Czy eskalacja działań USA i Izraela przeciwko Iranowi to obecnie dla Moskwy szansa czy zagrożenie?
Myślę, że jest to – mimo wszystko – bardziej zagrożenie. Iran – obok Syrii, gdzie obalono Baszara al-Asada – był jednym z dwóch najważniejszych sojuszników Rosji na Bliskim Wschodzie. Sytuacja ta jest więc bardziej zagrożeniem, aczkolwiek jestem przekonany, że Rosjanie nie zrezygnują oczywiście z bycia w Iranie.
Jeśli Rosjanie się zorientują, że mógłby dojść tam do władzy ktoś, kto całkowicie chce ich wypchnąć – np. poprzez zatrzymanie współpracy służb czy rezygnację z planów budowy kolejnych elektrowni jądrowych przez Rosatom – lub powstanie tam chaos bezpaństwowości, na pewno będą podejmować działania, które te procesy wykoleją. Tym bardziej, jeśli znacznie większy wpływ na politykę i gospodarkę irańską zyskają USA.
Władimir Putin potępił zabójstwo najwyższego przywódcy Iranu Alego Chameneiego, mówiąc o „cynicznym naruszeniu wszelkich norm ludzkiej moralności i prawa międzynarodowego”, ale wprost nie wymienił USA i Trumpa czy Izraela. To sygnał, że Moskwa chce zachować pole manewru i nie wiązać się bezwarunkowo z Iranem?
To bardziej skomplikowane. Rosja była związana z Iranem czymś, co udawało sojusz strategiczny i ten taniec między dwoma krajami trwał bardzo długo. W grę wchodziło wiele projektów infrastrukturalnych – między innymi budowa nowych elektrowni jądrowych, szlaków kolejowych i transportowych – oraz w pewnym zakresie współpraca energetyczna. Najważniejsze było rosyjskie uczestnictwo w irańskim programie jądrowym, żeby nie powiedzieć objęcie go patronatem. Po rosyjskiej interwencji w Syrii Rosji zależało też na tym, aby korzystać z lotnisk irańskich, co potrwało zaledwie kilka dni, ponieważ między Moskwą i Teheranem doszło na tym tle do konfliktu. Przede wszystkim jednak najważniejszy był globalny sojusz antyamerykański i antyzachodni, ponieważ Rosja nigdy nie posiadała dostatecznego potencjału, aby wspomagać gospodarkę Iranu i realizować zaplanowane projekty. Po drugie, zawsze gdy pojawiały się antyirańskie propozycje ze strony Zachodu, na których Rosja mogła coś zyskać gospodarczo czy w polityce zagranicznej, składała Iran na ołtarzu tych umów, na przykład przyłączając się do antyirańskich sankcji. Tak naprawdę między rosyjskimi i irańskimi elitami nigdy nie istniało zaufanie.
Czytaj więcej
Ani w Iranie, ani poza jego granicami nie istnieje żadna zorganizowana struktura polityczna zdoln...
W tej chwili w systemie rosyjskim antyamerykanizm jest rozdzielony. Ustami Siergieja Ławrowa ostro zareagował MSZ, mocne słowa padły także w rosyjskiej Dumie Państwowej. Propaganda telewizyjna podkreśla wyraźnie, że jest to zbrodnicza interwencja i łamanie prawa międzynarodowego. Natomiast Władimir Putin konsekwentnie milczy, tak jak w przypadku Nicolása Maduro i Wenezueli. Rosyjski przywódca robi to dlatego, że liczy na to, iż uda mu się wynegocjować warunki, które postawił w sprawie Ukrainy, zniesienie sankcji i przywrócenie – choćby na minimalnym poziomie – relacji gospodarczych ze Stanami Zjednoczonymi. Putin nie wymienia Donalda Trumpa z nazwiska, ale nie oznacza to, że atak na Iran go nie obchodzi i nie nastawia negatywnie do Donalda Trumpa.