Baszar Asad przez lata był największym zbrodniarzem współczesności. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w tej makabrycznej dyscyplinie rywalizował z nim Władimir Putin, który w 2015 roku wziął na swoje sumienie także mordowanie Syryjczyków – po to, by syryjski dyktator przetrwał i mordował dalej.
To się teraz kończy, reżim nagle upadł, dyktator, z którego dożywotnią władzą świat wydawał się pogodzony, uciekł z Damaszku. Putin, chcąc nie chcąc, skupił się na Ukrainie.
Obiecujące obrazy z Syrii po zakończeniu epoki Asadów
Nie wiadomo, co się zaczyna, choć na razie wygląda obiecująco. Z Syrii docierają obrazy o wielkiej sile. Poczynając od otworzenia więzień, w których ludzie reżimu mordowali i torturowali przeciwników Asada. W tym tego najważniejszego – Sajdnaja, podstołecznej „rzeźni ludzi”, w której zginęły tysiące Syryjczyków; nikt nie wie, ile dokładnie tysięcy. Rodziny modliły się, by wśród wciąż żywych byli ich krewni. I teraz modły niektórych zostały nagrodzone, odnalazły swoich bliskich, wśród nich są dzieci. Jedną z wymyślnych tortur było w Sajdnai zmuszanie więźnia, by wybierał, czy on sam ma zginąć, czy ktoś z jego krewnych albo znajomych.
Czy można wierzyć, że fundamentalizm sunnicki, którym kierowało się wielu dzisiejszych zwycięzców, to przeszłość? Na razie jest czas radości z obalenia dyktatora
Inny obraz to padające pomniki, zrywane portrety Asadów w Damaszku i innych miastach. Symboliczne zakończenie epoki, która trwała ponad pół wieku – tyle władali Syrią Baszar Asad, a wcześniej jego ojciec Hafiz Asad.
Czytaj więcej
Na razie rebelianci zachowują się tak, jakby zmienili poglądy, otworzyli się na innych. Nie chcą narzucać Syryjczykom porządku islamskiego – mówi „...
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Jest i trzeci obraz – rebelianci, wielu z nich o dżihadystycznej przeszłości, zapewniający, że teraz wszyscy Syryjczycy, niezależnie od tego, z jakiej społeczności pochodzą, czy są z mniejszości religijnej, czy etnicznej, czy – jak oni – z sunnickiej większości, nie mają się czego obawiać. Prześladowań w stylu Asada czy panujących przez kilka lat nad częścią Syrii terrorystów islamskich z ISIS ma nie być. Symbolicznym potwierdzeniem tych głośno ogłaszanych intencji jest sposób, w jaki obóz zwycięski potraktował Asadowskiego premiera Mohameda al-Dżalaliego. Najpierw niemal z honorami wyprowadzili go z domu, a potem ogłosili, że to on ma stać na czele władz aż do czasu powołania rządu przejściowego, z założenia pluralistycznego.
Syria w okresie przejściowym. Dokąd zaprowadzą ją rebelianci, którzy niedawno byli dżihadystami?
Na głównego pogromcę Asada wygląda Abu Mohamed al-Dżawlani, przywódca Hajat Tahrir asz-Szam (HTS), najważniejszej z organizacji, które nieoczekiwanie ledwie kilkanaście dni temu ruszyły z północy do odbijania najważniejszych miast Syrii. To on podpisuje najważniejsze dokumenty, używając zresztą swojego prawdziwego imienia i nazwiska Ahmed asz-Szara, a nie pseudonimu rewolucyjnego. Podkreśla, że taki pseudonim Abu Mohamed al-Dżawlani nie jest już potrzebny, rewolucja, rozpoczęta prawie 14 lat temu, się skończyła.
Czytaj więcej
Syryjscy rebelianci zbliżają się do Damaszku z kilku stron, niektórzy wkroczyli już do stolicy, nie napotykając oporu. Przejęli budynki radia i tel...
Jako Al-Dżawlani był dżihadystą związanym z Al-Kaidą czy ISIS, trafiał na listy terrorystów. Czy można wierzyć, że fundamentalizm sunnicki, którym kierowało się wielu dzisiejszych zwycięzców, nie tylko Al-Dżawlani, to przeszłość? Na razie jest czas radości z obalenia dyktatora, cieszą się nie tylko sunnici, także wielu przedstawicieli mniejszości, w tym chrześcijanie. Niedawna historia rewolucji arabskich nakazuje ostrożność, usunięcie dyktatorów w Egipcie czy Libii nie doprowadziło do demokracji, wolności, poszanowania praw człowieka. Czy Syria może być wyjątkiem? – to pytanie będzie nam jeszcze zapewne długo towarzyszyło.
Nowy Bliski Wschód, nowy świat. Kto straci, kto zyska na obaleniu Baszara Asada
Wyjątkowe jest znaczenie wydarzeń w Syrii dla całego regionu i dla świata. Powstaje nowy Bliski Wschód, w którym drastycznie maleje rola czołowych państw antyzachodniego bloku z Iranem i Rosją na czele. Putin doznaje też wizerunkowej porażki, już nie może mówić dyktatorom: „Nie bójcie się, nie bawcie się w zachodnie gry z demokracją, ja was ochronię!”. Upadek rosyjskiego podopiecznego Baszara Asada to dla nich dotkliwa przestroga.
Kto oprócz syryjskich rebeliantów, którzy zaraz będą rządzącymi Syrią, skorzysta na tej wielkiej bliskowschodniej przemianie? Nasuwają się: Turcja, Izrael, sunnickie państwa z obozu antyirańskiego. Ale każde z nich musi się przygotować na różne scenariusze.
Upadek Baszara Asada to nadzieja dla syryjskich uchodźców, którzy nie chcieli na zawsze pozostać na wygnaniu. Niektórzy już wracają. Jeżeli stanie się to zjawiskiem masowym, to obalenie dyktatora może mieć wpływ i na Europę.