Reklama

Wszystkie wojny Donalda Trumpa, prezydenta, który liczy na Pokojową Nagrodę Nobla

Donald Trump nie traci nadziei na Pokojową Nagrodę Nobla. Wymagający jedynie podpisu „gotowiec” z poparciem jego kandydatury trafił do parlamentów na całym świecie. Jednocześnie prezydent USA zaprowadza siłą swoje porządki w różnych częściach świata.
Donald Trump

Donald Trump

Foto: Reuters, Kevin Lamarque

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób Komitet Noblowski reaguje na działania lobbingowe dotyczące Pokojowej Nagrody Nobla?
  • Jakie militarne operacje USA zostały przeprowadzone w ostatnim czasie?
  • Jakie są oficjalne uzasadnienia dla tych interwencji zbrojnych oraz ich faktyczne konsekwencje?
  • W jaki sposób decyzje polityczne Stanów Zjednoczonych wpływają na relacje międzynarodowe i percepcję globalnego ładu?
  • Jakie rozbieżności występują między deklarowaną misją pokojową a realizowanymi działaniami wojskowymi administracji amerykańskiej?

Prezydent USA Donald Trump od początku swojej drugiej kadencji w Białym Domu intensywnie zabiega o Pokojową Nagrodę Nobla. Często porównuje się z Barackiem Obamą, twierdząc, że Obama dostał tę nagrodę na wyrost, podczas gdy jego dokonania są niedoceniane lub ignorowane przez światowe elity i media.  Wielokrotne zapewnienia Trumpa, że nie ubiega się o Nobla i nie sądzi, że kiedykolwiek go otrzyma, są traktowane jako wyraźny sygnał, iż w rzeczywistości jest rozczarowany pomijaniem go przez Norweski Komitet Noblowski.

Prezydent USA sam potrafił zresztą lobbować za przyznaniem mu nagrody. Latem ubiegłego roku, gdy trwała już rozpoczęta w kwietniu wojna celna, Donald Trump zadzwonił do ministra finansów Norwegii Jensa Stoltenberga, aby powiedzieć mu, że chce omówić „Pokojową Nagrodę Nobla i cła”.

W sierpniu ubiegłego roku prestiżowy brytyjski tygodnik „The Economist” pisał, iż tęsknota Donalda Trumpa za uznaniem, jakie co roku przynosi przyznanie tej nagrody przez Komitet Noblowski powołany przez norweski parlament, napędzała – i wciąż napędza – amerykańską dyplomację w sposób, który może zarówno zachęcić sojuszników USA, jak i wywołać wśród nich panikę. Zwłaszcza że perspektywa zapisania się w historii w jednym szeregu z  Theodore'em Rooseveltem, Matką Teresą i Martinem Lutherem Kingiem włączyła w Trumpie tryb „naczelnego mediatora”, jak ocenił – także brytyjski – dziennik „The Guardian”.

Czytaj więcej

Synowie Trumpa chcą zarabiać na ukraińskich dronach. Sprzedadzą je Pentagonowi
Reklama
Reklama

Gdybym nazywał się Obama, dostałbym Nobla w 10 sekund – mówił Donald Trump w czasie kampanii poprzedzającej wygrane przez niego wybory prezydenckie. 

Od zaprzysiężenia w styczniu 2025 r. obecny prezydent USA przekonuje świat, że zakończył osiem wojen. Wielu publicystów uważa, iż to właśnie wizja pokojowego Nobla była kluczowym czynnikiem motywującym go w  staraniach o wynegocjowanie zawieszenia broni na Ukrainie, łącznie z ocenianym jako ryzykowne spotkaniem z Władimirem Putinem na Alasce. Ostatecznie Putin pozostał niewzruszony, a Trump najwyraźniej stracił cierpliwość do negocjacji. 

– Kiedy zdał sobie sprawę, że to zbyt trudne, wróciliśmy do Gazy – powiedział jeden z wysokich rangą europejskich dyplomatów z Waszyngtonu. I przyznać należy, że – choć chwiejne – porozumienie między Izraelem i Hamasem, podpisane w październiku 2025 r.., uznawane jest za największy jak dotąd sukces drugiej kadencji Donalda Trumpa w kwestii kończenia konfliktów na świecie. 

Czytaj więcej

Amerykanie mówią „nie” wojnie z Iranem. Fatalne sondaże dla Donalda Trumpa

Wielkie rozczarowanie Donalda Trumpa „głupią” decyzją Norwegii

W październiku ubiegłego roku Komitet Noblowski ogłosił decyzję, że Pokojowa Nagroda Nobla trafi do liderki wenezuelskiej opozycji Marii Coriny Machado. Choć Machado walczy z reżimem, który był na celowniku Trumpa, co przyniosło skutek w postaci uprowadzenia i postawienia przed amerykańskim sądem prezydenta Nicolása Maduro, prezydent USA był rozczarowany decyzją Komitetu. Stwierdził nawet, że nieprzyznanie mu tej nagrody jest „wielką obrazą dla całych Stanów Zjednoczonych”. Medal Pokojowej Nagrody Nobla trafił w końcu w jego ręce, przekazany mu przez wenezuelską opozycjonistkę w ramach podziękowania za wyjątkowe zaangażowanie Trumpa w sprawę wolności Wenezuelczyków. Komitet Noblowski zareagował szybko i stanowczo, informując, że „Nagrody Nobla nie można cofnąć, podzielić się nią ani przekazać innym. Medal może zmienić właściciela, ale tytuł laureata Pokojowej Nagrody Nobla – nie”.

Mimo to Donald Trump wciąż żywi urazę do norweskiego rządu, choć nie ma on nic wspólnego z przyznawaniem nagród Nobla. W styczniu tego roku, przypominając we wpisie na Truth Social, że „samodzielnie zakończył osiem wojen”, zauważył, iż mimo to Norwegia, członek NATO, „głupio zdecydowała się nie dać mu Pokojowej Nagrody Nobla”.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Orędzie Donalda Trumpa o stanie państwa. Jak prezydent USA mijał się z prawdą

Trump uznał też, co zawarł w liście do szefa norweskiego rządu Jonasa Gahra Støre'a, że skoro „Norwegia postanowiła nie przyznać mu Pokojowej Nagrody Nobla za powstrzymanie ponad ośmiu wojen, on nie czuje się już zobowiązany do myślenia wyłącznie o pokoju, choć zawsze będzie to główny temat, lecz może teraz myśleć o tym, co jest dobre i właściwe dla Stanów Zjednoczonych”.

Donald Trump i kampania noblowska 2026

Mimo rozczarowania Donald Trump i przedstawiciele jego administracji nie ustają w staraniach o to, by nagroda trafiła jednak do rąk prezydenta USA. W tym celu prowadzona jest kampania, która ma za zadanie skłonić poszczególne państwa do wskazania Trumpa jako jedynego kandydata zasługującego na Pokojową Nagrodę Nobla AD 2026. 

Szefowie Izby Reprezentantów USA – Mike Johnson i izraelskiego Knesetu – Amir Ochmann, wysłali do parlamentów na całym świecie, w tym do polskiego Sejmu, oficjalne listy z prośbą o poparcie kandydatury Trumpa, dołączając gotowy formularz odpowiedzi do Norweskiego Komitetu Noblowskiego. Wystarczyło złożyć podpis i nakleić znaczek. W formularzu czytamy: „Żadna inna osoba nie zrobiła więcej na rzecz promowania pokoju w 2025 r. niż prezydent Trump. Mało kto w historii, jeśli w ogóle, zrobił więcej na rzecz propagowania sprawy pokoju”.

Czytaj więcej

Republikanie w USA szukają swojej przyszłości po Trumpie

W Polsce kampania przybrała nieoczekiwany obrót. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty oświadczył bowiem, że pisma takiego nie podpisze, ponieważ w jego opinii prezydent Donald Trump na wspomnianą nagrodę nie zasługuje. Marszałek stwierdził, że ład oparty na prawie międzynarodowym odchodzi w przeszłość, a w polityce międzynarodowej zaczyna dominować siła, a to „zła dla Polski polityka”. Lider Nowej Lewicy wskazywał, że za jego decyzją niepopierania wniosku o Pokojową Nagrodę Nobla dla Trumpa stoi łamanie przez prezydenta USA prawa międzynarodowego, prowadzona przez niego wojna celna czy instrumentalne traktowanie innych terytoriów, takich jak np. Grenlandia, wobec której Trump zgłaszał roszczenia, mimo że jest to terytorium zależne Danii (sojusznika USA z NATO).

Reklama
Reklama

Decyzja marszałka Czarzastego rozpętała dyplomatyczną burzę: ambasador USA w Polsce Tom Rose oświadczył, że ponieważ polski polityk znieważył Donalda Trumpa i okazał mu daleko idący brak szacunku, Stany Zjednoczone zrywają wszelkie kontakty z przewodniczącym polskiego parlamentu i odtąd będą go pomijać w relacjach z  władzami kraju. 

Wojny i operacje wojskowe Donalda Trumpa podjęte w czasie drugiej kadencji

Pokojowa Nagroda Nobla przyznawana jest za wybitne zasługi na rzecz zbliżenia narodów, ograniczenia zbrojeń oraz organizowania kongresów pokojowych w roku poprzedzającym przyznanie nagrody lub za całokształt działań.

Od początku swojej drugiej kadencji w Białym Domu Donald Trump zachowuje się jednak tak, jakby chciał potwierdzać późniejszą zapowiedź ze wspomnianego wyżej listu do norweskiego premiera, iż „nie czuje się już zobowiązany do myślenia wyłącznie o pokoju”.

Czytaj więcej

Amerykanie mają wątpliwości co do sprawności intelektualnej Donalda Trumpa

Marzec 2025. Operacja przeciwko Hutim w Jemenie

O jej rozpoczęciu Trump poinformował w mediach społecznościowych. Bezpośrednią przyczyną operacji były ataki Hutich na statki handlowe i okręty wojenne w Morzu Czerwonym i Zatoce Adeńskiej. Rebelianci twierdzili, że atakują statki powiązane z Izraelem w ramach solidarności z Palestyńczykami podczas wojny w Gazie, ale w praktyce zagrożone były również statki wielu innych państw. 

Reklama
Reklama
Rebelianci Huti w Jemenie

Rebelianci Huti w Jemenie

Foto: Infografika PAP

Ataki te poważnie zakłóciły ruch statków na jednym z najważniejszych szlaków handlowych świata. Donald Trump ocenił, iż jego poprzednik Joe Biden reagował na te ataki „żałośnie słabo”, dlatego uznał, iż trzeba przywrócić bezpieczeństwo żeglugi i odstraszyć wspieranych przez Iran rebeliantów. Według danych amerykańskich do końca kwietnia rażono ponad 800 celów, w tym centra dowodzenia, systemy obrony przeciwlotniczej i zakłady produkcji broni.

Kampania zakończyła się 6 maja 2025 r., gdy osiągnięto tymczasowe zawieszenie broni. W wyniku porozumienia Huti zobowiązali się przestać atakować amerykańskie okręty, choć w późniejszych miesiącach nadal zdarzały się ataki na statki handlowe i cele związane z Izraelem.

Czerwiec 2025. Dwunastodniowa wojna z Iranem – operacja „Midnight Hammer”

W nocy z 12 na 13 czerwca 2025 r. Izrael rozpoczął masowe bombardowania irańskich obiektów nuklearnych w ramach operacji „Powstający Lew” („Rising Lion”). Jednak ataki na ośrodki nuklearne w Fordo, Natanz i Isfahan pokazały, że bez udziału USA – a konkretnie bez użycia przez ich lotnictwo superciężkich bomb GBU-57 i bombowców B-2 Spirit, które jako jedyne na świecie mogły je przenosić – atak na podziemny ośrodek w Fordo był niemożliwy.

Atak USA na cele w Iranie w ramach (MAPA)

Atak USA na cele w Iranie w ramach (MAPA)

Foto: PAP

Reklama
Reklama

W nocy z 21 na 22 czerwca 2025 r., w operacji pod kryptonimem „Midnight Hammer” („Północny Młot”), siedem bombowców B-2 Spirit wystartowało z bazy w Missouri. Lot trwał 18 godzin, w tym czasie doszło do kilkukrotnego tankowania w powietrzu. Nad Fordo i Natanz zrzucono kilkanaście bomb GBU-57 o masie 13,6 ton każda, zdolnych do przebicia 60 metrów skały. Jednocześnie z okrętów podwodnych na centrum Isfahanu wystrzelono około 30 pocisków manewrujących Tomahawk. Łącznie w operacji wzięło udział ponad 125 samolotów.

Czytaj więcej

Sondaże: Amerykanie zaczynają uważać, że Biden był lepszym prezydentem niż Trump

W transmitowanym przez telewizję orędziu Trump powiedział, że atak na cele w Iranie był „spektakularnym sukcesem wojskowym”. – Iran, tyran Bliskiego Wschodu, musi teraz zawrzeć pokój. Jeśli tego nie zrobi, przyszłe ataki będą o wiele większe i znacznie łatwiejsze (do przeprowadzenia – red.) – oświadczył. 24 czerwca Trump ogłosił koniec wojny 12-dniowej.

Pentagon stwierdził, że podczas operacji zniszczony został irański potencjał nuklearny, ale amerykański wywiad wojskowy sceptycznie podszedł do tych zapewnień. Wnioski z oceny przygotowanej przez Agencję Wywiadu Obronnego (DIA), na podstawie analizy zniszczeń przeprowadzonej przez  Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych (USCENTCOM) stały w sprzeczności z oficjalnymi deklaracjami prezydenta Donalda Trumpa. Wywiad ocenił, że głównym skutkiem ataków było zniszczenie nadziemnych struktur, w tym systemów zasilania i instalacji pomocniczych, a nie podziemnych centrów badawczych, gdzie przechowywane są materiały jądrowe i wirówki. 

Skutkiem tej analizy było zwolnienie szefa wywiadu wojskowego USA, generała porucznika Jeffreya Kruse'a, za umniejszanie skutków ataków na obiekty nuklearne Iranu. Oficjalnym powodem była „utrata zaufania”.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Donald Trump zwolnił Kristi Noem. Ogłosił nazwisko jej następcy

Wrzesień 2025. Rozpoczyna się globalna „Wojna z Narkotykami”

Kolejną z inicjatyw militarnych Trumpa było ogłoszenie globalnej krucjaty antynarkotykowej. Od 1 września 2025 r. siły zbrojne USA w ramach operacji „Południowa Włócznia” („Southern Spear”) rozpoczęły ataki na łodzie mające należeć do przemytników narkotyków u wybrzeży Wenezueli i w basenie Morza Karaibskiego. Do początku 2026 r. przeprowadzono co najmniej 29 znanych ataków, w których – według dziennikarzy śledczych – zginęło co najmniej 105 cywilów. Armia przedstawiała zabitych jako „narkoterrorystów, którzy niszczą amerykańskie miasta”, bez przedstawiania dowodów na to, że na atakowanych łodziach faktycznie znajdowały się narkotyki.

Administracja Trumpa nadała kartelom narkotykowym – w tym meksykańskim CJNG, Sinaloa i Los Zetas – status zagranicznych organizacji terrorystycznych. Było to posunięcie prawne, które otworzyło drzwi do działań militarnych. Trump zadeklarował też gotowość do bombardowania celów bezpośrednio w Meksyku i Kolumbii, mówiąc w Gabinecie Owalnym:  – Czy bym to zrobił? Z dumą.

Trump twierdzi, że ma prawo do nakazywania armii USA ataków na łodzie należące do przemytników narkotyków na wodach międzynarodowych. Nie wykluczył jednak, że zwróci się do Kongresu z prośbą o autoryzację takich ataków, gdyby armia USA miała przeprowadzać je na lądzie. 

Czytaj więcej

Prokurator generalna USA zamieściła wykres, który chwalił administrację Joe Bidena. Szybko zniknął z sieci

W ramach walki z narkobiznesem USA skierowały w rejon Morza Karaibskiego ok. 10 tysięcy żołnierzy na pokładach ośmiu okrętów, w tym okrętów desantowych. Ponadto Trump skierował na Portoryko myśliwce piątej generacji F-35, które miały wesprzeć walkę z przemytnikami narkotyków.

W lutym 2026 r., przy wsparciu wywiadowczym USA, meksykańska armia zlikwidowała szefa kartelu Jalisco Nueva Generacion — Nemesio Oseguery Cervantesa, pseudonim „El Mencho”. Po jego śmierci Meksyk ogarnęła fala krwawych represji ze strony kartelu, blokady dróg w 20 stanach i zamieszki na ulicach. Trump zarządził zwołanie antynarkotykowej koalicji 12 krajów Ameryki Łacińskiej, wzywając do „użycia śmiercionośnej siły wojskowej w celu zniszczenia karteli”.

Grudzień 2025. Interwencja w Nigerii. „Prezent Bożonarodzeniowy dla terrorystów”

W Wigilię Bożego Narodzenia 2025 r. Trump postanowił opóźnić zaplanowany wcześniej atak na Nigerię, aby „dać terrorystom prezent bożonarodzeniowy”. W nocy z 25 na 26 grudnia Siły Zbrojne USA w Afryce (AFRICOM) przeprowadziły uderzenie rakietami Tomahawk z okrętów wojennych oraz 16 precyzyjnymi pociskami naprowadzanymi GPS z dronów Reaper na obozy organizacji ISIS-Sahel w stanie Sokoto w północno-zachodniej Nigerii.

Donald Trump poinformował o akcji w mediach społecznościowych, pisząc o „ataku na terrorystyczne szumowiny ISIS w północno-zachodniej Nigerii, które atakowały i bestialsko mordowały przede wszystkim niewinnych chrześcijan – na skalę niespotykaną od wielu lat, a nawet stuleci”.

Choć Trump uzasadniał atak obroną chrześcijan mordowanych przez dżihadystów, eksperci i sami nigeryjscy urzędnicy wskazali, że atak miał charakter bardziej złożony – terroryści z Lakurawa/ISIS-Sahel mordowali wszystkich, niezależnie od wyznania, a region Sokoto jest przede wszystkim muzułmański. Według danych centrum ACLED z lat 2020–2025, na ponad 20 400 zabitych cywilów 317 śmierci wiązało się z atakami ukierunkowanymi na chrześcijan, a 417 na muzułmanów.

Styczeń 2026. Wenezuela. „Genialny” szturm na Caracas i pojmanie Maduro

W nocy z 2 na 3 stycznia 2026 r. elitarna jednostka Delta Force, działając w ramach Operacji „Absolutna Determinacja” („Absolute Resolve”), przeprowadziła błyskawiczny atak na Caracas i pojmała prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro i jego żonę Cilię Flores w ich własnej sypialni.

Czytaj więcej

Nie tylko Wenezuela. Komu groził Donald Trump po zatrzymaniu Maduro?

Maduro, wywieziony na pokład okrętu wojennego, a następnie transportem lotniczym do Nowego Jorku, stanął przed sądem federalnym pod zarzutem „narkoterroryzmu”. 

Będziemy rządzić krajem do czasu, aż będziemy mogli przeprowadzić bezpieczną, właściwą i rozsądną zmianę władzy. USA i amerykańskie firmy przejmą wenezuelską ropę –  powiedział Trump na konferencji prasowej 3 stycznia.

Początkowo władze w Caracas potępiły zatrzymanie Maduro jako „porwanie” i próbę kolonialnego przejęcia surowców. W niedzielę tymczasowa prezydent Delcy Rodríguez złagodziła jednak stanowisko, deklarując gotowość do współpracy z Waszyngtonem.

Rządy Francji, Niemiec, Belgii, Meksyku, Brazylii, Kolumbii, Argentyny i wielu innych krajów potępiły operację jako naruszenie prawa międzynarodowego. Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres wyraził „głębokie zaniepokojenie”. 

Luty 2026. Wojna USA i Izraela z Iranem. Amerykańska „Epicka Furia”

28 lutego 2026 r. – zaledwie kilka miesięcy po dwunastodniowej wojnie z czerwca 2025 roku – Izrael i USA uderzyły ponownie na Iran, tym razem w znacznie szerszej skali. Amerykańska operacja pod kryptonimem „Epicka Furia” („Epic Fury”) przekształciła się w pełnowymiarową wojnę (choć bez udziału wojsk lądowych) obliczaną wcześniej – według słów Trumpa – na „cztery tygodnie lub mniej”.

Według analityków OSW (Ośrodka Studiów Wschodnich), w ciągu pierwszych 12 godzin operacji USA i Izrael przeprowadziły więcej uderzeń niż w całej dwunastodniowej wojnie z czerwca 2025 r. i była to najbardziej intensywna kampania lotnicza na świecie od 2003 r. Do 10 marca 2026 r. Izrael zrzucił ponad 4 000 bomb i przeprowadził 1 600 lotów bojowych. USA zaatakowały około 2 000 celów.

Czytaj więcej

Donald Trump grozi: Odblokujcie Cieśninę Ormuz, albo zniszczę Iran i nigdy go nie odbudujecie. Iran: To może być wasz koniec

Głównym celem politycznym operacji stała się zmiana reżimu w Teheranie. Najwyższy przywódca duchowy Iranu, ajatollah Ali Chamenei, zginął w ataku na swoje biuro w Teheranie.

W odwecie Iran zaatakował cele w siedmiu krajach regionu – Katarze, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Bahrajnie, Kuwejcie, za co później prezydent Masud Pezeszkian przeprosił sąsiadów. Zaskoczeniem dla Trumpa okazał się zakres ataków Izraela, który wywołał pierwszy zgrzyt między atakującymi wspólnie Iran państwami. Stany Zjednoczone nie pochwalają szeroko zakrojonych ataków Izraela na magazyny paliwa w Iranie, bo Trump nie jest entuzjastą uderzeń w obiekty związane z sektorem energetycznym.

– Prezydentowi nie podobają się ataki na instalacje naftowe. Chce raczej chronić zasoby ropy, a nie je niszczyć. Takie obrazy przypominają ludziom o ryzyku wzrostu cen paliw – stwierdził doradca Trumpa, cytowany przez portal Axios.

W poniedziałek 9 marca Donald Trump stwierdził, że „wojna jest właściwie zakończona”. Ostrzegł jednak, że jeśli Iran „zrobi coś złego”, spotka go coś, po czym świat zapomni jego nazwy. Pytany, czy uważa, że wojna może wkrótce się zakończyć, Trump odpowiedział jednak: – Zakończenie wojny to tylko moja sprawa, nikogo innego.

Konflikty zbrojne
Donald Trump grozi: Odblokujcie Cieśninę Ormuz, albo zniszczę Iran i nigdy go nie odbudujecie. Iran: To może być wasz koniec
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Nowoczesne finanse, decyzje finansowe w świecie algorytmów – jak zachować kontrolę
Konflikty zbrojne
Turcja: Pocisk balistyczny wystrzelony z Iranu wszedł w naszą przestrzeń powietrzną
Konflikty zbrojne
USA zabiorą zestawy Patriot? Korea Płd.: Nie podoba nam się to, nic nie możemy zrobić
Konflikty zbrojne
Wojna na Bliskim Wschodzie dotyka kolejnego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama