Chodzi o system stałych, całodobowych dyżurów, funkcjonujący w pełnej integracji z systemem obrony powietrznej NATO.
„Siły Powietrzne nieprzerwanie strzegą polskiego nieba, utrzymując zdolność natychmiastowej reakcji na każde zagrożenie” – podsumowano we wpisie na platformie X.
Wiele podobnych incydentów nad Bałtykiem
Pod koniec października Dowództwo Operacyjne informowało o podobnym incydencie nad Bałtykiem, gdy para dyżurna polskich samolotów MiG-29 przechwyciła samolot rozpoznawczy Federacji Rosyjskiej Ił-20 wykonujący lot nad Morzem Bałtyckim. Zaznaczono wówczas, że podobne incydenty zdarzają się często, nawet kilka razy w tygodniu. Wówczas rosyjski samolot również poruszał się bez planu lotu i z wyłączonym transponderem, stanowiąc potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu w regionie.
Za każdym razem chodziło o rosyjski samolot rozpoznawczy, poruszający się nad wodami międzynarodowymi z pogwałceniem ogólnie obowiązujących w lotnictwie zasad – tj. bez włączonego transpondera, pozwalającego na identyfikację danego samolotu w powietrzu, a także bez złożonego planu lotu, czyli dostarczanego organom kontroli ruchu lotniczego dokumentu z danymi nt. trasy czy terminu zaplanowanego lotu.
„To już trzecia taka sytuacja w tym tygodniu, potwierdzająca narastającą aktywność rosyjskiego lotnictwa w rejonie Bałtyku” – zaznaczono wtedy.
Na czym polega „przechwycenie samolotu”?
Przechwytywanie obcego samolotu nad wodami międzynarodowymi polega przede wszystkim na jego identyfikacji, za pomocą systemów optoelektronicznych i kontaktu wzrokowego, ewentualnym nawiązaniu z nim łączności i eskortowaniu poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa.