Nauka nie rozwija się w sposób ciągły, kumulatywny. Jak dowodzi w „Strukturze rewolucji naukowych” Thomas Kuhn, jeden z najwybitniejszych współczesnych historyków i metodologów nauki, w rozwoju poszczególnych dziedzin czy dyscyplin nauki mamy do czynienia z okresami spowolnienia, czy swoistego „dryfu naukowego”. Są także fazy przyspieszeń, zwanych w jego teorii rewolucjami naukowymi, powodowanych przez zaproponowanie i stopniową akceptację nowych paradygmatów, czyli powszechnie przyjmowanego systemu założeń teoriopoznawczych i metodologicznych w danej nauce.
Tak rozumiane pojęcie paradygmatu i rewolucji naukowych odnosi się powszechnie do nauk przyrodniczych czy ścisłych. Przykładem może być rewolucja kopernikańska, czyli zastąpienie w astronomii systemu geocentrycznego Ptolemeusza przez heliocentryczny system Kopernika, czy współcześnie rewolucja turingowska (od nazwiska Alana Turinga) odnosząca się do rozwoju AI i jej zastosowań.
Czy o rozwoju zgodnym z ideą tak rozumianych rewolucji naukowych można mówić także w naukach społecznych? Pytanie to formułujemy w kontekście wskazanej w tytule artykułu pracy Adama Smitha (1723-1790) „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów” (1776). Traktowana jest ona powszechnie, także przez krytyków tzw. klasycznej ekonomii politycznej (której był Adam Smith jednym z najwybitniejszych przedstawicieli), jako pewna cezura, czy nawet kamień milowy w powstaniu i rozwoju ekonomii jako samodzielnej dyscypliny w ramach nauk społecznych.
Przyjmuje się, że „Bogactwo narodów” stało się jednym z fundamentów ekonomii klasycznej
Zmiana paradygmatu?
Ujęcie „Bogactwa narodów” jako zmiany o charakterze paradygmatycznym jest zapewne – jak w każdej nauce społecznej – trudne czy dyskusyjne. Ale można niewątpliwie wskazać takie aspekty tego dzieła Smitha, które okazały się bardzo ważne w kontekście przyszłego rozwoju ekonomii jako nauki.