Reklama

Pierwsza wiceprezes BGK: Kapitał odporności – jak inwestycje w bezpieczeństwo zmieniają wzrost gospodarczy

W klasycznym ujęciu ekonomicznym wydatki na obronność bywają postrzegane jako obciążenie finansów publicznych – koszt alternatywny, który ogranicza przestrzeń dla inwestycji w edukację, ochronę zdrowia czy infrastrukturę. Taka perspektywa coraz słabiej przystaje jednak do realiów gospodarki funkcjonującej w warunkach trwałej niepewności geopolitycznej.
Pierwsza wiceprezes BGK: Kapitał odporności – jak inwestycje w bezpieczeństwo zmieniają wzrost gospodarczy

Prof. dr hab. Marta Postuła

Foto: Materiały prasowe

Bezpieczeństwo nie jest dziś dobrem luksusowym. Stanowi warunek brzegowy racjonalnej kalkulacji ekonomicznej. Bez minimalnego poziomu stabilności nie powstają inwestycje prywatne, nie da się prowadzić długoterminowego planowania, nie rozwijają się innowacje. W tym sensie obronność powinna być analizowana nie wyłącznie w kategoriach kosztu, lecz jako szczególna forma kapitału – kapitału odporności – który obniża premię za ryzyko w gospodarce, stabilizuje oczekiwania inwestorów i podnosi potencjalną ścieżkę długookresowego wzrostu.

Wydatki obronne mogą mieć charakter czysto konsumpcyjny: obejmować płace, bieżące utrzymanie jednostek czy import gotowego uzbrojenia. Mogą jednak zostać zaprojektowane jako instrument inwestycyjny

Wydatki zbrojeniowe jako instrument inwestycyjny

Efekt stymulacyjny nie jest automatyczny – ujawnia się pod określonymi warunkami, zależnymi od struktury tych wydatków, stopnia ich zakorzenienia w gospodarce krajowej oraz zdolności do generowania trwałej wartości dodanej. Z perspektywy makroekonomicznej znaczenie ma nie tyle sama skala nakładów, ile sposób ich alokacji.

Wydatki obronne mogą mieć charakter czysto konsumpcyjny: obejmować płace, bieżące utrzymanie jednostek czy import gotowego uzbrojenia – generując niski mnożnik i relatywnie wysoki efekt wypierania. Mogą jednak zostać zaprojektowane jako instrument inwestycyjny, wspierający krajowy przemysł, rozwój technologii podwójnego zastosowania oraz akumulację kapitału ludzkiego.

Czytaj więcej

Deficyt niższy od planu, ale problem nie zniknął. Co dalej z finansami państwa?
Reklama
Reklama

W tym drugim wariancie obronność przestaje być pasywną pozycją po stronie wydatków budżetu. Staje się mechanizmem modernizacji gospodarki, wzmacniania jej zdolności technologicznych i budowy trwałej odporności – zarówno w wymiarze bezpieczeństwa, jak i wzrostu. Dla państwa oznacza to nie tylko większą stabilność strategiczną, lecz także niższy koszt kapitału, wyższą przewidywalność procesów inwestycyjnych i silniejsze fundamenty rozwoju w długim horyzoncie.

W przypadku zakupów zagranicznych pojawia się zjawisko „wycieku popytu”: impuls fiskalny wzmacnia PKB i potencjał technologiczny kraju eksportera, podczas gdy państwo-nabywca ponosi przede wszystkim koszt finansowania

Keynes, mnożnik i struktura wydatków

Centralnym punktem debaty o ekonomicznych skutkach zbrojeń pozostaje koncepcja mnożnika wydatków obronnych. Jej źródłem jest keynesowskie założenie, zgodnie z którym wydatki publiczne – w warunkach niewykorzystanych mocy wytwórczych – stymulują zagregowany popyt, prowadząc do wzrostu produkcji przewyższającego pierwotny impuls fiskalny. W tym ujęciu drugorzędne znaczenie ma to, czy państwo finansuje budowę mostu, czy zakup czołgu. Kluczowe jest samo uruchomienie strumienia wydatków i zapobieżenie bezczynności zasobów.

Na tym gruncie ukształtowała się koncepcja tzw. keynesizmu militarnego, zakładająca, że wydatki wojskowe mogą pełnić funkcję stabilizacyjną: podtrzymywać koniunkturę i ograniczać bezrobocie. Doświadczenia Stanów Zjednoczonych z okresu II wojny światowej oraz pierwszych dekad zimnej wojny długo uchodziły za empiryczne potwierdzenie tej tezy. Późniejsze badania pokazują jednak obraz znacznie bardziej zniuansowany.

Analizy empiryczne coraz wyraźniej wskazują, że siła mnożnika obronnego nie jest ani uniwersalna, ani trwała. Przykładowo, D. Sarasa-Flores (2025) w badaniu „Buy Guns or Buy Roses? EU Defence Spending Fiscal Multipliers”, opartym na danych UE-27 z lat 1995–2023, identyfikuje istotny krótkookresowy efekt wzrostowy dodatkowych wydatków obronnych – zwłaszcza wówczas, gdy środki kierowane są na inwestycje kapitałowe, a nie na wzrost bieżących kosztów osobowych. W dłuższym horyzoncie wpływ na poziom produktu zanika, o ile nie towarzyszą mu trwałe zmiany strukturalne.

Zamiast ograniczać się do korygowania zawodności rynku, sektor publiczny coraz częściej postrzegany jest jako podmiot współtworzący nowe rynki i ukierunkowujący trajektorie rozwoju technologicznego

Reklama
Reklama

Kluczowym czynnikiem różnicującym efektywność mnożnika pozostaje struktura wydatków oraz stopień otwarcia gospodarki. Wydatki realizowane w całości w kraju generują najwyższy efekt mnożnikowy, ponieważ środki finansowe cyrkulują w obrębie lokalnego systemu produkcyjnego – tworząc miejsca pracy, popyt na półprodukty i impuls inwestycyjny dla rodzimych dostawców.

W przypadku zakupów zagranicznych pojawia się zjawisko „wycieku popytu”: impuls fiskalny wzmacnia PKB i potencjał technologiczny kraju eksportera, podczas gdy państwo-nabywca ponosi przede wszystkim koszt finansowania i obsługi długu. Modele hybrydowe, oparte na mechanizmach offsetowych i transferze technologii, stanowią próbę równoważenia tych efektów. Ich skuteczność zależy jednak od realnej skali transferu kompetencji – zdolności do budowy lokalnych łańcuchów serwisowych, produkcyjnych i badawczo-rozwojowych, a nie wyłącznie formalnych zapisów kontraktowych.

Foto: autorka tekstu

Dodatkowo często wskazywanym problemem jest efekt wypierania (crowding out). Nadmierne wydatki obronne finansowane długiem publicznym mogą prowadzić do wzrostu stóp procentowych, ograniczając inwestycje prywatne w sektorach cywilnych. Równocześnie koncentracja najbardziej wykwalifikowanych inżynierów w przemyśle zbrojeniowym może osłabiać tempo innowacji w branżach konsumpcyjnych.

Państwo – przedsiębiorca pierwszego ryzyka i technologie dual-use

Współczesne myślenie o roli państwa w gospodarce uległo istotnemu przesunięciu, m.in. pod wpływem prac Mariany Mazzucato. Zamiast ograniczać się do korygowania zawodności rynku, sektor publiczny coraz częściej postrzegany jest jako podmiot współtworzący nowe rynki i ukierunkowujący trajektorie rozwoju technologicznego.

