reaguj. Ratuj”, którą wybrało 421 osób. Jej program przewiduje ćwiczenia z medycyny taktycznej skierowane zarówno do osób posiadających wykształcenie medyczne, jak i osób niemedycznych, które chcą przeszkolić się z pierwszej pomocy w warunkach konfliktu lub klęski. – W przypadku tej ścieżki zależy nam na pozyskaniu gotowości medyków do współuczestniczenia w różnych aktywnościach wojska w czasie kryzysu, np. podczas powodzi – mówi płk Kosowski.

Czytaj więcej

Gen. Gielerak: Nie jesteśmy gotowi do wojny. Przed nami wiele pracy

Wiele zgłoszeń – 284 – przyciągnęła też ścieżka „Przywództwo w służbie życia” dla wykształconych specjalistów medycznych. Przewiduje możliwość zdobycia stopnia oficerskiego w rezerwie, co poprzedza minimum 31 dni ćwiczeń wojskowych. 275 osób wybrało ścieżkę „Gotowi pomagać”, która oznacza udział w realizacji pomocy medycznej w kraju i poza jego granicami w przypadku klęsk i zagrożeń niemilitarnych.

Pierwsze szkolenia zaczną się już w kwietniu

Szkolenia dla osób, które zgłosiły się do Legionu, ruszają wiosną. Pierwsze, przygotowane dla ochotników w ramach ścieżki „Nie tylko Hipokratesa”, odbędzie się w dniach 13-17 kwietnia w Wojskowym Centrum Kształcenia Medycznego w Łodzi. Po pięciu dniach kursu medycy złożą przysięgę wojskową i zostaną zakwalifikowani do pasywnej rezerwy. – Nie da się zostać oficerem „z marszu”, przychodząc z ulicy. Najpierw trzeba w wojsku zaistnieć – wskazuje płk Arkadiusz Kosowski. Jak tłumaczy, dopiero złożenie przysięgi wojskowej otwiera drogę do dalszych aktywności w perspektywie czasu oraz ewentualnego ubiegania się o udział w szkoleniu oficerskim.

Reklama
Reklama

W ramach kolejnej ścieżki – „Wiedza i dialog” – w dniach 22-24 kwietnia w Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu MON zorganizuje konferencję poświęconą ratownictwu pola walki oraz ratownictwu taktycznemu. – W tym przypadku chcemy skupić się przede wszystkim na wymianie wiedzy i doświadczeń pomiędzy specjalistami medycznymi, ekspertami niemedycznymi, a także żołnierzami służby czynnej i rezerwy – wskazuje kpt. Michał Marciniak.

Czytaj więcej

Prof. Piotr Czauderna, doradca prezydenta: Potrzebujemy sieci bezpieczeństwa medycznego

Programy szkoleniowe częściowo się zazębiają i są od siebie zależne. – W początkowym okresie będą kierowane do relatywnie niewielkich grup, co pozwoli nam optymalnie wykorzystać potencjał szkoleniowy. Chcemy uniknąć sytuacji, w której nadmierna liczba uczestników obniży jakość szkoleń i spotkań – mówi dyrektor Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia w MON. – Równie istotne jest dla nas poznanie opinii uczestników, aby program mógł być na bieżąco weryfikowany. Trwający rok traktujemy jako czas projektowania, wdrażania i rozwijania całej koncepcji – dodaje.

Funkcjonowanie Legionu Medycznego będzie stopniowo ulepszane 

– Obecnie chcemy skupić się na realizowanych programach w ramach Legionu Medycznego, a w nadchodzącej przyszłości Dowództwo Wojsk Medycznych (DWM) przejmie te działania i będzie je kontynuować – mówi płk Kosowski. Powołane we wrześniu ubiegłego roku w Krakowie DWM ma być docelowym realizatorem programu. – To projekt zmierzający do integracji wojskowej służby zdrowia, która obecnie jest strukturą rozproszoną, funkcjonującą w podporządkowaniu różnym dowództwom – mówi płk Kosowski.

Integracja – tłumaczy – ma prowadzić do realizacji kilku celów. Po pierwsze, do sprawniejszego zarządzania strukturą. Po drugie, do rozwoju i kształcenia personelu medycznego, tak, żeby jego członkowie mogli zdobywać i pogłębiać swoje umiejętności i wiedzę. – Samo noszenie munduru nie czyni bowiem automatycznie człowieka fachowcem. Fachowość wymaga zdobywania doświadczenia i ciągłego doskonalenia. Temu właśnie ma służyć idea Dowództwa Wojsk Medycznych – mówi pułkownik.

Podkreśla, że MON pozostaje otwarty na potrzeby środowiska. – To, że dziś zaprojektowaliśmy określone rozwiązania, nie oznacza, że są one jedyne i niepodważalne. Jeżeli okaże się, że część programów z tego pakietu nie sprawdza się w praktyce, będziemy musieli się z nich wycofać. Jeżeli natomiast pojawi się zapotrzebowanie wynikające z kontaktów z osobami szkolonymi, w tym z cywilami, i okaże się, że powinniśmy zmienić lub skorygować nasze podejście, będziemy na to reagować – wyjaśnia.

Reklama
Reklama

– Mamy nadzieję, że Dowództwo Wojsk Medycznych będzie modyfikowało cały program w oparciu o wnioski płynące z pierwszych spotkań, szkoleń oraz pierwszych obserwacji i ocen uczestników. To oni powiedzą nam, czy to, co proponujemy, jest interesujące, czy coś należałoby zmienić lub uzupełnić – podsumowuje.

Ochrona zdrowia
400 mln zł długu i widmo zamknięcia. Trzy szpitale walczą o przetrwanie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Ochrona zdrowia
Od kilku do 80 pacjentów na godzinę. „Rzeczpospolita” ustaliła, jak obciążone są SOR-y
Ochrona zdrowia
Leczenie bólu w szpitalach. NFZ wykrywa nieprawidłowości. W tle pieniądze
Ochrona zdrowia
Więcej pacjentów z szansą na odszkodowanie z pominięciem sądu. Zapowiedź zmian
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama