Z tego artykułu się dowiesz:

  • Co stanowiło przyczynę pierwszego wyraźnego zgrzytu między USA a Izraelem w trwającym konflikcie?
  • Jakie były szczegóły i skala izraelskich nalotów na irańskie magazyny paliwowe?
  • Jakie obawy związane z rynkami energii i regionalną stabilnością wyrażają amerykańscy urzędnicy?
  • W jaki sposób Iran zapowiedział możliwą odpowiedź na ataki na swoją infrastrukturę?
  • Jaki jest szerszy kontekst polityczno-militarny konfliktu na Bliskim Wschodzie?

Jak podaje portal, powołując się na znające sprawę źródła, w sobotniej operacji izraelskie siły powietrzne uderzyły w około 30 magazynów paliwowych na terenie Iranu. Skala ataku miała być znacznie większa, niż spodziewali się amerykańscy urzędnicy, mimo że Izrael wcześniej poinformował Waszyngton o planowanej operacji.

Po nalotach w stolicy Iranu, Teheranie, pojawiły się rozległe pożary. Nad zbiornikami paliwa i obszarami przemysłowymi unosiły się gęste kłęby dymu, co zostało udokumentowane na licznych nagraniach publikowanych w mediach społecznościowych.

W oświadczeniu izraelska armia przekazała, że zaatakowane obiekty były wykorzystywane przez irański rząd do dystrybucji paliwa dla różnych odbiorców, w tym także dla jednostek wojskowych.

Waszyngton zaskoczony skalą operacji

Według amerykańskich urzędników Izrael przekazał informacje o planowanym ataku dowództwu wojsk USA jeszcze przed jego rozpoczęciem. Mimo tego administracja w Waszyngtonie nie spodziewała się tak szeroko zakrojonej operacji. Jak powiedział jeden z doradców prezydenta Donalda Trumpa, sam prezydent nie jest entuzjastą uderzeń w obiekty związane z sektorem energetycznym.

Czytaj więcej

Kreml patrzy z niepokojem na Bliski Wschód. W Rosji pytają, kto będzie następny po Iranie

– Prezydentowi nie podobają się ataki na instalacje naftowe. Chce raczej chronić zasoby ropy, a nie je niszczyć. Takie obrazy przypominają ludziom o ryzyku wzrostu cen paliw – stwierdził doradca.

Część amerykańskich urzędników obawia się również, że ataki na infrastrukturę używaną przez zwykłych Irańczyków mogą przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Zamiast osłabić władze w Teheranie, mogą zwiększyć poparcie społeczne dla irańskiego kierownictwa, a jednocześnie wywołać niepokój na światowych rynkach energii. Choć zaatakowane obiekty nie były bezpośrednio związane z wydobyciem ropy, w Waszyngtonie pojawiły się obawy, że nagrania płonących magazynów paliwa mogą wpłynąć na nastroje na rynkach surowcowych i zwiększyć zmienność cen energii.

– Nie uważamy, żeby był to dobry pomysł – przyznał jeden z wysokich rangą przedstawicieli administracji USA.

Iran zapowiada odwet

Władze w Teheranie ostrzegły, że kontynuowanie ataków na infrastrukturę energetyczną może spotkać się z odpowiedzią ze strony Iranu.

Rzecznik sztabu odpowiedzialnego za koordynację operacji wojskowych,  Khatam al-Anbiya, oświadczył, że Iran może odpowiedzieć podobnymi uderzeniami na cele w regionie, jeśli takie działania będą kontynuowane. Dodał, że do tej pory Teheran powstrzymywał się od ataków na regionalną infrastrukturę energetyczną. Jednocześnie ostrzegł, że gdyby Iran zdecydował się na taki krok, ceny ropy na świecie mogłyby gwałtownie wzrosnąć nawet do poziomu 200 dolarów za baryłkę.

Czytaj więcej

Trump liczy na kapitulację Iranu. Teheran pokazuje, że nie zamierza się poddawać

Podobne stanowisko zaprezentował przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf. Polityk zapowiedział, że w przypadku dalszych ataków na strategiczną infrastrukturę kraju Iran odpowie „natychmiast i bez zwłoki”.

Wojna rozlała się na Bliski Wschód

Trwająca wojna na Bliskim Wschodzie rozpoczęła się pod koniec lutego, gdy Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły wspólną operację wojskową przeciwko Iranowi. Ataki były wymierzone w instalacje wojskowe i obiekty powiązane z irańskim programem rakietowym oraz nuklearnym. Według władz w Teheranie w wyniku uderzeń zginęło ponad 1200 osób, w tym najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei, a ponad 10 tysięcy zostało rannych. Waszyngton i Tel Awiw argumentowały, że działania te były odpowiedzią na rosnące zagrożenie ze strony Iranu oraz jego regionalnych sojuszników. W ostatnich miesiącach Iran był oskarżany o przyspieszanie prac nad programem nuklearnym oraz o wspieranie ataków wymierzonych w cele izraelskie i amerykańskie w regionie.

Po lutowych nalotach Iran rozpoczął serię uderzeń odwetowych z użyciem rakiet i dronów. Ataki były wymierzone nie tylko w Izrael, ale także w cele w Iraku, Jordanii oraz w państwach Zatoki Perskiej, gdzie znajdują się amerykańskie bazy wojskowe.