W obszarze bezpieczeństwa oznacza to rolę „przedsiębiorcy pierwszego ryzyka” – inwestora gotowego finansować projekty obarczone tak wysoką niepewnością, że prywatny kapitał wysokiego ryzyka zazwyczaj ich unika. Klasycznym potwierdzeniem tej tezy jest analiza technologii stojących za iPhonem. Kluczowe komponenty, które uczyniły go urządzeniem przełomowym – jak np. internet, GPS, ekrany dotykowe czy asystenci głosowi – wywodzą się z programów badawczo-rozwojowych finansowanych ze środków publicznych, w dużej mierze powiązanych z sektorem obronnym. Ryzyko zostało poniesione przez państwo, a komercjalizacja nastąpiła dopiero na późniejszym etapie.

Reklama
Reklama

Foto: autorka tekstu

Mazzucato zwraca uwagę na strukturalną asymetrię tego modelu: ryzyko innowacyjne jest uspołecznione, natomiast korzyści w dużej mierze prywatyzowane. Wskazuje to na potrzebę budowy „kapitału odporności” nie tylko w wymiarze technologicznym, lecz także instytucjonalnym – takiego, który pozwala państwu odzyskiwać część dywidendy z innowacji, np. poprzez udział w zyskach, warunkowy dostęp do własności intelektualnej czy mechanizmy reinwestowania środków w kolejne cykle modernizacji.

Instytucją, która w sposób modelowy realizuje taką logikę, pozostaje amerykańska DARPA. Jej zadaniem nie jest utrzymywanie stałej infrastruktury badawczej, lecz finansowanie czasowo ograniczonych, programów B+R wysokiego ryzyka, realizowanych przez zespoły z uczelni, laboratoriów publicznych i firm technologicznych. Warunkiem sukcesu jest potencjał szerokiego zastosowania powstających rozwiązań – zarówno w systemach wojskowych, jak i w gospodarce cywilnej. Nie chodzi o zakup kolejnego zamkniętego systemu, lecz o wykorzystanie zamówień publicznych jako dźwigni tworzenia technologii ogólnego zastosowania.

Już w okresie zimnej wojny przemysł obronny odegrał kluczową rolę w dojrzewaniu ekosystemu półprzewodników od komputerów nawigacyjnych programu Apollo po systemy naprowadzania rakiet Minuteman. Wojskowe zamówienia umożliwiły skalowanie produkcji i stworzyły fundamenty późniejszej dominacji amerykańskiego sektora IT. Podobnie sieci łączności i zaawansowane czujniki stały się punktem wyjścia dla rynków masowych: komputerów osobistych, telefonii mobilnej czy urządzeń medycznych.

Jak wskazują Joris Teer i Giuseppe Spatafora w analizie EUISS „When stars align: Leveraging European defence budgets to drive a dual-use tech boom”, nakłady obronne „położyły fundamenty pod rewolucję precyzyjnego pola walki”, przynosząc jednocześnie szerokie korzyści gospodarcze – od masowej produkcji PC i smartfonów po technologie medyczne. Dziś obserwujemy analogiczny mechanizm w obszarze sztucznej inteligencji, półprzewodników i technologii bateryjnych. Strategiczne inwestycje Pentagonu oraz programy państwowe w Azji, w tym „Made in China 2025”, pokazują, że technologie dual-use stają się jednym z kluczowych pól globalnej konkurencji – zarówno militarnej, jak i gospodarczej.

Reklama
Reklama

Oraz więcej państw traktuje armię jako zaplecze talentów dla gospodarki, zwłaszcza sektorów wysokich technologii

Armia jako kuźnia kapitału ludzkiego

Drugim, często niedocenianym, kanałem budowy kapitału odporności jest kapitał ludzki. Nowoczesne siły zbrojne to nie wyłącznie formacja bojowa, lecz złożona organizacja wiedzy: operatorzy systemów informatycznych, specjaliści cyberbezpieczeństwa, inżynierowie utrzymania zaawansowanych platform, logistycy i analitycy danych.

