Jakie znaczenie dla Polski ma sytuacja w Iranie?
Nie jesteśmy bezpośrednio zagrożeni działaniami wojennymi, ale możemy dostać rykoszetem. Zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi uwięziło polskich turystów zarówno w Dubaju, jak i w innych krajach, gdzie mieli się przesiadać. Zakłócenia w żegludze na wodach Zatoki Perskiej to problem dla polskich firm handlujących z położonymi w jej obszarze krajami – nasza obecność biznesowa w regionie nie jest kluczowa, ale wciąż znacząca.
Ale jeśli wojna będzie się przedłużać i potwierdzą się informacje, że Iran zdecydował się wziąć na cel katarskie i saudyjskie instalacje naftowe i gazowe, może nastąpić zwyżka cen ropy naftowej. Póki co rynki nie zareagowały zbyt gwałtownie, mieliśmy do czynienia z chwilowym wzrostem cen, a następnie ich korektą – wciąż są zapasy paliw gotowych i surowej ropy. Ale jeśli konflikt będzie eskalować, skutki wojny możemy odczuć na stacjach benzynowych. Nie jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz, ale jednocześnie pozostaje możliwy.
Czytaj więcej
– Zawsze gdy pojawiały się antyirańskie propozycje ze strony Zachodu, na których Rosja mogła coś zyskać gospodarczo czy w polityce zagranicznej, sk...
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przyznał, że Europa miała „pewną wiedzę” o planie ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz wprost powiedział, że „Polski prezydent, polskie władze zostali poinformowani o możliwości uderzeń amerykańsko-izraelskich na Iran”. Jak pan to ocenia?
Jeżeli Polska wiedziała, to powinna zachować to dla siebie, zamiast tworzyć szum i niepotrzebnie komplikować sobie relacje dyplomatyczne zarówno z państwami europejskimi, jak i samym Iranem.
Ale poza tym, polska administracja zareagowała bardzo sprawnie – odpowiednio wcześnie zostały wydane ostrzeżenia przed podróżami w zagrożony atakiem rejon, których nie wszyscy posłuchali. Zaś w tej chwili, w koordynacji z władzami Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, są czynione wysiłki, aby sprowadzić obywateli Polski z powrotem do kraju, a zanim to nastąpi, zapewnić im bezpieczeństwo.
Stojący na czele BBN-u Sławomir Cenckiewicz powiedział też: „Polska powinna się cieszyć, że nasz główny sojusznik – USA, ma taką sprawczość”. Czy rzeczywiście rozwój wydarzeń w Iranie dowodzi sprawczości Stanów Zjednoczonych?
Jeśli sprawczość rozumiemy jako możliwość sprowadzenia na drugi koniec świata dwóch grup lotniskowców, a następnie przeprowadzenie zmasowanych ataków lotniczych na suwerenny kraj bez wypowiedzenia wojny.
Czytaj więcej
– Przede wszystkim myślę o Irańczykach w kraju. Co się z nimi stanie, jeśli ten zraniony reżim przetrwa? – mówi „Rzeczpospolitej” Mariam Mirza, ira...
Póki co, jest za wcześnie by oceniać sprawczość Stanów Zjednoczonych. Po miażdżących atakach w pierwszym i drugim dniu, powoli okazuje się, że Iran jednak się nie ugiął, a oprócz tego koszty wojny zaczynają rosnąć, konflikt zaś wymyka się spod kontroli.
A zaczynając właściwie od początku: jakie jest uzasadnienie ataku na Iran?
Oficjalne – irański program atomowy jest zagrożeniem dla świata i regionu. Ale przypomniano sobie, że w czasie wojny 12-dniowej prezydent Donald Trump ogłosił przecież całkowite zniszczenie irańskiego programu atomowego. Do listy egzystencjalnych zagrożeń dla Izraela dodano więc irański program rakietowy. Jego wyeliminowanie jest główną przyczyną ataku.
Jedynym powodem ataku jest poczucie zagrożenia ze strony Izraela i chęć wykorzystania do osłabienia, a nawet znokautowania groźnego przeciwnika.
A został znokautowany? Czy atak położył kres irańskiemu reżimowi?
Zdecydowanie jest za wcześnie, by przesądzać o końcu Republiki Islamskiej. Pomimo zabicia najwyższego przywódcy Ali Chameneiego struktury państwowe zachowały spójność, sprawność i zdolności do działania. Już niecałe trzy godziny po tym, jak pierwsze bomby spadły na Teheran, wojska rakietowe Iranu odpowiedziały pierwszymi salwami i od tamtej pory kontynuują ostrzał, rozszerzając go o kolejne cele. Cały czas trwa kampania lotnicza, Iran wciąż się broni. W Teheranie nikt się nie łudził, że irańska obrona przeciwlotnicza zdoła stawić opór połączonym siłom Izraela i Stanów Zjednoczonych. Natomiast irański plan zakładał absorpcję nawet bardzo silnych ciosów i ciągły ostrzał rakietowy, tak by wyczerpać zasoby obrony przeciwlotniczej przeciwnika, przetrwać okres ataków z dużą liczbą gotowych do użycia rakiet i potem przejść do niszczenia celów. Fakt, że Iran jest bardzo mocno bombardowany nie oznacza, że został pokonany.
Chętny do objęcia władzy w Iranie jest przebywający na emigracji w Stanach Zjednoczonych Cyrus Reza Pahlavi, syn ostatniego szacha Iranu. Kto będzie rządził Iranem? Nowa władza będzie prozachodnia, czy raczej należy spodziewać się jeszcze bardziej radykalnego reżimu?
Na ten moment, raczej to drugie. Jeszcze wiele może się wydarzyć, ale w tej chwili nie ma żadnych oznak załamania Republiki Islamskiej jako systemu państwowego, więc prawdopodobnie zdoła ona przetrwać tę wojnę, a przy tym zradykalizuje się – nowy przywódca nie będzie otwarty na rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi. Warto przypomnieć, że podczas wojny 12-dniowej, atak na Iran nastąpił w trakcie negocjacji – rakiety poleciały tuż przed ich kolejną rundą. Tym razem również były zaplanowane rozmowy, do których nie doszło. Zaufanie do Stanów Zjednoczonych – zwłaszcza w kontekście doniesień, według których atak miałby zostać przeprowadzony bez względu na wynik negocjacji – wśród przywódców Republiki Islamskiej jest zerowe. Trudno będzie w przyszłości wrócić do rozmów, choć i to nie jest niemożliwe.
Irańczycy świętują przed ambasadą Iranu w Portugalii, trzymając portret Rezy Pahlaviego, przebywającego na wygnaniu syna ostatniego szacha Iranu, po atakach USA i Izraela na ten kraj
Społeczeństwo irańskie wcale nie cieszy się na myśl o powrocie Pahlaviego. Jednocześnie w zeszłym roku obserwowaliśmy protesty na ulicach Iranu – liczne, brutalnie pacyfikowane. Jakie oczekiwania mają sami Irańczycy? Jakie to jest społeczeństwo?
Irańskie społeczeństwo jest podzielone pod względem poglądów politycznych. Istnieje pokaźna liczba przeciwników republiki, po drugiej stronie jest jednak liczniejsza grupa jej zwolenników, którzy mają do niej religijny stosunek – zresztą ona sama taki uzurpuje – i atak na nią uważają za grzech. Pomiędzy nimi są Irańczycy o poglądach bardziej umiarkowanych – to ci, którzy chcieliby zachowania republiki, ale zliberalizowanej; inni są skoncentrowani na bezpieczeństwie i warunkach socjalnych. Kluczowa dla zmian w Iranie będzie postawa „milczącej większości”, która nie zdecyduje się wyjść na ulicę, jeśli nie będzie do tego absolutnie zmuszona albo zachęcona atrakcyjną alternatywą wobec republiki, a w tej chwili ani w Iranie, ani poza jego granicami nie istnieje żadna zorganizowana struktura polityczna zdolna po pierwsze, zjednoczyć różne grupy społeczne i po drugie, przedstawić spójną wizję, plan na to, co dalej po republice. Póki tego nie będzie, „milcząca większość” zostanie w domu, bo obawia się upadku państwa, chaosu, wojny domowej albo scenariusza syryjskiego – ci ludzie mówią nie obalaniu republiki bez planu i pozwalają jej tym samym trwać.
Czytaj więcej
Emigracja irańska mniej lub bardziej otwarcie chwali Donalda Trumpa za atak na Iran i czeka na upadek reżimu ajatollahów. Dwa najbardziej znane śro...
Popularny jest pogląd, że Iran to po pierwsze, sojusznik Rosji, a po drugie – Chin.
Sojusznik to za duże słowo, adekwatne jest powiedzenie „partner”. O sojuszu można mówić, jeśli państwa mają względem siebie zobowiązania obronne – w przypadku Iranu i Chin oraz Iranu i Rosji o czymś takim nie ma mowy, są umowy o współpracy i strategicznym partnerstwie, które zresztą nie są w pełni wykorzystywane. Ale dzieląc świat na obozy, Iran jest po tej samej stronie barykady, co Rosja i Chiny.
Ile to wszystko jeszcze potrwa? Pytam o scenariusze.
Kluczowe jest to, że Republika Islamska zdecydowała się podnieść stawkę. Najprawdopodobniej plan Stanów Zjednoczonych i Izraela – a właściwie Izraela, do którego przekonano prezydenta Donalda Trumpa – zakładał „libanizację” Iranu, czyli doprowadzenie do sytuacji, w której potencjał militarny Iranu zostaje zniszczony, a sam Iran nie jest w stanie w żaden sposób Izraelowi zagrozić, ani chronić się przed izraelską interwencją. Ta koncepcja opiera się na krótkim okresie intensywnego konfliktu, powrót do statusu quo, uzupełnienie zapasów, kolejne uderzenie i stopniową degradację irańskiego potencjału. Republika Islamska zdecydowała się podbić stawkę, by uniknąć tego losu – stara się pokazać, że krótkie wojny i zwycięstwo osiągane relatywnie niskim kosztem to już przeszłość.
Marcin Krzyżanowski