Zmiana cen paliwa w hurcie od 2 marca do 5 marca to wzrost o blisko 30 procent. Taka sytuacja ostatni raz miała miejsce w 2022 roku, gdy wybuchła wojna w Ukrainie. W opinii przewoźników drogowych obserwujemy skandaliczną manipulację cenami, bo sprzedawane obecne surowce nie pochodzą z transportów o wyższych cenach, a z tych, które kupowane były jeszcze po niższych cenach” – to część komunikatu Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie i Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych. To właśnie w Zachodniopomorskim w tym tygodniu paliwa są najdroższe.

Czytaj więcej

Ropa drożeje wolniej. Donald Trump uspokaja, polscy kierowcy płacą więcej

Przedsiębiorcy apelują do premiera Donalda Tuska o interwencję, oficjalne wystąpienie będzie w najbliższych dniach. Na razie przytaczają przykłady i stawiają pytania: „Cena w hurcie na początku tygodnia wynosiła 4,89 za litr, a teraz wynosi 6,15, a zaraz będzie jeszcze więcej. 30 procent w 3 dni. Jak to kalkulować?” – pyta Krzysztof Majewicz, właściciel firmy MacSped, cytowany w komunikacie Izby.

Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych, opisuje to jeszcze dosadniej: „Skoro mamy zapasy surowca, skoro nie ma zagrożeń dla jego transportu, to dlaczego ceny rosną już tak szybko? Czemu podnoszone są ceny hurtowe, gdy sprzedawany jest jeszcze surowiec, który nie był kupowany po wyższych cenach? Czy to nie działanie spekulacyjne? Dla porównania – ceny paliwa także wzrosły w innych krajach. Jednak to w Polsce dzieje się to najszybciej”.

Od siebie dodam, że 12 lat temu, kiedy po zajęciu Krymu przez Rosję i zatrzymaniu wydobycia w Libii (wojna domowa) ropa na świecie poszybowała do 106 dol. za baryłkę, w Polsce benzyna nie przebiła 5,5 zł. Dlaczego dziś przy ropie po 92 dol. (cena z piątku) kosztuje już nawet ponad 7 zł?

Czytaj więcej

Tylko w „Rz”: Magazyny gazu pracują normalnie. Operator chce zwiększyć ich pojemność

Na te pytania powinny odpowiedzieć największe sieci stacji paliw – przede wszystkim Orlen, ale też MOL, Shell czy BP. Już w przeszłości w porównaniu z wieloma innymi krajami Unii, ceny na polskich stacjach były zawyżane. Czas, by premier Donald Tusk dokładnie przyjrzał się, jak koncerny paliwowe kalkulują ceny paliw na swoich stacjach. Sytuacja jest wyjątkowa i wymaga wyjątkowych działań.