Służba wojskowa kształtuje zarówno kompetencje techniczne i cyfrowe, jak i umiejętności miękkie – pracę zespołową, zarządzanie ryzykiem oraz podejmowanie decyzji w warunkach wysokiej niepewności. Coraz więcej państw traktuje armię jako zaplecze talentów dla gospodarki, zwłaszcza sektorów wysokich technologii. Przykład Izraela pozostaje emblematyczny: wyspecjalizowane jednostki wojskowe stały się inkubatorami przedsiębiorczości, zasilając ekosystem startupów i globalnych firm technologicznych oraz współtworząc pozycję Tel Awiwu i Hajfy jako centrów innowacyjności.

Jednocześnie niewłaściwie zaprojektowany pobór generuje istotne koszty społeczne i demograficzne. Opóźnia wejście młodych na rynek pracy i decyzje o założeniu rodziny, a w warunkach słabej kultury instytucjonalnej sprzyja zjawiskom dysfunkcyjnym. W starzejących się społeczeństwach masowy pobór koliduje także z potrzebą utrzymania wysokiej aktywności zawodowej w sektorach cywilnych.

Paradoksalnie te ograniczenia działają często jako impuls modernizacyjny. Niedobór kadr i niska akceptacja społeczna dla poboru przyspieszają robotyzację sił zbrojnych oraz rozwój zdalnie sterowanych i autonomicznych platform. Technologie te – od robotów saperskich po autonomiczne systemy logistyczne – szybko przenikają do gospodarki cywilnej, przesuwając ciężar rozwoju z modelu opartego na pracy ludzkiej ku rozwiązaniom systemowym i autonomicznym, wzmacniając ścieżkę technologii dual-use.

Reklama
Reklama

Odpowiednio zaprojektowane wydatki obronne budują kapitał odporności, który działa wielowymiarowo

Bezpieczeństwo jako dobro publiczne

Kolejny poziom analizy dotyczy natury bezpieczeństwa jako dobra publicznego. Obrona posiada jego klasyczne cechy: jest w dużej mierze niewykluczająca i niekonkurencyjna – ochrona granic, stabilność ładu politycznego czy odstraszanie potencjalnego agresora dotyczą całej wspólnoty. Z tego powodu sektor prywatny nie ma naturalnych bodźców do zapewnienia jej adekwatnego poziomu, a bez interwencji państwa pojawiłby się trwały niedobór.

W sensie ekonomicznym obronność należy więc do tych obszarów, w których państwo nie tyle może, ile musi działać. Jak wskazują Beetsma, Buti i Nicoli (2024), obrona realizowana na poziomie Unii Europejskiej spełnia kryteria dobra publicznego, a jednocześnie pozwala osiągać istotne korzyści skali, ograniczając duplikację zdolności, sprzyjając standaryzacji i centralizacji zamówień.

Historia pokazuje, że projekty bezpieczeństwa mogą jednocześnie pełnić funkcję silników rozwoju. Centralny Okręg Przemysłowy II Rzeczypospolitej, realizowany pod hasłem „bezpieczeństwo i modernizacja”, łączył cele obronne z głęboką przebudową struktury gospodarki. Tworzył miejsca pracy, wymuszał rozwój infrastruktury energetycznej i transportowej oraz konsolidował zaplecze przemysłowe kraju. Był przedsięwzięciem systemowym, integrującym inwestycje produkcyjne z sieciami logistycznymi i zapleczem mieszkaniowym, a skala zaangażowania środków publicznych pokazywała, że priorytety obronne mogą stać się główną dźwignią akumulacji kapitału.

Współczesne odpowiedniki tej logiki widoczne są w programach reindustrializacji i zielonej transformacji, gdzie zamówienia obronne pełnią rolę kotwicy popytu dla technologii energetycznych, elektromobilności czy rozwiązań wodorowych. Przykład Izraela pozostaje wymowny: firmy zakładane przez byłych żołnierzy działają na styku bezpieczeństwa, cybertechnologii, medycyny i przemysłu 4.0, współtworząc dynamiczny ekosystem innowacji.

Reklama
Reklama

Podobną dynamikę obserwujemy w Europie i Stanach Zjednoczonych, gdzie znaczne środki publiczne i prywatne kierowane są do startupów i scale-upów rozwijających technologie obronne i dual-use – od systemów autonomicznych po zaawansowane sensory i rozwiązania chmurowe. W tym ujęciu bezpieczeństwo jako dobro publiczne działa dwutorowo: chroni obywateli przed zagrożeniami zewnętrznymi, a poprzez inteligentnie projektowane zamówienia publiczne współtworzy infrastrukturę wiedzy, kompetencji i innowacji, z której korzysta cała gospodarka. Wydatki obronne przestają być wyłącznie kosztem utrzymania armii, a stają się inwestycją w zdolność adaptacji i odbudowy po szokach.

Kluczowe pytanie nie dotyczy dziś tego, czy wydawać na obronność, lecz jak projektować te wydatki, aby wzmacniały kapitał odporności, ograniczały efekt wypierania i realnie wspierały krajową gospodarkę

Kapitał odporności – jak wydatki obronne redukują premię za ryzyko

W klasycznych modelach wyceny aktywów premia za ryzyko odzwierciedla nie tylko bieżącą zmienność, lecz także skalę i prawdopodobieństwo przyszłych szoków, na jakie narażona jest gospodarka. Państwo o słabych zdolnościach obronnych, niedostatecznej odporności cybernetycznej i wysokim uzależnieniu od importu kluczowych komponentów jest postrzegane jako szczególnie podatne na ryzyka – od agresji militarnej, przez cyberataki, po zakłócenia łańcuchów dostaw i presję polityczną. W takich warunkach inwestorzy wymagają wyższej oczekiwanej stopy zwrotu, co podnosi koszt kapitału i ogranicza skalę inwestycji prywatnych.

Odpowiednio zaprojektowane wydatki obronne budują kapitał odporności, który działa wielowymiarowo. Po pierwsze, obniżają prawdopodobieństwo zdarzeń skrajnych, wzmacniając zdolności odstraszania i obrony. Po drugie, skracają czas odbudowy po szokach dzięki rozwiniętym zdolnościom logistycznym, lokalnej bazie produkcyjnej oraz kompetencjom w zarządzaniu kryzysowym. Po trzecie, zwiększają zdolność adaptacji do zmian technologicznych, tworząc ekosystem sprzyjający powstawaniu i dyfuzji innowacji.

Z perspektywy rynków finansowych taka architektura bezpieczeństwa przekłada się na niższą premię za ryzyko, a w konsekwencji – na niższy koszt kapitału zarówno dla państwa, jak i dla sektora prywatnego. W długim horyzoncie oznacza to nie tylko stabilniejszy popyt, lecz przede wszystkim łatwiejsze finansowanie inwestycji i szybszą ścieżkę produktu potencjalnego.

Od zakupów do suwerenności – synergia finansowania, przemysłu i innowacji obronnych

Kluczowe pytanie nie dotyczy dziś tego, czy wydawać na obronność, lecz jak projektować te wydatki, aby wzmacniały kapitał odporności, ograniczały efekt wypierania i realnie wspierały krajową gospodarkę. Polska stała się w ostatnich latach laboratorium takiej polityki: z jednej strony realizuje rekordowe zakupy uzbrojenia za granicą, z drugiej coraz konsekwentniej wiąże je z budową własnego potencjału przemysłowego oraz wykorzystaniem środków unijnych.

Pierwszym filarem tej architektury jest Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, zarządzany przez Bank Gospodarstwa Krajowego. FWSZ umożliwia finansowanie wieloletnich, kapitałochłonnych programów modernizacyjnych poza rocznym cyklem budżetowym, tworząc stabilne warunki dla planowania inwestycji i przewidywalność dla krajowego przemysłu.

Na poziomie europejskim analogiczną rolę pełni instrument SAFE – linia pożyczkowa do 150 mld euro, w ramach której Polsce przyznano limit 43,7 mld euro. Drugim elementem jest Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności (FBiO), dysponujący budżetem przekraczającym 22 mld zł. Polska jako pierwszy kraj UE zdecydowała się na przesunięcie środków z Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności bezpośrednio na cele obronne i bezpieczeństwo publiczne. FBiO wykracza poza doposażenie armii – stanowi narzędzie budowy głębokiej odporności państwa poprzez inwestycje w infrastrukturę dual-use. Dzięki niemu samorządy będą mogły realizować projekty schronów, dróg, mostów i infrastruktury kolejowej, które w czasie pokoju służą obywatelom, a w sytuacji kryzysowej – wojsku.

Uzupełnieniem tej architektury jest rosnące zaangażowanie polskich podmiotów w projekty Europejskiego Funduszu Obronnego, pozwalające lewarować środki krajowe finansowaniem unijnym w obszarach wysokiego ryzyka technologicznego. Równolegle Polska rozwija model hybrydowy, przekuwając zakupy w USA i Korei Południowej w trwały impuls dla krajowego przemysłu. Przykładem jest polonizacja czołgów K2 – po dostawach pierwszych partii produkcja wersji K2PL wraca do zakładów Bumar-Łabędy w Gliwicach. Podobną funkcję pełni Regionalne Centrum Kompetencyjne czołgów Abrams w Poznaniu, zapewniające nie tylko serwis polskich maszyn, lecz także obsługę sprzętu armii USA stacjonujących w regionie.

Całość domykają inwestycje w technologie i suwerenność amunicyjną. Narodowy Program Amunicyjny, wspierający spółki Grupy PGZ kwotą 2,4 mld zł, ma doprowadzić do pełnej autonomii w produkcji amunicji 155 mm. W obszarze innowacji dual-use Polska wywalczyła także rolę gospodarza akceleratora NATO DIANA. Otwarty w styczniu 2026 r. FORT Kraków staje się hubem dla startupów takich jak Revobeam czy Blue Armada Robotics, które przy wsparciu sojuszniczym komercjalizują technologie inteligentnych anten i systemów autonomicznych.

W efekcie Polska łączy dziś kilka strumieni polityki bezpieczeństwa: niezbędne zakupy zagraniczne, systemowe wzmacnianie krajowego przemysłu oraz trwały kanał inwestycji w infrastrukturę i technologie podwójnego zastosowania. Jeżeli strumienie te pozostaną zsynchronizowane – od offsetu i transferu technologii, przez udział w projektach EFO, po lokalne inwestycje FBiO – efektem może być coś więcej niż wzrost zdolności militarnych. W perspektywie dekady pojawia się realna szansa na zbudowanie pełnego ekosystemu kapitału odporności, który obniża premię za ryzyko inwestycyjne i przesuwa gospodarkę na bardziej innowacyjną, eksportową ścieżkę wzrostu.

O autorce

Marta Postuła

Prof. dr hab. Marta Postuła, pierwsza wiceprezes zarządu BGK, kierownik Katedry Finansów i Rachunkowości Wydziału Zarządzania UW.

Opinie Ekonomiczne
Prof. Grzegorz W. Kołodko: Nędza trumpizmu
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Opinie Ekonomiczne
Cezary Szymanek: Trump przegrywa cła w sądzie. Ale ten wyrok niczego nie cofa
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Czy polscy kierowcy zapłacą za atak Trumpa na Iran?
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Opinie Ekonomiczne
Eksperci: Pora na dojrzałą, ponadpartyjną rozmowę o systemie zakupów obronnych
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama