PiS ma coś, czego nie mają inne partie. Długą ławkę. Można z partią Jarosława Kaczyńskiego zgadzać się lub nie, popierać ją lub nie, ale odmówić jej pretendentów do najwyższych stanowisk w państwie nie sposób.
Zanim Jarosław Kaczyński rekomendował w krakowskiej Hali Sokoła Przemysława Czarnka, jako o kandydatach na premiera mówiło się o Zbigniewie Boguckim, Lucjuszu Nadbereżnym, Jakubie Banaszku. Lista była dłuższa, podobnie jak przed wyborami prezydenckimi, zanim poznaliśmy nazwisko Karola Nawrockiego. To pokazuje, że Jarosław Kaczyński ma wielu kandydatów do najwyższych urzędów w państwie. Czy podobną długą listą mogą pochwalić się inne partie? Gdy mówi się o ewentualnym kandydacie Koalicji Obywatelskiej na prezydenta lub premiera pojawia się tylko jedno nazwisko – Radosław Sikorski. Donald Tusk nie potrafi się posunąć, a Jarosław Kaczyński tak. Podobne problemy mają PSL czy Lewica. PiS potrafi zaryzykować i wygrać. W Hali Sokoła PiS już wskazywało kandydatów na prezydenta, którzy wygrali wybory, choć sondaże nie dawały im długo szans. Czy tym razem Jarosław Kaczyński znowu osiągnie sukces?
Czytaj więcej
Na konwencji w Krakowie prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował, że kandydatem partii na premiera będzie były minister edukacji i nauki Przemysł...
Wybór Jarosława Kaczyńskiego to duże ryzyko, ale ten zawodnik potrafi się bić
Prezes PiS nie tylko potrafi czytać badania wewnętrzne i wyciągać z nich wnioski dobre dla partii, ale również zaryzykować. Postawienie na Czarnka to ryzyko. Czarnek ma olbrzymi elektorat negatywny, jest twarzą rządów PiS i stawia na polaryzację z KO. Afera "Willa Plus" jeszcze nie wybrzmiała. Część PiS chciała, żeby partia zmierzała w stronę bardziej centrową i umiarkowaną. Wyrazistość Czarnka i jego cięty język z umiarkowaniem niewiele mają wspólnego. Ale wiceprezes PiS ma coś, czego nie mają jego konkurenci. Były minister edukacji i nauki ma większe ambicje, niż tylko być kandydatem na premiera, a nawet premierem. Chciałby być liderem na prawicy, nie tylko PiS.
Dziś może się wydawać, że wystawienie Czarnka jako kandydata na premiera jest ryzykowne dla niego, na półtora roku przed wyborami. Jeśli w 2027 r. PiS przegra wybory parlamentarne, wina spadnie nie tylko na prezesa partii, ale również na lokomotywę wyborczą, jaką Czarnek teraz ma być. Wiceprezes PiS gra o życie, a ci, którzy go znają, wiedzą, że to silny zawodnik, który ma twardą skórę i potrafi się bić. Będzie bił się nie tylko o sukces PiS, ale również o swój własny. Kaczyński postawił na kandydata na premiera, który jest wyjątkowo mocno zmotywowany. A z partyjnego punktu widzenia, to sensowny ruch, z ważnego powodu.